Była to pierwsza lekcja języka polskiego, w której uczestniczył Zygier. Uczniowie wszedli do klasy, a za nimi Sztetter - nauczyciel. Jego twarz wyrażała niechęć. Rozpoczął odpytywanie, jednak wywołany uczeń zdołał wykręcić się gadką o nowym. Zygier wstał i przedstawił się na polecenie nauczyciela. Zainteresowanie Sztettera nowym pozwoliło reszcie klasie, powrócić do swoich zajęć. Jedni układali się do snu, drudzy odrabiali prace domowe, a inni rozglądali się po klasie. Zygier rozpoczął czytać "Pająka" po czym starannie rozbierał zdania pod względem gramatycznym i logicznym. Nauczyciel był pod ogromnym wrażeniem, choć początkowo wywołało to u niego niepokój. W rezultacie nie miał pojęcia na jaki stopień chłopak zasługuje. Potem wywiązała się w klasie rozmowa pomiędzy Sztetterem, a Zygrem. Uczeń opowiadał jak uczył się języka polskiego oraz jak w tajemnicy zapoznawał się z twórczością największych polskich romantyków. Używając języka rosyjskiego, opowiedział także o Towarzystwie Filomatów i Filaretów, i o twórczości Adama Mickiewicza. Nauczyciel nie wiedział co powiedzieć. W końcu zapytał Bernarda, czy potrafi coś wyrecytować. Po chwili namysłu chłopak począł wypowiadać kolejne słowa "Reduty Ordona". Wszyscy zamarli w bezruchu. Słuchali nowego z niepokojem i wzruszeniem. Borowicz uważnie śledził tekst wypowiadany przez Zygra. Zamknął oczy, mosno ścisnął zęby, żeby z krzykiem nie szlochać. Przypomniał sobie opowieść Nogi o poległym żołnierzu. Uświadomił sobie, jak bardzo uległ rusyfikacji. Bernard skończył, usiadł na swoim miejscu i popatrzył na nauczyciela. Spod przymkniętych powiek Sztettera wymykały się łzy...




