Był zmrok, siedziałem w chatce, odmawiałem modlitwę wieczorną oraz rozmyślałem nad tym co będzie i nad tym co było. A tu nagle przybiegła młoda kobieta cała brudna i zdyszana. Wykrzykiwała coś o zmarłym mężu. Powiedziałem jej, aby się uspokoiła i opowiedziała swoją tragiczną historię. Gdy mąż był na wojnie ona nie dotrzymała mu wierności, a gdy wrócił zabiła go. Bała się, że sąsiedzi powiedzą o wszystkich jej uczynkach. Historia i postępek kobiety wzburzyły mnie. Byłem zszokowany tym co zrobiła ona, bo przyszła do mnie tylko prosić o odpust za czyn, gdyż bała się kary w przyszłości. Gdy wyszła zacząłem modlić się za nią, by znalazła spokój duszy i ciała za grzechy które popełniła.
Mijały miesiące, a ja nadal myślałem i modliłem się za tą młodą pannę. Aż tu nagle ta sama kobieta wbiegła do mojej chatki i zaczęła krzyczeć o pojedynku dwóch braci o jej rękę. Uspokoiłem ją. Następnie zdecydowała, że bracia uplotą wianki, a ona wybierze prze losowanie swego nowego męża. Powiedziałem, że jest to znakomity pomysł. W dniu ślubu panna wybrała wianek z wplecionymi liliami. Odezwał się wtedy starszy z braci, powiedział że to jest jego wianek bo są w nim lilie. Na to drugi że jest kłamstwo bo on te lilie urwał z grobu niedaleko wsi. I wtedy bracia się pokłócili i pobili.
Nagle otworzyły się drzwi cerkwi i weszła dusza zabitego męża. Powiedział „Nikt nie szanuje pamięci po śmierci, zrywa kwiatki z grobu mego, a za to wszyscy poniosą karę”. Po tych słowach dach się zawalił, a kobieta oraz dwóch braci poniosło śmierć.
Morał z tej historii jest jeden prawda jest najważniejsza i zawsze wyjdzie na jaw.




