15.07.08.
To nie tak miało być. Plan był prosty: obóz taneczny, językowy, wizyta u Piotrka. Tego nie da się pojąć. Cztery razy próbowałam się obudzić, ale chyba jednak nie śpię. Jak mogli mi to zrobić? Zresztą, czy to moja sprawa? Ja nie chciałam mieć dziecka, jeszcze mam na to czas. Rodzeństwa też nie. Sugerowałam rodzicom, że w jakimś celu wymyślono zawód opiekunki, ale zdaje się, że aluzja była zbyt subtelna.
17.07.08
Rzeczywiście, była zbyt subtelna. Niestety, kiedy spróbowałam nieco ich przycisnąć, zmienili się w słupy soli. Zwrócili na mnie uwagę dopiero, kiedy brak prądu spowodował wyłączenie się naszych licznych komputerów. Nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego używają pięciu na raz. Że mama dwóch, to ok., sama czasem tak robię, ale po co ojcu trzy? A swoją drogą, to ja nie mam pojęcia, co się stało, że prąd wysiadł. Tata powiedział, że to korki i że nie wygląda na to, że zepsuły się same. Cóż, cel uświęca środki. Po czym on to poznał?
18.07.08
„Możesz iść do kina z siostrą”. Co? Chyba ze starszą? Naprawdę, Monika ma szczęście, że już studiuje i nie mieszka z nami. Pięć minut zastanawiałam się, o co im chodziło. Miałam iść do kina z „czymś”, co ma osiem dni? Jasne, to było do przewidzenia. Kino mam z głowy mniej więcej do końca świata. Tak samo jak basen, bilard... ciekawe, jak będzie w warsztatami tanecznymi.
21.07.08
Wreszcie znalazłam coś, co mogę robić z tym wrzeszczącym „ziemniakiem”, to znaczy: iść po zakupy. Jakie one będą, lepiej nie mówić, ale lepsze to niż siedzenie i usypianie z nudów w domu.
22.07.08
Życie odzyskało nieco sensu po kupieniu sweterka w Guessie i... maleńkiej bluzeczki w Zarze. Tak, kupiłam coś małemu „potworowi”. Podobno Zuźka za jakiś czas ma zrobić się ładniejsza, wtedy będzie pasowała do bluzeczki, która jest śliczna, różowa z perełkami przy rękawach. Mama stwierdziła, ze „Zuzieńka na pewno udusi się tymi ozdóbkami”, ale przecież one są przyszyte. Musiałaby połknąć całą bluzkę.
24.07.08.
Wreszcie ktoś się mną zainteresował. Przyszła Magda i oświadczyła, że nie jest tak źle. Jasne, ona jako jedynaczka świetnie orientuje się w kwestii spędzania całych dni z wkurzającym, młodszym rodzeństwem. Jakoś mnie to nie pocieszyło, ale przynajmniej przyniosła kilka magazynów i filmów na DVD. W środę przyjdą wszystkie dziewczyny z paczki i urządzimy sobie babski wieczór. Młodsza jest dziewczyną, więc może w nim uczestniczyć. Zrobimy z niej Shiloh Pitt.
31.08.08.
Ech, Shiloh była z niej niezła, ale poza tym było beznadziejne. Kiedy tylko zaczynałam się dobrze bawić, musiałam przerywać i lecieć do niej. Jedno jest pewne. Tych wakacji nie zapomnę nigdy. Rodzice nieźle mnie urządzili.




