„Incepcja” w reżyserii Christophera Nolana jest filmem bardzo surrealistycznym, przenoszącym widza w świat snu, a nawet snu we śnie i snu we śnie we śnie… Moim zdaniem jest to film, który już niedługo uzyska miano kultowego. Nie da się ukryć, że po obejrzeniu „Incepcji”, można na jakiś czas popaść w lekką paranoję i co chwilę szczypać się w policzek, sprawdzając czy na pewno się nie śpi.
Film ten to historia pewnego mężczyzny, Doma Cobba (Leonardo DiCaprio), który zajmuje się „grzebaniem” w ludzkiej podświadomości, czyli za pomocą ingerencji w cudzy sen, odkrywa ludzkie tajemnice, aby potem móc żądać za nie zapłaty. Ma on oczywiście swoich współpracowników, ponieważ tak zaawansowana technika wymaga odpowiedniego przygotowania: sprzętu elektronicznego, miejsca, w którym można bezpiecznie śnić, oraz silnych środków usypiających. Po obejrzeniu tego filmu zainteresowałam się imieniem Ariadne (Ellen Page), jednej ze wspólniczek Doma. Kojarzyło mi się ono z mitologią grecką i jak się okazało rzeczywiście miałam rację. Ariadna pomogła Tezeuszowi wydostać się z labiryntu. Dała mu kłębek nici, którą rozwijał, chodząc po labiryncie, a to ułatwiło mu znalezienie drogi powrotnej. A jaki ma to związek z filmem? Otóż jego bohaterka „projektowała” świat snu jako zagmatwany labirynt, z którego tylko ona znała wyjście. Wróćmy jednak do fabuły. Dom dostał zlecenie na to, aby „zaszczepić” cudzą ideę w czyimś umyśle. Proces ten to właśnie tytułowa „incepcja”. Przyjął je, ponieważ tylko wykonując to zadanie mógł powrócić do domu i na nowo móc zajmować się swoimi dziećmi. Pewnie zepsuję teraz przyjemność obejrzenia tego filmu i uważnego śledzenia tego, co dzieje się na ekranie telewizora osobom czytającym ten esej, ale wyjawię, dlaczego główny bohater był poszukiwany przez policję. Dom i jego żona, Mal (Marion Cotillard) wspólnie eksperymentowali, badając granice możliwości tego, czego można dokonać w cudzym śnie. Głównym przedmiotem ich zainteresowania było pogłębianie snu, czyli sen we śnie, sen we śnie we śnie, itd. Niestety pewnego dnia popełnili jakiś błąd i utknęli we własnych marzeniach na bardzo długi czas. W tym miejscu wspomnę, że wg twórców fimu gdy śnimy, czas płynie dużo szybciej niż w realnym świecie. Bohaterom wydawało się więc, że minęło kilkadziesiąt lat, podczas gdy w rzeczywistości była to zaledwie chwila. Żona Doma zatraciła się w idealnym, stworzonym przez siebie świecie i nie chciała go opuścić. Kto z nas chciałby zresztą zostawić życie prowadzone w miejscu doskonałym i powrócić do szarej rzeczywistości? Przekonał on ją jednak podstępem, aby popełnili wspólnie samobójstwo i dzięki temu obudzili się ze snu. Był to jednak błąd, ponieważ Mal po przebudzeniu nie wierzyła już w nic, co ją otaczało. Cały czas twierdziła, że jest to wciąż ich sen, aż w końcu ponownie popełniła samobójstwo. Tym razem jednak rzeczywiście umarła, a Dom został oskarżony o jej zabójstwo i musiał opuścić swój dom i dzieci, aby uciekać przed wymiarem sprawiedliwości. „Incepcja” porusza bardzo wiele współczesnych problemów. Ludzie zagłębiający się w cudze sny po jakimś czasie już tylko w ten sposób mogli śnić, nie potrafili przestać ingerować w czyjeś marzenia, co ja interpretuję, jako uzależnienie od nowoczesnej technologii i ostrzeżenie przed nią. Z filmu można również wyciągnąć wniosek, że nie należy narzucać innym swoich poglądów i idei, ponieważ może się to skończyć tragicznie. Zawsze trzeba również potrafić odróżnić jawę od snu i nie zatracać się w nierealnym świecie marzeń, ponieważ można utracić kontakt z rzeczywistością i tym, co jest w niej dla nas ważne. Filmy akcji zazwyczaj mają schematyczną, przewidywalną fabułę, ale nie ”Incepcja". Christopher Nolan po raz kolejny udowodnił, że jest jednym z najlepszych reżyserów swojego pokolenia i potrafi jeszcze zaskakiwać widzów. Nie mogę się doczekać jego kolejnej produkcji. Natomiast wracając do „Incepcji”, to sądzę, że jest to film, który spodoba się zarówno fanom "Mrocznego Rycerza", jak i zwolenników zagmatwanych historii prezentowanych w "Prestiżu" czy "Memento", czyli poprzednich dzieł tego reżysera.
Uważam, że „Incepcja” słusznie została obsypana taką ilością nagród (cztery Oscary, trzy nagrody BAFTA i trzy Saturny). Moim zdaniem ten film przejdzie do historii kina jako arcydzieło gatunku science-fiction. We współczesnym filmie liczy się przede wszystkim uniwersalność przekazu, a film Nolana niewątpliwie może się nią poszczycić. Niemal każdy może w nim znaleźć coś, co szczególnie zwróci jego uwagę.




