Sherlock Holmes rozmawiał z dr. Wothsonem o różnych rzeczach m. In. o swoim bracie. Potem poszli do klubu które założycielem jest jego brat, w tym klubie wolno jest rozmawiać tylko w specjalnym pomieszczeniu. Gdy rozmawiali tam dosiadł się do nich jego klient i opowiedział swoją historię: Jest greckim tłumaczem. Kilka dni temu przyszedł do niego zainteresowany tłumaczeniem rozmowy. Wsiadł z nim do dorożki jechali dość długo, klient nie krył, że to specjalnie, aby nie wiedział gdzie jest. W domu kazał mu tłumaczyć skrępowanemu więźniowi tylko to co oni każą, lecz gdy zoriętował się, że oni nic nie rozumieją zadawał też własne pytania. W pewnym monecie przyszła kobieta i rzuciła się w ramiona przesłuchiwanego i wtedy ją odciągnęli. Po kilku godzinach przesłuchania kierowca odwiózł go tą samą dorożką, lecz nie wysadził go przy domu tylko gdzieś koło torów. I to cała historia. Holmes zgodził się rozwiązać tą sprawę. Następnego dnia umieścił ogłoszenie w gazecie, że poszukuje takiego osobnika, mówiącego tylko po grecku, który najprawdopodobniej jest uwięziony i ma siostrę. Na to ogłoszenie odpowiedział jeden Pan i podał mu adres gdzie może być uwięziony ten mężczyzna. Detektyw udał się tam, lecz ich już tam nie było. Podejrzewał gdzie mogą być i poszedł tam. Znalazł dwóch skrępowanych ludzi poszukiwanego i osobę której nie znał, uwolnił ich lecz tylko jeden z nich przeżył.




