Język polski > Pozostałe prace

Na podstawie analizy podanych fragmentów z aktu I i V Makbeta W. Szekspira oraz w kontekście całego utworu przedstaw proces degradacji głównego bohatera.

Autor: sylwip Dodano: 22.09.2009, 20:31

Sprawdź podobne wypracowania

Na podstawie analizy podanych fragmentów z aktu I i V Makbeta W. Szekspira oraz w kontekście całego utworu przedstaw proces degradacji głównego bohatera.


W życiu każdego człowieka przychodzi na pewno taki kiedyś moment , w którym musi podjąć bardzo ważną decyzję, mianowicie zastanowić się jaka będzie reszta jego życia. Są dwie opcje – jedna z nich to taka ,że dana osoba pozostanie prawa, wierna swoim zasadom, nie będą nią rządzić chore ambicje i namiętności ani żądza bogactwa oraz władzy .Można powiedzieć ,że ten człowiek pozostanie po stronie dobra. Oczywiście bardzo łatwo jest przekreślić wszystko to co dobrego się zrobiło do tej pory i przejść na drugą stronę , tą gorszą czyli stronę zła i grzechu. Wiadomo jednak, że jak ktoś już raz zrobi coś niedobrego to będzie się to ciągnęło za nim do końca życia. Powody przejścia na tą drugą stronę są różne – mogą to być np: chore ambicje, niepohamowana żądza bogactwa bądź władzy. Trzeba pamiętać jednak , iż na pewno poniesie się konsekwencje swych działań, może nie od razu, ale po pewnym czasie na pewno spotka kogoś takiego zasłużona kara.


Jedną z osób , która przekreśliła całe swe życie przez chciwość i chęć władania krajem jest tytułowy bohater literacki W. Szekspira z dramatu „ Makbet”.


Makbet jest wodzem szkockich wojsk, wasalem , dzielnym obrońcą Króla Dankana(swojego krewnego).Szekspir przedstawia nam go jako dobrego gospodarza , przyjaciela , wiernego królewskiego sługę, człowieka wierzącego. Wszystko jednak się zmienia gdy spotyka trzy wiedźmy i wysłuchuje ich przepowiedni – brzmi ona ,iż Makbet zostanie królem. Początkowy dzielny wódz nie chce w to wierzyć , jednak po pewnym czasie zaczyna w nim kiełkować myśl o tym ,że naprawdę mógłby zostać władcą i być bardzo bogatym człowiekiem. Skuszony wizją posiadania władzy postanawia pozbyć się dotychczasowego władcy czyli Dankana. Jednak gdy ma to już nastąpić zaczyna się wahać. We fragmencie z aktu I jest to właśnie opisane. Makbet chce żeby jeżeli naprawdę ta straszna zbrodnia ma się wydarzyć to niech nastąpi szybko. Jawi nam się jako osoba wierząca ponieważ doskonale zdaje sobie sprawę z tego , że po winie nastąpi kara, jest przekonany o tym iż po tak strasznym czynie na pewno zostanie potępiony-przewiduje konsekwencje swego działania. Mówi sam do siebie o tym iż jest krewnym i wasalem króla, iż jest jego gospodarzem, przecież gospodarz powinien dobrze ugościć swojego gościa , a nie pozbawiać go najcenniejszej rzeczy czyli życia. Makbet wie że Dankan to naprawdę dobry, uczciwy władca , prawy człowiek.Wydaje mu się ,iż jego krewny to tak porządna osoba ,że nawet anioły będą po nim płakać i potępiać winnego jego śmierci. Po przeczytaniu tego monologu Makbeta możemy stwierdzić, że są w nim jeszcze jakieś ludzkie uczucia,że nie jest jeszcze tak bardzo perfidny, iż jest jeszcze szansa na to ,iż wygra jego sumienie oraz zdrowy rozsądek i odstąpi od tych strasznych myśli , które podpowiadają mu zbrodnię. Cztery ostatnie wersy informują nas o tym iż to pragnienie władzy jest silniejsze od rozsądku „Jeden, wyłącznie jeden tylko bodziec
Podżega we mnie tę pokusę, to jest
Ambicja , która przeskakując siebie,

Spada po drugiej stornie.”


Makbet być może nie popełniłby tej strasznej zbrodni gdyby nie namowy jego żony – Lady Makbet, kobiety demonicznej i chyba jeszcze bardzie żądnej władzy , bogactwa i przepychu niż On sam. To właśnie ona zarzuca mu brak miłości i daje do zrozumienia ,że jest niezdecydowany i słaby – jednym słowem jest tchórzem. Bohater Szekspira musi kochać żonę i na pewno te słowa to dla niego pewna zniewaga .Dlatego też chce być silnym i postanawia zabić swojego krewnego. Żona przecież podpowiada mu jeszcze ,aby był bezwzględny, bo Ona by taka była i spodziewa się tego po nim. Makbet tak naprawdę nie jest gotowy na to co ma uczynić , ponieważ nie jest z gruntu tak zły jak jego żona. To właśnie jego małżonka knuje plan zabójstwa i to ,że winę zrzucą na służbę Dankana. Chwilkę przed tym jak Lady Makbet knuje okropny plan Makbet pyta „Gdybyśmy chybili?”.Liczba mnoga ma oznaczać nadzieję, że ta winą wezmą wspólnie na siebie, że nie będzie sam z tym wszystkim. Tak naprawdę nadal nie wie jak to zrobić. Na koniec aktu I Makbet w końcu dochodzi do wniosku ,że dokona tej zbrodni ,jest nawet cyniczny(udaje przed żoną , bo tak naprawdę cały czas brak mu sił).Tak jak postanowił tak tez uczynił. Początkowo jest bardzo przestraszony i rozkojarzony z powodu tego co zrobił. Następnie jednak morduje służących , którzy oficjalnie są posądzeni o popełnienie tej zbrodni.To jednak nie koniec jego morderczych poczynań .Następnie przypomina sobie o przepowiedni ,którą usłyszał od wiedźm i zleca zamordowanie swojego najlepszego Przyjaciela Banko i jego syna. Nie plami sobie rąk krwią towarzysza, ale zlecając to zabójstwo ma je go tak samo na sumieniu jak gdyby uczynił to sam. To zbrodnia musi go jednak strasznie męczyć ponieważ podczas uczty ukazuje mu się duch Banko. Ta sytuacja niezmiernie oddziaływuje na jego psychikę,bo w końcu ktoś kto do tej pory był prawy i uczciwy nagle staje się kimś diametralnie innym mianowicie – mordercą i w dodatku morderca bardzo bliskich sobie osób. Makbet jest bardzo zabobonny ponieważ po tym wydarzeniu postanawia na nowo zobaczyć się z czarownicami i dowiedzieć się jeszcze czegoś na temat co go czeka i stanie się w przyszłości.Po tym spotkaniu postanawia,ze jednak na tych już popełnionych zbrodniach nie może poprzestać i musi wymordować rodzinę Makdufa .Tak też się dzieje. Po tylu już aktach zła Makbet stał się jak wyprany z uczuć. Jest doskonale o tym mowa w akcie V. .Mówi o grzechach,stał się bardzo nieczuły śmierć przestała już robić na nim jakiekolwiek wrażenie .Uważa, że żona umarła w złym momencie ,bo przeciez powinni razem ponieść konsekwencje. Tak naprawde jej śmierć pozostaje mu zupełnie obojętna. On boi się ,żyje już z dnia na dzień, bo w każdej chwili może się okazać ,że to on właśnie zginie.Strach jest w nim przez cały czas.Nie ma radości z siebie i swych czynów.Czy było tak naprawdę warto?W słowach sceny V zawarta jest gorzka refleksja na temat życia.”Życie jest tylko przechodnim półcieniem,
Nedznym ktorem ,który swoją rolę
Przez parę godzin wygrawszy na scenie
W nicość przepadsa –powieścią idioty.

Głośną , wrzaskliwą,a nic nie znaczącą.”


Tak naprawdę kończy źle ponieważ ginie i to w sposób jaki przepowiedziały mu wiedźmy.
Jednak skoro popełnił winę następuje przeciez kara i tą właśnie karą jest jego śmierć.

Makbet jest bohaterem tragicznym .Bohater poznaje swój los,ale droga którą obiera jest drogą niemoralności i zła ,drogą wbrew wartościom, które tak bardzo cenił do tej pory. Stracił honor, splamił swe sumienie, czeka go potępienie po śmierci ,ale to on sam odegrał właśnie tak swoją rolę – wrzaskliwei i głupio. Zapewne liczył na to, że w planach wygląda to wszystko inaczej, ale w rzeczywistości też. Owszem osiągnął to o czym marzył, co zamierzał,ale dało mu to zamiast satysfakcji rozczarowanie. Został sam ze swoją przeszłością ,nie miał nawet z kim o tym porozmawiać. Stał się samotny, wyobcowany jako morderca nie miał już żadnej bratniej duszy. Jego tragizm wiąże się tez z tym, e on doskonale zdawał sobie sprawę kogo zabija czy też kogo zleca morderstwo. Jego życie stało się nieuchronnym lękiem o władzę i lękiem przed karą.Z prawego ,uczciwego, przyjacielskiego człowieka stał się zimnym ,bezwzględnym ,nieczułym tyranem.Jest postacią tragiczną także dlatego ,że zdawał sobie sprawę z własnej klęski ,na odkryciu własnego błędu ,którym było zawierzenie wróżbom wiedźm,to zaślepienie żądzą władzy i bogactwa ,które nie pozwoliło mu trzeźwo ocenić słów czarownic.Przeciez on nie został skazany na ten los,nie jest ofiara fatum,on cały czas miał możliwośc wyboru.NIKT GO DO NICZGEO NIE ZMUSZAŁ.Jednak nie potrafił oprzeć się swym namiętnościom i pragnieniom - dlatego przekreślił swe dotychczasowe życie i wstąpił na ścieżkę zła i zbrodni.Czytając tragedię Szekspira widzimy upadek moralny Makbeta. Jak szybko można stać się z uczciwej ,prawej osoby, strasznym tyranem i mordercą. Jak łatwo jest wszystko przekreślić tylko po aby osiągnąć władzę.Ktoś może powiedzieć ,że władza to coś wielkiego,ale z drugiej strony lepiej pozostać biedniejszym, ale uczciwym człowiekiem, nie mającym na sumieniu strasznych zbrodni,których potem wizje ni edają spokoju.Co z tego ,że Makbet zdobył tą władzę jeżeli zniszczył przy tym życie sobie ,swojej żonie ,najbliższym krewnym i przyjaciołom.Przeciez jego żona w skutek tych wszystkich intryg i morderstw zwariowała i umarła popełniając samobóstwo.Gdy już raz popełni się zbrodnię to będzie trzeba popełnia kolejne. Przeciez zdobytą bezprawnie władzę można utrzymać tylko przemoca, więc trza ususwać wszystkich którzy stoją na drodze do niej,nawet najbliższych. Bohater tragedii Szekspira padł ofiarą walki ,która toczyła się między jego sumieniem ,a żądzą władzy. Ta chęć posiadania królewskiek korony okazała się silniejsza od wszystkiego,n awet od wiary w Boga. W pewnym sensie do tego wszystkiego popchnęła go żona ,bo przeciez podjudzała go cały czas i oskarżała o tchórzostwo. Ja jednak uważam ,że jej wina nei jest zbyt duża. Gdyby Makbet nie chciał nie zrobił by tego i żadne namowy by tu nie pomogły. On poprostu chciał być królem, chciał być wielki, chciał ,aby wszyscy mu się kłaniali i usługiwali. Czy tak naprawdę było warto zdobyć tą koronę?Ilu niewinnych ludzi straciło przy tym życie,przez ten jeden czyn czyli zabójstwo Dunkana stracił wszystko w tym to co tak naprawdę swoje życie. Życie to najcenniejsza rzecz,dar jaki posiadamy,ni e ważne czy żyjemy w biedzie czy w bogactwie,czy jesteśmy piękni , czy szpetni,ważne jest to ,że istniejemy,że mamy świadomość ,iż każdego dnia może nas spotkać coś dobrego,nie musi ,ale może.Ważne są nawet błahostki takie np. ,że świeci słońce,że ptaki śpiewają.Nasze życie jest piękne samo w sobie,nie trzeba Go niszczyć chorymi ambicjami i niepohamowanymi żądzami. Wiadomo,ze bez pieniędzy żyć się nie da,ale tak naprawdę szczęścia nie dają o czym mogliśmy się przekonać w tragedii Szekspira.



Patronujemy