Był ciepły, majowy poranek. Piotr jak co dzień spieszył się do pracy. Pracował jako fotograf znanych ludzi i robił dla nich sesje zdjęciowe. Nie zarabiał jednak zbyt wiele, bo nigdy nie retuszował wykonanych przez siebie zdjęć, gdyż uważał, że jest to nieuczciwe. Tracił przez to wielu pracodawców, którzy chcieli na każdym zdjęciu wyglądać idealnie. Dlatego Piotr obecnie znajduje się na skraju bankructwa. Gdy dojechał do swojego studia, zadzwonił jego telefon.
-Czy to Pan jest fotografem, który wczoraj robił dla mnie sesję zdjęciową?
-Tak, to ja proszę Pani.
-W takim razie chciałabym Panu oznajmić, że nie zapłacę za te zdjęcia
-Ale dlaczego?
-Ponieważ wyglądam na nich okropnie! Uważam, że używa Pan nieprofesjonalnego aparatu.
-Mój aparat jest w porządku, a Pani wygląda tak, jak na zdjęciach, które zrobiłem.
-Pan jest bezczelny! Pójdę do Jana. On na pewno zrobi zdjęcia, na których będę wyglądać idealnie. Do widzenia.
-Do widzenia.
Załamany Piotr postanowił, że zamknie swoje studio i postara się znaleźć pracę, w której nie będzie musiał kłamać, aby zarobić pieniądze.
W Madrycie oprócz Piotra pracowało wielu fotografów, ale najbardziej znanym i lubianym był Jan. Zarabiał najwięcej, mimo iż nie miał takiej techniki jak Piotr. Działo się tak dlatego, bo wszystkie zdjęcia poddawał obróbce i dopiero wtedy pokazywał je danej osobie, okłamując ją stwierdzeniem, że tak wygląda naprawdę. Dzięki temu większość osobistości zatrudniała Jana, który z biegiem czasu coraz bardziej się bogacił.
Lecz pewnego dnia, kiedy jak zwykle był w pracy, wydarzyło się coś, czego na pewno nie planował.
-Czy może mi Pan wyjaśnić, co to jest? -zapytała kobieta, stojąc ze zdjęciem w ręku.
-Zapewne zdjęcie, proszę Pani.
-Niech Pan nie kpi! To jest zdjęcie, na którym wyglądam znacznie gorzej niż na innych zdjęciach wykonanych przez Pana. jak mi Pan to wytłumaczy?
-Skoro na zdjęciu wygląda Pani nieładnie, to na pewno nie ja je robiłem.
-Tak?! Skoro nie chce Pan się przyznać do retuszowania zdjęć i okłamywania innych, że tak pięknie wyglądają, to jutro cały Madryt będzie o tym wiedział. Żegnam Pana!
-Niech Pani zaczeka! Przecież możemy się jakoś porozumieć.
Nie udało mu się zapobieć wielkiemu skandalowi i przez to Jan pozostał bez pracy, ale za to z wielkim majątkiem.




