Dzień dobry. Nazywam się Ślimacki. Byłem prymusem w klasie, ale niestety w tym roku to miano otrzymał Sprężycki. Było mi z tego powodu bardzo przykro.. Ja byłem trzecim, czy czwartym uczniem.. W szkole nie można wybierać sobie, gdzie się chce siedzieć, usadzają nauczyciele. Profesor Izdebski bardzo lubił Sprężyckiego, ale pewnego dnia, około tygodnia po usadzaniu wyprowadził go na korytarz i bardzo się zdenerwował.
- Słyszałem, że źle się zachowujesz, żarty robisz innym, na rękach chodzisz.. Nieładnie, oj nieładnie
- Ale panie profesorze, kto tak mówi?! To nieprawda!
- Nie mogę powiedzieć, niestety. Obowiązuje mnie tajemnica.
W następnych dniach z takimi oskarżeniami wyskoczył pan Żebrowski.. Biedny Sprężycki, nie wiedział o co chodzi, ale nikt mu w to nie wierzył. Właściwie niewiele go to obchodziło, wiedział, ze jest prymusem, więc nic mu nie zrobią. Pewnego dnia w klasie, gdy nauczyciel na chwilę wyszedł Sprężycki wybiegł na środek klasy, by pokazać jak się tańczy "polkę-ułankę". Wszyscy, byli zachwyceni, ale nikt nie zauważył, że nie ma mnie. Za chwilę, ku zdziwieniu całej klasy wkroczyłem tam z inspektorem. Ten nic nie mówił, ale od tego milczenia aż ciarki przechodziły.. Następnego dnia stała się rzecz niesłychana. Miejsca prymusa Sprężyckiego zajęłem ja! Naprawdę! Jak Boga kocham!
Nazajutrz, przy usadzaniu, gdy z ust inspektora wypłynęło moje nazwisko ktoś krzyknął "lizus". Wszyscy dobrze wiedzieli, że to Kozłowski, ale nikt go nie wydał. Zbliżał się koniec roku szkolnego. Wszyscy wiedzieli, że pierwszą nagrodę dostanę ja. Po zakończeniu uroczystości wszyscy zebrali się w grupki, a ja.. zostałem sam.. Gdy wracałem smutny do domu z uliczki wyszedł oddział pod dowództwem Sprężyckiego. Każdy żołnierz miał kij, którym mnie bito i krzyczano za co to, czyli np. za szpiegostwo, skarżenie i wydawanie innych. To bylo straszne, ale wytrzymałem to. Wróciłem do domu. Dopiąłem swego. Skończyłem szkołę, gimnazjum, uniwersytet.. Ale czy na pewno chciałem to zrobić takim sposobem ?




