Recenzja z książki pt. "Pollyanna"
"Czy w obliczu niepowodzeń można zachować uśmiech i pogodę ducha? Nie jest to łatwe, ale jeśli spróbujemy spojrzeć na to oczami Pollyanny, okaże się, że każdy dzień ma swój niepowtarzalny urok".
Książka pt. "Pollyanna" została napisana przez amerykankę - Eleanor Hodgeman Porter. Opowiada ona o tym, jak po śmierci ojca, dziewczynka trafia do domu bogatej, oschłej i surowej ciotki. Wydaje się, że od tej pory jej życie będzie szare i smutne. Ale już po kilku miesiącach, swoim humorem, radością życia, życzliwością i niezwykłymi pomysłami udaje jej się zarazić zarówno ponurą ciotkę, jak i sąsiadów. Jednak po wypadku, jej zaraźliwy optymizm zostaje wystawiony na ciężką próbę.
Czytając tę książkę byłam bardzo przejęta losami Pollyanny. Czułam się tak, jakby było tam opisane moje życie i moje problemy. W momencie, gdy Pollyanna uległa wypadkowi, bałam się o nią i miałam wielką nadzieję na to, że wyzdrowieje. Tym co podoba mi się najbardziej w Pollyannie jest jej pogoda ducha i to, że potrafiła "zarazić" swoją radością nawet tak poważną osobę jaką jest jej ciotka. Już od samego początku, kiedy zaczęłam czytać "Pollyannę", nie było chwili, kiedy nie miałam jej w ręku. Cały czas byłam ciekawa co wydarzy się dalej. Ponieważ czytałam tę książkę kiedy byłam na wakacjach, z niecierpliwością czekałam aż wrócę i będę mogła wypożyczyć kolejną część.
Do momentu, kiedy nie przeczytałam tej książki, moje życie było szare i monotonne. Nie miałam wielu koleżanek ani koleżanek. W szkole byłam postrzegana jako kujon i osoba zamknięta w sobie. teraz, po przeczytaniu tej książki, moje życie nabrało kolorów. Mam więcej koleżanek i kolegów, a mimo to uczę się dobrze. To właśnie Pollyanna nauczyła mnie takiego życia. jestem szczęśliwa, że przeczytałam tę książkę i zachęcam do jej przeczytania. Dotychczasowe życie, może się wywrócić do góry nogami, ale niekoniecznie na gorsze.




