Pan Skawiński był bardzo dobrym człowiekiem.
Lubił innym pomagać,walczył na wojnach,aby Polska przetrwała ,aby nie było najazdów na Polskę.
Skawiński dzielnie walczył w powstaniu listopadowym w swej ojczyźnie.
Lecz,gdy powstanie listopadowe się zakończyło,uciekł poza kraj ojczysty.
Walczył z honorem w wojnie pomiędzy stanami zjednoczonymi,na Węgrzech, w Rosji.
Skawiński pragnął mieć własną firmę.
Siedzieć sobie na ganku i odpoczywać,ale los potoczył się inaczej.
Zastała go susza. W hawanie miał fabrykę cygar lecz nie skończyło się da niego zbyt dobrze,ponieważ okradł go wspólnik
Zawiedziony i rozczarowany Skawiński wyruszył dalej w świat. W afryce próbował swojego szczęścia z handlem plemionami lecz Afryka nie była mu pisana.
Gdy płynął sobie spokojnie na tratwie ,rozbiła się na rzecze Amazonka. Biedny Skawiński ruszył w stronę Panamy,nie wiedział ze tam mu się poszczęści. Dowiedział się ze zginał latarnik. Postanowił spróbować swoich sil i poszedł do naczelnika pracy.
Myślał tylko o tym aby go przyjęli,żeby mieć już takie jedno swoje miejsce na ziemi.
Chciał spokojnie umrzeć i mieć spokój.
I stało się uradowany Skawiński dostał prace.
Został latarnikiem.
Siedział na swojej wieży cale dnie i noce.
Ptaki przylatywały do niego ,dawał im resztki swojego obiadu. Skawiński był szczęśliwy ze znalazł swoje miejsce na ziemi . Pewnego dnia dostał paczkę z książkami .Był w pudle zawieruszony Pan Tadeusz.
Starzec wziął książkę i od razu zaczął czytać .
Zaczytany Skawiński był tak wzruszony ze zasnął nad ta książka .
Mewy skrzeczały,stukały na dachu prosząc o resztki obiadu.
Skawiński spal ,nie zaświecił latarni, co spowodowało,ze płynący statek rozbił się o skały.
Wściekły strażnik zwolnił Skawińskiego i biedny Starzec poszedł w świat.
Tak zakończyły się losy Skawińskiego.




