Nastąpił koniec wakacji. To oznaczało tylko jedno. Czas iść do szkoły. Od momentu przebudzenia się ze snu czułem niepokój i stres związany z faktem, iż pójdę do pierwszej klasy. Rodzice tłumaczyli mi ze to już nie będzie zabawa tak jak to było w zerówce czy przedszkolu, lecz praca i nauka. Te słowa sprawiły, że bardzo się bałem tego dnia.
Małymi kroczkami z lekkim zaniepokojeniem zbliżałem się do bram szkoły. Gdy ukazała się przed moimi oczami zacząłem się denerwować i rozmyślać jak to będzie, lecz gdy tylko przekroczyłem ten magiczny próg w oddali ujrzałem moich kolegów wszelkie zaniepokojenie i strach przeminęły. Cieszyłem się, że mogę znów spotkać się z kolegami z klasy.
Po akademii z okazji rozpoczęci roku szkolnego udaliśmy się wszyscy do klas, gdzie także nie było tak strasznie jak to sobie wyobrażałem.
Pani wychowawczyni witała nas wszystkich z powrotem, pytała każdego jak spędziliśmy wakacje, po czym nie wdając się w większe szczegóły rozdała nam plan lekcji.
Przeraziłem się, gdy zobaczyłem ilość godzin i lekcji, jakie będziemy spędzać w szkole, lecz rodzice mnie pocieszali, że to szybko zleci i nim się obejże znów będą wakacje.




