Zazdrość jest uczuciem wywołującym przykre emocje. Spowodowana jest przez pożądanie należącej do kogoś rzeczy, która mieści się w naszych potrzebach, niekiedy również przez strach o utratę takiej rzeczy, którą posiadamy. Może odnosić się tak do osób, jak i do przedmiotów lub stanów. Nie jest to uczucie, którego sam wpływ na siebie ktokolwiek chciałby odczuwać – jednak czy ogólnie rzecz biorąc warto być zazdrosnym?
Nie wyobrażam sobie nie móc odczuwać zazdrości. Zazdrośni jesteśmy, mniej lub bardziej, o coś, czego sami nie posiadamy, a o nikim nie można powiedzieć, że ma już wszystko. Natężenie zazdrości jest różnorodne. Od chorobliwej, odnoszącej się najczęściej do osób trzecich, do subtelnej, cichej żądzy posiadania.
Otóż do pewnego stopnia odczuwalna potrzeba posiadania czegoś działa na nas mobilizująco. Inspiruje nas do realizacji własnych ambicji, przyczynia się do osiągania przez nas sukcesów, niekiedy uświadamia nam nasze niezaspokojone potrzeby, które czyniły nas nieszczęśliwymi. Gdyby ludzie wyzbyli się zazdrości, co by im pozostało? Człowiek realizujący marzenia, pnący się w górę po drabinie społecznej stałby się ewenementem. Dobrobyt i gospodarka drastycznie by się załamały. Poza nieuczciwą, zabrakłoby i pozytywnej konkurencji. Krótko mówiąc, dorobek cywilizacji zostałby w dużej mierze zaprzepaszczony.
A co kiedy zazdrość osiąga niepokojąco dużą wartość? Wtedy może nawet pogrążyć stabilnych psychicznie ludzi. Każde niepowodzenie w stosunku do pożądanej przez nas rzeczy potrafi załamać. Najczęściej ta chorobliwa forma zazdrości objawia się w stosunku do konkretnej, pożądanej osoby. Wbrew pozorom jednak, nie objawia się wielką miłością do niej i skupieniem na tym wszystkich swych wysiłków. Doprowadza najczęściej do urojeń – wyzbycia się, przez strach, zaufania do partnera. Niekiedy wręcz kieruje wzbudzoną agresję przeciwko niemu. Nie ma wątpliwości, że ta forma zazdrości nastręcza tylko problemy, godzące nie tylko w nas samych, ale i ukochane osoby.
Wyraźnie negatywny charakter ma zazdrość niekonstruktywna, niezależnie od natężenia. Towarzyszy jej często zawiść do osoby posiadającej pożądaną rzecz, mimo, że sami nie robimy nic w kierunku zbliżenia się do niej. Wynika często z rezygnacji wywołanej niepowodzeniami, bądź słabością charakteru. Wywołuje agresję. Przynosi wyłącznie niepożądane skutki, tak dla nas samych, jak i naszego otoczenia.
Należy też wspomnieć o rzeczach wywołujących uczucie zazdrości. Jak śpiewała Violetta Villas „Nie ma miłości bez zazdrości”. Czy jest to prawdą? Bez wątpienia tak. Dotyczy to miłości rodzaju eros, w której przede wszystkim nie dopuszczamy możliwości „dzielenia się” osobą ukochaną. Zazdrość jest tu pożądana jako wyznacznik miłości, z uwagi na to, że jest jej naturalną towarzyszką.
Z punktu widzenia religii katolickiej zazdrość jest nacechowana negatywnie jako jeden z siedmiu grzechów głównych. Moim zdaniem jest to niejako uproszczenie dotyczące, omówionej wyżej, chorobliwej lub niekonstruktywnej formy tudzież bezpodstawnej zazdrości, odnoszącej się do niszowych wartości. Zazdrość nierzadko towarzyszy cnocie kardynalnej jaką jest męstwo. Potrafimy być zazdrośni o coś lub kogoś w strachu przed hańbą czy zniewagą. Zazdrość nie ogranicza się do rzeczy materialnych czy dotyczących wyłącznie nas samych. Dlatego też bywa mobilizująca również w odniesieniu do duchowego rozwoju.
Czy zatem warto być zazdrosnym? Jak większość rzeczy, zazdrość jest pozytywna tylko w odpowiednich ilościach. Jest uczuciem obejmującym zbyt wiele dziedzin tudzież przybierającym zbyt wiele form by móc jednoznacznie ją ocenić. Bez wątpienia należy do rzeczy, które składają się na nasze człowieczeństwo. Zatem warto by istniała.




