Niektórzy ludzie sądzą, że film ,, Stary człowiek
i morze” jest ciekawszy niż książka. Ja uważam
inaczej. Poniższymi argumentami postaram się
udowodnić moje stanowisko.
Po pierwsze w filmie występują różnice w
wydarzeniach oraz imionach bohaterów. Ja podam
kilka z nich. W filmie właściciel restauracji miał na
imię Lopez, a w książce Martin. W ekranizacji
Santiago miał córkę , co jest nieprawdą. W sztuce
filmowej brakuje także niektórych wydarzeń.
Przykładem jest brak ukazania sposobu w jaki
Santiago zdobywał pożywienie podczas łowienia
merlina. Podobały się mnie niektóre ciekawe
wspomnienia „starego ” ukazane w filmie, a
szczególnie walka na ręce z „murzynem”.
Po drugie podczas czytania książki można
wyobrazić sobie jakie uczucia i jaki klimat
towarzyszą bohaterom lektury, a oglądając film
przeżycia mamy zobrazowane i widząc je, nigdy
nie zastąpią nam tych, które możemy sobie sami
wyobrazić. Te, które oferuje książka daje nam
głębię przeżyć, która jest bezcenna.
Po trzecie w filmie możemy oglądać obrazy i
tutaj nie potrzebujemy zbyt wiele wyobraźni, bo film
dostarcza nam tych obrazów.
Natomiast czytając książkę możemy wyobrażać
sobie opisywane sceny jak chcemy, jak podpowiada
nam nasza wyobraźnia i autor tej książki. Zawsze
mamy dużo czasu, aby zastanowić się nad jakimś
ważnym problemem, pomyśleć chwilę.
Reasumując, uważam, że książka jest
zdecydowanie lepsza, bo mogę w ciszy i spokoju
czytać książkę, co w przypadku wyświetlania filmu
byłoby niemożliwe.
Książka ma jeszcze kolejną zaletę, a mianowicie to,
że autor tej książki pisał ją przekazując ważne
wartości w życiu każdego człowieka, a ja doceniam
pracę autora tej książki.




