Nowoczesna wersja przypowieści:
O synu marnotrawnym.
W Nowym Jorku mieszkał bardzo bogaty biznesmen. Miał on sieć Restauracji na całym świecie. Przynosiły mu ogromny zysk. Był w podeszłym wieku. Nie miał nikogo prócz 2 synów, gdyż jego żona zmarła przy porodzie drugiego syna. Od tego czasu musiał sam zajmować sie dziećmi. Chciał być dla nich jak ojciec i matka w jednym. Chciał by wyrośli na ludzi pożądnym, rzetelnych i dobrych. Gdy dorośli podzielił swój wielki majątek między nich. Młodszy syn dostawszy swoją część majątku wyjechał do Londynu, Tam balował, wydawał pieniądze na lewo i prawo. Gdy już wszystko wydał zaczął cierpieć na niedostatek.Wtedy zaczął szukać pracy. Pewien człowiek zatrudnił go jako ogrodnik. Musiał on pielęgnować kwiaty. Lecz nie miał o tym zielonego pojęcia. Za kilka dni stracił pracę. Starszy brat gdy otrzymał drugą część spadku został z ojcem. Większą częsć majątku wpłacił on na konto bankowe a resztę przeznaczył na pomoc biednym ludziom. Gdy ojciec zachorował opiekował sie nim w dzień i w nocy, chodz wiedział, że jego brat ma większe względy u ojca niż on. Młodszy syn postanowił wrócić do domu w Nowym Jorku. Gdy był daleko, ujrzał go ojciec. Bardzo się wzruszył. Zaczął biec w jego stronę.Objął go mocno i ucałował go. Zaś syn rzekł do niego"Ojcze zgrzeszyłem względem Boga i Ciebie, Nie jestem godny by być twym synem. Lecz ojciec powiedział:Dajcie mu najlepszy garnitur. Przygotujcie dla nas ucztę. Zaczeli się bawić. Tym czsem jego starszy syn udał się do apteki po lekarstwa. Gdy był przy willi usłyszał głośna muzyke. Zawołał jednego sługę i sie go zapytał: co tu sie dzieje?. Sługa odrzekł: Twój brat wrócił, a ojciec kazał przygotować dla niego ucztę. Rozgniewany syn nie chciał wejść do srodka. Wtedy ojciec wyszedł i zaczął mu tłumaczyć. Lecz on odpowiedział: JA tyle Ci służę i nigdy nie złamałem Twojego rozkazu a dla mnie i dla moich przyjaciół nie przygotowałeś uczty. Ojciec odpowiedział:
Moje dziecko, zawsze przy mnie byłeś i wszystko co moje to i twoje. Trzeba sie cieszyć, że Twój brat powrócił cały i zdrowy.
Morał z tego taki, że każdy rodzic kocha swoje dziecko wybaczy mu wszystko. Gdy wyjedzie, i bedzie chciał wrócił zawsze przyjmie go z otwartymi rękoma, gdyż bardzo mu zależy na swoim dziecku.




