Historia > Historia - Prace przekrojowe

Dwa płuca Europy

Autor: Pacy Dodano: 07.01.2010, 18:37

Sprawdź podobne wypracowania

Grecy mają barbarzyńcom rozkazywać, nie zaś
Barbarzyńcy ludom greckim! Ludem wolnym są Grecy
Zaś sługami barbarzyńcy.
Te słowa wypowiada Ifigenia w tragedii Eurypidesa Ifigenia w Aulidzie. Oddają one niezwykle dobitnie charakterystyczny dla Greków sposób dzielenia świata na strefę najwyższej - własnej cywilizacji i całą resztę terytoriów poddanych barbarzyńskiej dziczy i zniewoleniu. Taką samą cezurę stosowali Rzymianie rozgraniczając zawarty w granicach Imperium rzymski orbis terrarum i Barbaricum. Hellada, a potem Rzym - oto określenia oznaczające obszar kultury śródziemnomorskiej. Europa pozostawała dla starożytnych pojęciem wyłącznie geograficznym. Dopiero chrześcijaństwo, a następnie kryzys i upadek Cesarstwa na Zachodzie dały impuls innemu rozumieniu nazwy naszego kontynentu.
Jedyną instytucją, która przetrwała upadek państwa zachodniorzymskiego, był Kościół. Stało się tak, ponieważ w burzliwych i niebezpiecznych czasach wędrówki ludów ludzi interesowały głównie sprawy wiary. Gdy każdemu niemal Rzymianinowi groziła śmierć z rąk najeźdźców, naturalna stała się refleksja eschatologiczna. Nauka Chrystusa dawała Jego wyznawcom nadzieję na życie wieczne po życiu doczesnym. Nadzieja taka stała się szczególnie cenna w okresie wielkiej niepewności. Chrześcijaństwo było tą częścią cywilizacji śródziemnomorskiej, która okazała się najważniejsza w czasach chaosu i nieustannego zagrożenia. Były i inne powody, dla których Kościół przetrwał wędrówkę ludów. Kiedy zabrakło cesarzy, biskupi stanęli na czele ludności rzymskiej i usiłowali bronić jej interesów wobec Germanów. Stało się to niezbędne, ponieważ większość zwycięskich królów germańskich bezwzględnie eksploatowała podbitych Rzymian. Spośród wszystkich monarchów, którzy założyli swoje królestwa na gruzach zachodniego Cesarstwa, jeden jednak szczególnie przychylnie odniósł się do biskupów rzymskich. Owym wyjątkowym władcą był król Franków, Chlodwig. W 496 przyjął on chrzest z rąk rzymskiego biskupa z Reims, Remigiusza.
Zadajmy sobie teraz pytanie: jakie znaczenie dla kształtowania się Europy miał chrzest Chlodwiga i Franków? Otóż współpraca między królem frankijskim a Rzymianami otworzyła zupełnie nowy rozdział w dziejach świata śródziemnomorskiego, ponieważ trwale został przełamany podział na ludzi cywilizowanych i barbarzyńców. U schyłku V w. chrześcijaństwo stworzyło szansę zasypania przepaści oddzielającej spadkobierców starożytnej cywilizacji od nowych, dzikich ludów nadciągających na terytoria dawnego Cesarstwa Rzymskiego. Wiara chrześcijańska rodziła pragnienie chrystianizacji innych ludów dla ich dobra, po to, aby także mogły być zbawione. Pierwszy raz w dziejach kultury grecko-rzymskiej potrzeba krzewienia osiągnięć cywilizacyjnych wśród barbarzyńców stała się ważną wartością. Pozwoliła ona oswoić się z obecnością Germanów na terenach dawniej rzymskich. Rzymscy chrześcijanie dostrzegli, że najeźdźcy też są ludźmi. Chlodwig pozytywnie zareagował na przesłanie, które Kościół skierował do ludów germańskich. Gdy Frankowie przyjęli chrzest, zaczęli tworzyć jedno społeczeństwo z Rzymianami. W ten sposób w państwie Chlodwiga powstał zalążek nowej Europy, rozumianej jako wspólnota kulturowa, zrodzona z połączenia substratów rzymskiego i barbarzyńskiego.
Chrzest Franków miał również kolosalne znaczenie polityczne. Rzymianie z całej Galii zapragnęli znaleźć się pod władzą swego współwyznawcy. Dzięki temu Chlodwig pokonał innych królów germańskich i połączył w swym ręku całą Galię oraz terytoria, które Frankowie posiadali na wschodnim brzegu Renu. Kolejni władcy frankijscy kontynuowali politykę Chlodwiga zdobywając dalsze obszary. Szczególną rolę przyszło Frankom odegrać w VIII w., gdy u bram Europy pojawili się Arabowie. Zwycięstwo Karola Młota nad muzułmanami bardzo wzmocniło potęgę i autorytet Franków, otwierając im drogę do dalszych sukcesów. Wnuk Karola Młota, Karol Wielki, zjednoczył wszystkie kraje łacińskie i podbił nowe terytoria germańskie: Bawarię i Saksonię. Panowanie króla Franków nad tą częścią kontynentu, gdzie chrześcijanie wyznawali swą wiarę po łacinie (wyjątkiem były tylko wyspy: Brytania i Irlandia), jednoznacznie kojarzyło się z czasami późnego imperium rzymskiego, gdy pojęcia: Cesarstwo, Kościół i chrześcijaństwo obejmowały to samo społeczeństwo i to samo państwo. Dlatego też w 800 Karol Wielki koronował się na cesarza rzymskiego.
Cesarz Karol połączył pod swym berłem wiele bardzo różnych ludów. Kulturalni Rzymianie z Italii słabo pasowali do dzikich Sasów. Władca sięgnął więc po środek, który już w czasach Chlodwiga pozwalał łączyć odmienne i obce sobie grupy ludzkie w jedno społeczeństwo. Środkiem tym była wiara chrześcijańska. Kościół mocno podupadł w czasach, gdy Frankowie walczyli o hegemonię w Europie Zachodniej i odpierali ataki arabskie. Karol Wielki dołożył wszelkich starań, aby odnowić życie religijne w swoim państwie. Chrześcijaństwo dawało poczucie więzi i dzięki niemu mieszkańcy imperium karolińskiego mogli poczuć się wspólnotą Europejczyków. Sam cesarz zaczął być nazywany "Przewodnią Gwiazdą Europy", czy też po prostu "Ojcem Europy". Do takiej właśnie Europy - zbiorowości ludów chrześcijańskich, ukształtowanej w czasach karolińskich, w ciągu następnych wieków dobrowolnie przystąpili Słowianie, Węgrzy, Skandynawowie i wreszcie (najpóźniej) Litwini.
Po przyjęciu tytułu cesarskiego Karol Wielki podjął próbę przywrócenia chrześcijaństwu pełnej jedności poprzez połączenie swojego państwa z Cesarstwem Wschodnim - Bizancjum. Cesarze z Konstantynopola uważali się jednak za jedynych spadkobierców starożytnego Rzymu, w związku z czym gardzili Frankami, traktując ich jak barbarzyńców. Animozje owe nałożyły się na znacznie dawniejszy proces, nurtujący świat śródziemnomorski i chrześcijaństwo już u schyłku starożytności. Chodzi mianowicie o pogłębiającą się różnicę kulturową między greckojęzycznym Wschodem a łacińskim Zachodem. W czasach kryzysu Rzymu, w okresie degrengolady cywilizacji antycznej Grecy przestali rozumieć łacinników i odwrotnie. Ponieważ jedni nie mogli sprawdzić czy drudzy poprawnie odprawiają mszę świętą i wyznają wiarę zgodną z Biblią pojawiły się wzajemne oskarżenia o herezję. Taki stan rzeczy rozbił dawną jedność świata rzymskiego.
We wczesnym średniowieczu różnice dzielące chrześcijan łacińskich i greckich narastały. Na Zachodzie, w okresie braku władzy cesarskiej (476-800), ogromny autorytet zyskali sobie biskupi Rzymu - papieże, którzy stanęli na czele zachodniego duchowieństwa. Na Wschodzie wszelkie decyzje w sprawach wiary podejmował sobór powszechny, czyli zjazd wszystkich biskupów chrześcijańskich. Tymczasem papieże uważali, że sami mają ostateczny głos w sprawach religii. Z tego powodu rozłam Kościoła na wschodni i zachodni pogłębiał się powodując podział Europy. Najbardziej spektakularnymi aktami przypieczętowującymi utratę jedności i narastającą wrogość stały się wzajemna klątwa, którą w 1054 obłożyli się papież Leon IX i patriarcha Konstantynopola Michał Kerularios oraz zdobycie Konstantynopola w 1204 przez uczestników IV krucjaty. Można zapytać: czy Cesarstwo greckie było Europą? Niełatwo na to pytanie odpowiedzieć. Bizancjum to nieprzerwana kontynuacja państwowości rzymskiej. Średniowieczni Grecy uważali się za Rzymian i świat postrzegali zgodnie z antyczną dychotomią: własna, programowo najwyższa cywilizacja kontra barbarzyńcy. Jednak i tu chrześcijański obowiązek misji pozwolił przełamać pogardę dla pogan. Chrzest Wielkich Moraw, Bułgarii i Rusi stał się niekwestionowanym sukcesem Kościoła greckiego. Procesy tworzenia się Europy przebiegały symetrycznie na Wschodzie i Zachodzie.
Pomimo odmienności średniowiecznej Grecji i co za tym idzie specyfiki krajów, które weszły w orbitę wpływów wschodniego chrześcijaństwa, nie da się wykluczyć Bizancjum z europejskiej ekumeny. Duchowy byt Europy wyrósł na gruncie chrześcijaństwa, które zgodnie z ewangelicznym nakazem powinno pozostać niepodzielne. W średniowieczu pamiętano o tym w obu częściach kontynentu. Karol Wielki, a w ślad za nim Ottonowie, wyobrażali sobie, że prawdziwe odrodzenie Cesarstwa może nastąpić tylko w konsekwencji połączenia lub przynajmniej zacieśnienia związków z Bizancjum. św. Metody, misjonarz posłany do Słowian przez cesarza bizantyjskiego, sakrę biskupią otrzymał od papieża w Rzymie. Jednym z najważniejszych czynników skłaniających rycerzy z Zachodu do udziału w I wyprawie krzyżowej była obrona chrześcijan na Wschodzie. O taką właśnie pomoc zabiegał grecki cesarz, Aleksy I Komnen. Z podobnych powodów papież Innocenty IV roztoczył opiekę nad księciem ruskim Danielem, a król Zygmunt Luksemburski poprowadził rzesze rycerstwa z Francji i Burgundii pod Nikopolis. Mimo doktrynalnych różnic, schizmy i konfliktów świat łaciński i świat grecki zachowały w średniowieczu zasadniczą jedność cywilizacyjną. Aż po upadek Konstantynopola w 1453 trzeba więc mówić o dwóch Europach, odmiennych, ale i nierozerwalnie ze sobą związanych. Między Wschodem a Zachodem. Kościoły unickie w dziejach Europy od XV do XX wieku.
Wtargnięcie Turków do Europy i zajęcie Konstantynopola w 1453 zaważyło na losach Kościoła wschodniego na kilka stuleci. Od tej pory duża część prawosławnych została poddana kontroli władzy tureckiej. O nominacji na stanowisko patriarchy Konstantynopola w głównej mierze decydowali urzędnicy sułtana, którzy za wstawiennictwo kazali sobie słono płacić. W tej sytuacji trudno było tradycyjnemu zwierzchnikowi Kościoła wschodniego podtrzymać autorytet wśród współwyznawców. Patriarchowie Konstantynopola nie tylko nie potrafili dbać o dyscyplinę podległego im duchowieństwa, ale także na początku XVII w. ulegali wpływom protestantyzmu, czego najlepszym przykładem był C. Lukaris, najprawdopodobniej kryptokalwinista.
Od 2. połowy XV w. centrum prawosławia przesuwa się na północ. Za prawdziwych wyznawców i obrońców wschodniego chrześcijaństwa zaczęli uważać się władcy moskiewscy. Ogłaszając się politycznymi spadkobiercami Cesarstwa Bizantyjskiego, carowie stali się zwierzchnikami prawosławia w Europie. Wraz z powstaniem patriarchatu moskiewskiego w 1589 rosyjskie prawosławie uniezależniło się faktycznie od Konstantynopola. Cerkiew zaczęła podlegać carom rosyjskim, którzy decydowali o jej uposażeniu materialnym i nominacjach hierarchów. Uzależnienie to z czasem pogłębiało się. Na początku XVIII w. Piotr I rozwiązał patriarchat, a na jego miejsce powołał Święty Synod. Instytucja ta sprawowała władze w Kościele prawosławnym aż do czasów rewolucji w 1917, kiedy na krótko przywrócono poprzedni ustrój z patriarchą na czele. W Rosji radzieckiej ponownie podporządkowano Cerkiew państwu, a także znacznie ograniczono swobodę kultu. Wiele cerkwi uległo zniszczeniu, a co gorliwszych wyznawców prześladowano.
Zupełna inna była sytuacja prawosławnych w krajach, gdzie nie stanowili większości wyznaniowej i żyli obok przedstawicieli innych odłamów chrześcijaństwa: katolicyzmu, a od XVI w. protestantyzmu. Poddani wpływowi kultury zachodniej z czasem zaczęli inicjować zacieśnienie związków z bliższym im pod względem doktryny rzymskim katolicyzmem. Tendencje unijne zaczęły rodzić się przede wszystkim na terenach Rzeczypospolitej, a także Węgier i Chorwacji. Unię popierali kolejni papieże, którzy nie porzucili idei unii florenckiej z 1439, a po rozłamie chrześcijaństwa na Zachodzie w XVI w. starali się umocnić pozycję Kościoła katolickiego.
W Rzeczpospolitej do połączenia wyznań doszło w 1596 podczas synodu w Brześciu nad Bugiem. Unię poprzedziły długie rokowania. Na początku prowadzili je wysłannicy papiescy z najpotężniejszym magnatem ruskim, Konstantym Ostrogskim. Książę nie był jednak skory do urzeczywistnienia poczynionych wcześniej obietnic, dlatego z inicjatywą pojednania siostrzanych Kościołów w ramach Rzeczypospolitej wyszli dwaj biskupi prawosławni, Hipacy Pociej i Cyryl Terlecki. Rychło dążenia do unii poparła większość episkopatu. Niemały na to wpływ miała sytuacja Cerkwi w Rzeczypospolitej. Od początku XVI w. prawosławie przeżywało kryzys, który objawiał się przede wszystkim w rozluźnieniu dyscypliny i upadku moralnym duchowieństwa i wiernych. Pod wpływem reformy katolickiej pojawiły się pewne ruchy odnowy, ale w przeciwieństwie do Kościoła katolickiego miały one charakter oddolny. Reprezentowali je przede wszystkim świeccy: wspomniany Konstanty Ostrogski, który założył szkołę i drukarnie w Ostrogu, a także mieszczanie skupieni w bractwach cerkiewnych we Lwowie i Wilnie. Wizyta patriarchy konstantynopolitańskiego w 1588 nie tylko nie wpłynęła na polepszenie sytuacji Kościoła prawosławnego, ale ją jeszcze pogorszyła. Patriarcha bowiem postanowił poprzeć bractwa, wyłączając je spod jurysdykcji miejscowych hierarchów. Decyzja ta przyczyniła się do zaostrzenia konfliktów wewnątrz prawosławia. W tej sytuacji ster odnowy postanowili przechwycić zawiedzeni postawą swego zwierzchnika biskupi. Unia z Kościołem katolickim wynikała z ich dążenia do reformy Cerkwi. Pragnęli oni przeprowadzić ją na wzór uchwał katolickiego soboru trydenckiego. Domagali się zatem zwiększenia roli biskupów i zwoływanych przez nich synodów. Uznanie zwierzchnictwa papieża znacznie ułatwiało zrealizowanie tej koncepcji. Dążenia do unii prawosławnych biskupów poparli rychło przedstawiciele polskiego episkopatu katolickiego oraz gorliwy katolik król Zygmunt III.
Synod w Brześciu miał jedynie potwierdzić to, co dokonało się wcześniej w Rzymie. Pod koniec grudnia 1595 główni inicjatorzy unii znali tam prymat Stolicy Apostolskiej nad prawosławiem w Rzeczypospolitej. Zatwierdzono też warunki połączenia siostrzanych Kościołów. Prawosławni przyjęli dogmaty Kościoła katolickiego, zachowywali natomiast wschodni obrządek, małżeństwa księży, kalendarz juliański i znaczną samodzielność administracyjną. Prawosławni hierarchowie zabiegali także u króla o miejsca w senacie Rzeczypospolitej. Zygmunt III nie mógł jednak spełnić ich prośby, ponieważ należało to do kompetencji sejmu. W ówczesnych warunkach ustrojowych państwa, przy konserwatyzmie szlachty, było to raczej niemożliwe do zrealizowania. Na synodzie brzeskim uwidoczniła się silna opozycja przeciw unii. Kierował nią przede wszystkim oburzony postawą biskupów Konstanty Ostrogski. Obok niego wystąpiła licznie szlachta ruska, mieszczanie z bractw cerkiewnych oraz niższe duchowieństwo. Z pewnością obawiali się oni wzrostu władzy biskupów i rychłej latynizacji prawosławia. Szlachta prawosławna spostrzegała unię jako zamach na swoje wolności szlacheckie. Zarzucała jej inicjatorom, że wyłączyli ją z rokowań, mimo że wielu ze szlachty było patronami prawosławia. Wkrótce przedstawiła zresztą alternatywny program naprawczy Cerkwi. Powołując się na demokratyczne procedury Rzeczypospolitej, domagała się wyboru swoich biskupów na sejmikach, podobnie jak niższych urzędników ziemskich, co jawnie sprzeciwiało się zasadzie hierarchiczności Kościoła prawosławnego. Wobec takiej różnicy stanowisk próby porozumienia na synodzie brzeskim nie mogły się powieść. Unia została uchwalona bez zgody opozycji, a obie strony obłożyły się klątwą.
Po synodzie brzeskim Kościół wschodni w Rzeczypospolitej został podzielony na dwa zwalczające się odłamy: uznających zwierzchnictwo papieża unitów i nadal przywiązanych do prymatu Konstantynopola dyzunitów. Unię nie spotkała się z szerokim poparciem wyznawców prawosławia, z dystansem odnosili się do niej również biskupi katoliccy. Jak zauważył Z. Wójcik, w Rzeczypospolitej wytworzyła się dziwna sytuacja, w której z jednej strony stała hierarchia bez wiernych, a z drugiej wierni bez hierarchii. Spór toczył się na kilku płaszczyznach. Zaczęły powstawać liczne utwory polemiczne, w których obie strony zarzucały sobie brak podstaw prawnych w działaniu. Sprawę ucisku "religii greckiej" poruszano też na sejmikach i sejmach, co bardzo utrudniało prace legislacyjne, zwłaszcza że w staropolskim parlamencie wymagano zgody wszystkich. Najbardziej zacięte konflikty toczyły się jednak o poszczególne majątki cerkiewne na ziemiach wschodnich Rzeczypospolitej. Dochodziło wówczas nawet do rozlewu krwi. Im więcej jej wytaczano, tym trudniej było o pojednanie. Najgłośniejszą ofiarą sporu stał się biskup unicki J. Kuncewicz, którego w 1623 prawosławni zamordowali przed jego siedzibą Witebsku, ponieważ zbyt gorliwie namawiał ich do przyjęcia unii. W tym czasie w obronie dyzunii zaczęli występować Kozacy. Walka za prawosławie dostarczała im oręża ideologicznego w starciu z Polakami. W 1620 asystowali przebywającemu w Rzeczypospolitej patriarsze jerozolimskiemu Teofanesowi, który odnowił prawosławną hierarchię, nadając godności biskupie kilku duchownym występującym przeciwko unii. W 1635 Władysław IV na sejmie uznał nowych biskupów przydzielając im stosowne uposażenia. Mimo tego ustępstwa Kozacy nadal domagali się zniesienia unii. Jej wyznawców prześladowali najdotkliwiej podczas powstania Chmielnickiego w latach 1648-54. Był to okres poważnego zagrożenia dla unii, która mogła wówczas ulec likwidacji. Próby załagodzenia sporu za Władysława IV nie przyniosły spodziewanego efektu. Chociaż król uznał oba odłamy Kościoła wschodniego, to jednak nadal dochodziło do konfliktów o majątki cerkiewne. W tej sytuacji wyznawcy prawosławia coraz bardziej zaczęli oglądać się na pomoc cara rosyjskiego.
Wojna Polski z Rosją w 2. połowie XVII w. doprowadziła ostatecznie do zwycięstwa unii w Rzeczypospolitej. Ukraina lewobrzeżna wraz z siedzibą metropolity prawosławnego w Kijowie oraz wschodnie połacie Litwy dostały się pod panowanie carów. Przyczyniło się to do osłabienia prawosławnych w pozostałych obszarach ruskich Rzeczypospolitej. Nie mogli już oni liczyć na tracących na znaczeniu Kozakach i na chylące się ku upadkowi bractwa. Poza tym konflikt z Kozaczyzną i Rosją wpłynął na wzrost konwersji szlachty ruskiej na katolicyzm, co spowodowało, że Cerkiew traciła stopniowo swoich patronów. W obliczu zagrożenia rosyjskiego kolejni władcy Rzeczypospolitej zaczęli zdecydowanie popierać unię. Na początku XVIII w. niemal wszyscy biskupi obrządku wschodniego uznali zwierzchnictwo papieża. Do końca wieku zdecydowana większość parafii stała się unicka. Pod koniec istnienia Rzeczypospolitej zachowały się zaledwie dwa monastery i kilka parafii prawosławnych.
Symptomatyczne jest to, że mimo zagwarantowania odrębnego obrządku unici z czasem ulegli latynizacji. W XVIII w. w wielu kościołach unickich zaczęto wprowadzać organy i likwidować ikonostasy. Na wzór katolicki uproszczono liturgię i ustanowiono kapituły. Wszystkie te zmiany, dokonujące się przez lata spontanicznie, zostały oficjalnie uznane na synodzie w Zamościu w 1720.
Po rozbiorach sytuacja unii uległa znacznemu pogorszeniu. Spotkała się ona z prześladowaniami zwłaszcza ze strony władców Rosji, którzy zaczęli dążyć do likwidacji unii na obszarach swego imperium. Wrogością wobec niej odznaczał się już Piotr I. W Połocku z jego inicjatywy zabito czterech unickich bazylianów. Katarzyna II starała się powiększyć stan posiadania Cerkwi prawosławnej bądź poprzez zbiorowe przepisanie unitów na prawosławie bądź dzięki popieraniu misji wśród unitów. Ostatecznie na terenie zaboru rosyjskiego unia zostało zlikwidowana w 1839 w ramach represji po powstaniu listopadowym. Wydano wówczas uroczysty akt zjednoczenia unii z Cerkwią prawosławną, pod którym podpisało się większość duchownych unickich. Opornych księży internowano w klasztorach albo zsyłano w głąb Rosji. Akt zjednoczenia nie dotyczył jednak obszaru Królestwa Polskiego, gdzie istniała unicka diecezja chełmska. Mikołaj I nie chcąc pogarszać swoich stosunków z papieżem, wstrzymał się chwilowo z likwidacją unii na tym terenie. Dogodna okazja wytworzyła się dopiero po upadku powstania styczniowego w 1864. Władze carskie przystąpiły do zniesienia unii pod hasłem oczyszczenia obrządku, czyli wprowadzenia liturgii prawosławnej. Zaczęto sprowadzać nowych księży z Galicji, którzy za znaczne korzyści materialne zgodzili się przejść na wiarę prawosławną i wymuszać stopniowo konwersję swoich wiernych. Akcja rządowa spotkała się jednak ze zdecydowanym oporem unitów, zwłaszcza na Podlasiu. Nie dopuszczali oni nowych duchownych do sprawowania liturgii w cerkwiach. W 1874 doszło do starć wojska i żandarmerii z ludnością cywilną. Najbardziej dramatyczne wypadki miały miejsca w Pratulinie i Drelowie koło Białej Podlaskiej. W wyniku starcia z armią carską zginęło wówczas kilkanaście osób. Mimo silnego oporu miejscowej ludności, w 1875 doszło jednak do likwidacji unii w diecezji chełmskiej
O wiele korzystniejszą sytuację unici mieli w zaborze austriackim. W myśl reform Józefa II starano się podporządkować unicki kler parafialny państwu. Władze austriackie, a także Stolica Apostolska chciały przy tym zrównać w prawach oba współistniejące w Galicji obrządki Kościoła katolickiego. W tym czasie powstała też uznawana do dziś oficjalna nazwa wyznania unickiego: Kościół greckokatolicki. Spór między katolikami a unitami w zaborze austriackim współgrał wyraźnie z narastającymi sporami narodowościowymi i społecznymi. Z czasem Kościół greckokatolicki zaczął reprezentować interesy rodzącego się narodowego ruchu ukraińskiego. Skupiał się on przede wszystkim w środowisku związanym z unicką katedrą lwowską św. Jura, dlatego jego przedstawicieli nazywano świętojurcami. Mimo wpływów rosyjskich ruch ukraiński dzięki lojalności wobec władz austriackich starał się zachować kulturową niezawisłość. W pełni przejawiło się to na przełomie XIX i XX w., kiedy pod kierownictwem wybitnego historyka M. Hruszewskiego zaczęła rodzić się idea niezależnego państwa ukraińskiego. Wyznawcy Kościoła greckokatolickiego byli prześladowani przez Austriaków dopiero w okresie I wojny światowej, kiedy powszechnie oskarżano ich o kolaborację z Rosją.
Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę w 1918 unia przetrwała tylko we wschodniej Galicji, gdzie pozostały trzy unickie diecezję: lwowska, przemyska i stanisławska. Na czele Kościoła greckokatolickiego stanął metropolita A. Szeptycki, którego brat był generałem wojska polskiego. Na terenach byłego zaboru rosyjskiego próbowano zaś odbudować unię poprzez wprowadzenie obrządku biznatyjskiego. Ta tzw. neounia nie przyniosła jednak spodziewanych efektów. W założeniu miała być ona pomostem do katolicyzacji Białorusinów i Rosjan. Spotkała się jednak z niechęcią ze strony władz państwowych, którzy krytykowali ją za rusyfikację terenów wschodnich Rzeczypospolitej. Ciekawostką jest, że do dziś przetrwała jedna parafia neounicka w Kostomłotach koło Białej Podlaskiej, bezpośrednio podległa prymasowi Polski.
Po II wojnie światowej władze sowieckie postanowiły ostatecznie zlikwidować Kościół greckokatolicki. W marcu 1946 zebrał się synod unicki, na którym ogłoszona została kasacja unii brzeskiej z 1596, a metropolita J. Slipyj został aresztowany. Pozostałych duchownych i wiernych zmuszono do przyjęcia prawosławia. Represje dotknęły też unitów na ziemiach polskich. W wyniku akcji "Wisła" wielu grekokatolików zostało przesiedlona przez władze komunistyczne z terenów południowo-wschodnich na północ i zachód. Ogólnopolskie biskupstwo greckokatolickie z siedzibą w Przemyślu powołał na nowo dopiero papież Jan Paweł II w 1991. Dwa lata później odnowił też diecezje unickie z metropolitą M. Lubacziwskim na czele na zachodniej Ukraine.
Unia brzeska w 1596 wyzwoliła tendencje unijne wśród innych prawosławnych w Europie, przede wszystkim na Węgrzech, ale także w Chorwacji i Rumunii. W XVII w. doszło do zawarcia kilku pomniejszych unii, z których najsłynniejsza była użhorodzka. Została ona zawarta z inicjatywy możnego rodu węgierskiego na Zakarpaciu, Drughetów. Ich pierwsza akcja przyjęcia zwierzchnictwa Rzymu z 1615 spotkała się z niepowodzeniem. Dopiero później dzięki współpracy z biskupem Bazylim Tarsowiczem w 1646 udało się zawrzeć unię w Użhorodzie. Na mocy jej warunków prawosławni na Węgrzech mieli zachować swój obrządek, swobodę wyboru biskupa, duchowni obrządku wschodniego mieli otrzymać przywileje kleru łacińskiego. Zwolennicy unii użhorodzkiej działali w wiele trudniejszych warunkach niż w Rzeczypospolitej. Musieli borykać się z niechęcią ze strony kalwińskich książąt Siedmiogrodu, a także z obojętnością niektórych węgierskich hierarchów katolickich.
Unie Kościoła katolickiego z prawosławnym z pewnością stanowią ważne europejskie dziedzictwo. Wpłynęły one znacznie na reformy zarówno w Kościele unickim, jak i w Kościele prawosławnym, który na skutek zagrożenia ze strony "łacinników" potrafił szybko zewrzeć szeregi. Kościoły unickie wytworzyły unikalną w skali światowej kulturę, w której ścierają się wpływy Wschodu i Zachodu. Trzeba jednak wziąć pod uwagę jeszcze jeden ważny skutek działalności unijnej Stolicy Apostolskiej i niektórych hierarchów prawosławnych: niechęć prawosławia, zwłaszcza moskiewskiego do katolicyzmu. Dążenia unijne ze strony papiestwa poważnie ważą do dziś na relacjach siostrzanych Kościołów. Każde nawet szczere otwarcie ze strony katolików w dzisiejszym dialogu ekumenicznym spotyka się z podejrzeniami, że znów Kościół zachodni dąży do podporządkowania sobie Cerkwi wschodniej.




Patronujemy