Język polski > Pozostałe prace

Cztery dni z pamiętnika Helki

Autor: InnaNiżWszystkie Dodano: 25.10.2009, 18:05

Sprawdź podobne wypracowania

12.10.1873r
Dzisiaj pani usłyszała mój śpiew. Śpiewałam jedną z francuskich piosenek na ganku :
„ Le papillon s’envola,
La rose blanche s’effeuilla,
La la la la la la la…” /cytat z „Dobrej Pani” E. Orzeszkowej/
Co znaczy :
„Motyl odleciał,
Płatki białej róży opadły,
La la la la la la la „
I moja opiekunka się nim zachwyciła. Podobno jak mnie widziała śpiewającą po prostu nie mogła oderwać ode mnie wzroku. I od dziś powiedziała będzie mnie uczyć muzyki. I podobno to ma przyspieszyć nasz wyjazd do Włoszech, ponieważ marzeniem pani było zawiezienie mnie do tego cudnego kraju. Ach, tam musi być pięknie !

18.07.1874r
Dzisiaj wraz z panią, Elfem i panną Czernicką wróciliśmy do dużego i pięknie urządzonego domu mojej opiekunki z pięknych i słonecznych Włoszech. Ona siedziała w salonie, ale nie wiem co robiła. W tym czasie bawiłam się z Elfikiem. Panna Czernicka wtedy otwierała kufry podróżne i wyjmowała z nich niezliczone przedmioty. Zaś ciotka mularzowa Janowa, która nas odwiedziła stała niedaleko mnie wraz z trzema garderobianymi i przyglądały się wszystkiemu. Mówiły, że weszłam w wiek, w którym dziewczętom zaczynają rosnąć nogi. Potem ciotka przysiadła niedaleko mnie, a ja jej wszystko pokazywałam i tłumaczyłam. Zdziwiła się, że mam bardzo dużo kapeluszy. Wytłumaczyłam, że mam tyle nakryć głowy, gdyż każdy jest stosowny do innej sukienki. Następnie pokazałam jej mój neseser podróżny. Spytała na co mi to. Odpowiedziałam, że są tu przegródki, w które można włożyć najpotrzebniejsze rzeczy np. szczoteczka, mydełko, grzebienie. I tym razem ciotka też zapytała czy to wszystko moje. A ja odparłam, że tak, że moje. I dodałam, że pani ma większy, a mój jest mniejszy. Kiedy skończyłam mówić wyjęłam moje śliczne zabawki : różnego rodzaju lalki, jak gdyby żywe ptaszki, zwierzątka … Ciotka posmutniała. I szepnęła, że, żeby chociaż jej dzieci mogły tylko to zobaczyć. Pomyślałam chwilę. Następnie dałam kilka moich zabawek jej dzieciom : Marylce – sowę, Kaśce – rybę, a Wiciowi – harmonijkę. Dla dziewczynek miałam jeszcze różową chustkę, która przeznaczona była dla Marylki , a błękitną dla Kasi. Dodałam przy tym, że pani się nie pogniewa, ponieważ mnie bardzo kocha, i że mam takich chusteczek bardzo dużo. Jak spojrzałam na ciotkę to zobaczyłam, że w oczach ma łzy. Popatrzyła na mnie i swą ręką dotknęła i powiodła po mojej buzi. Ale , jak powiedziała , podarunków mych nie przyjęła. Powiedziała tylko, że rosnę na wielką panią, ale ubogą rodziną nie pogardzam. Coś potem jeszcze panna Czernicka mówiła, ale jej nie dosłyszałam. Zajęłam się wpakowywaniem do kieszeń ciotki w odzieży cukierków dla niej, wujka Jana, Marylki, Kasi i Wicka. I chichotałam przy tym toteż ona wodziła za mną wzrokiem z uśmiechem. Tak nagle poczułam chłód. Więc się poskarżyłam i zaczęłam mówić, że we Włoszech jest cieplej i oczywiście milej. I że tam były takie piękne pomarańczowe lasy … Ach, jak tam było cudownie ! Przypomniawszy sobie o tym, że tak długo już nie widziałam pani wyrwałam się pannie Czernickiej, która zakładała na mnie miękki i ciepły paltocik. Pożegnałam się po francusku z ciotką i pocałowałam ją w dłoń i pobiegłam do swej opiekunki. W oddali słyszałam, że ciotka mówiła coś o tym, że kocham swą dobrodziejkę. Ach to prawda ! Jakże ja ją kocham ! I ona mnie także !
Tegoż wieczoru moja droga pani ubrana w biały peniuar, czyli rodzaj szlafroka, i siedziała przed gotowalnią. Ale wyraz jej twarzy mówił, że jest smutna. Jakby za czymś tęskniła. Ale za czym ? Przecież ma mnie, panną Czernicką, służbę, piękny i wygodny dom … Czegoż chcieć więcej ? Widziałam ją taką jak szłam do swej sypialni położyć się spać do mojego ślicznego rzeźbionego ręcznie łóżeczka. Zakopałam się w te piękne puchy, hafty i inne śliczne materiały. Zaczęłam już zasypiać, ale zanim sen nastąpił usłyszałam początek rozmowy pani z panną Czernicką, prawdopodobnie wtedy kiedy czesała mej opiekunce włosy. Zdążyłam tylko usłyszeć, że pani ma problem. A potem panna Czernicka pytała z czym. Ale to już pozostanie dla mnie tajemnicą, ponieważ zapadłam w głęboki sen … Usłyszałam tylko, że jej kłopot jest na literę „ H ” … Ciekawe co to może być. Albo kto to …

23.07.1874r
Cały czas próbuję zwrócić uwagę pani krzycząc głośno podczas czesania i ubierania. Prawie bym dziś uderzyła pannę Czernicką ! Nie rozumiem dlaczego moja opiekunka nie zwraca uwagi na mnie, moje szczebioty tylko odzywa się półsłówkami lub zamyka w swej sypialni. Usiadłam więc na niskim stołku w salonie i poczęłam płakać mówiąc sama do siebie gniewne monologi. Wtedy moje oczy stały się czerwone i obrzękły. Dziś przyszło mi na myśl, żeby zrobić jej coś na złość tak specjalnie. Może gdybym to zrobiła zwróciłaby swą uwagę na mnie jak dawniej ? Ale szybko odpędziłam tę myśl. Kiedy pani czytała dnia dzisiejszego książkę ja cichutko skradałam się do fortepianu. Po czym zaczęłam mocno z całej swej siły uderzać w jego klawisze. Pomyślałam, że tak jak za dawnych i pięknych lat pani przybiegnie i uraczy mnie wieloma całusami i swym cudnym śmiechem. Ale ku memu ogromnemu zdziwieniu owszem moja opiekunka przyszła, ale zamiast wybuchnąć śmiechem surowo mnie skarciła, a nawet lekko uderzyła moje rączki ! Rozpłakałam się. Upadłam przed nią na klęczki. Całowałam jej kolana i stopy. A przy tym wymawiałam długie litanie bardzo czułych nazw. I prosiłam. Ale nie wiedziałam o co. Wiedziałam tylko, że chcę o coś ją prosić. Właśnie tak zastał nas lokaj, który ogłosił imię kogoś z Włoch, że już przybył. Już widziałam w oczach jej dawną czułość i dobroć…, ale na dźwięk tego nazwiska wyprostowała się i szybko poszła na spotkanie Włochowi. Widziałam też jak się uśmiechała i zalała rumieńcem. Rozmawiali żywo po włosku. Potem Włochowi przyniesiono wiolonczelę i pani grała razem z nim tyle, że ona na fortepianie. Rozmawiali ze sobą cicho, więc nic nie dosłyszałam. Potem pani zaczęła coś głośno mówić o muzyce, gdyż utkwiłam w niej mój wzrok.
Później widziałam panią zamyśloną. Wspięłam się na jej kolana, ale ona mnie odrzuciła. Nie mogła tego pojąć. Spróbowałam jeszcze raz. Ale potem ona podskoczyła i zawołała pannę Czernicką. Kazała jej mnie zabrać, żebym z nią siedziała, bo ja nudzę panią i przeszkadzam jej w rozmowie z gośćmi. Och dlaczego ?! Czyżby mnie już nie kochała ?! Ale poszłam za panna Czernicka. Opowiedziała mi tam swoją historię i los hrabi i spowiednika i papugi i pieska i dziewczynki … O piesku i dziewczynce ja dokończyłam … A następnie kazała mi iść spać, bo się rozchoruję … Więc zasnęłam.

14.03.1875r
Już ponad pół roku i więcej jak moja pani wyjechała. Przez ten czas mieszkam u ciotki Janowej i wujka Jana. Tu jest zupełnie inaczej. Nie ma wygodnie urządzonej willi i pięknego ogrodu. Jest to zwykły, przeciętny dom. Dziś znów już się myłam, czesałam i przeglądałam w lusterku. A dzieci nie wiem czemu się ze mnie śmieją. Oni są inni. Ubrani w łachmany. Właściwie teraz moje rzeczy też są teraz brzydkie. Ale oni są ogólnie jacyś inni. Dziś ciotka zamartwiała się nade mną, a wujek mówił, że przywyknę. Ale ja nie chcę ! Myślę, że pani znów mnie przygarnie i będziemy znów szczęśliwe. I był dziś list od niej ! Ale nic o mnie nie pisała. Przysłała tylko pieniądze na moje utrzymanie. Byłam smutna. Wieczorem wymknęłam się stąd i poszłam pod willę pani. Pod ławką leżał Elfik. Zawołałam go. Przybiegł. Usiadłam na ławce i zaczęłam opowiadać pieskowi jak to było dobrze tu mieszkać. Jak szczęśliwa tu byłam. Pokazywałam mu wszystko. Przypominałam Włochy … To był wspaniały czas ! Znużona zasnęłam. Elf zasnął obok mnie. Nie wiem co się działo dalej. Pamiętam tylko wujka Jana i to jak mnie zniósł z ganku. A biednego pieska odrzucił i ten smutny wrócił pod mokrą ławkę. Och biedny Elfik !




Patronujemy