Język polski > Romantyzm

Z pamiętnika A. Mickiewicza "Jak powstał Pan Tadeusz?"

Autor: yeansgirl Dodano: 20.04.2010, 19:31

Sprawdź podobne wypracowania

Drogi pamiętniku! Kto by pomyślał, że pozornie rutynowy dzień może zakończyć się w ten sposób! Jak co dzień rano wyszedłem do pracy aby przedstawić współpracownikom artykuł. oczywiście dzisiaj również nie obyło się bez kręcenia nosem, wytykania błędów i kazania dokonywać korekty. Koledzy twierdzili, że nie nadaję się do tej pracy. Jestem aż na zbyt sprawiedliwy i bezstronny, a powinienem pisać przede wszystkim o tym co mi się nie . Cóż mogłem począć? Oczywiście zabrałem dokument i wyszedłem z redakcji „Pielgrzyma Polskiego”, a wraz za mną niby wierny pies Włodek Olszański.
Na ulicach panował typowy dla Paryża gwar, do uszu docierały ciche dźwięki muzyki, panie z wysoko uniesionymi głowami, wielkimi kapeluszami i całą masą ogromnych kokard przemierzały ulicę lub siedziały w kawiarniach wraz z mężczyznami. Już niedaleko mieliśmy do domu, ale przystanąłem na moście i oparłem się o balustradę,. Kiedy spojrzałem na Sekwanę życie ze mnie uleciało. Nagle odechciało mi się wszystkiego. Poczułem nostalgię, wielką tęsknotę za Litwą i lekką, beztroską Walią. Zapomniałem o wszystkim w tej chwili liczyły się tylko wspomnienia. Apatia do życia w Paryżu urosła do niewyobrażalnych rozmiarów. Emigracyjne zamieszki kroiły moją duszę na pół, zwątpiłem w to, że kiedykolwiek poczuję się jak dawniej. Wolny, palący się do życia, pracy i pisania. Z moich głębokich rozmyślań wyrwał mnie głos Włodka i jego pytanie o Wilię. Opowiedziałem mu o wolno płynącej rzece, w której woda jest tak czysta, iż bez problemu można zobaczyć kamienie na jej dnie, nie jest niczym zmącona, na brzegach jest pięknie. Sekwana była brudna ciężka, stały na niej barki, w których mieszkali ludzie, którzy bez najmniejszego zakłopotania wyrzucali do niej wszelkiego rodzaju nieczystości. Później zapytałem mojego towarzysza czy był w Polsce, kiedy doczekałem się przeczącej odpowiedzi z jednej strony zazdrościłem mu. Nie był, nie widział i nie tęskni, a z drugiej współczułem, że nie dane było mu podziwiać tamtejszych krajobrazów. W pewnej chwili poczułam chęć pokazania Litwy większemu gronu odbiorców. Przecież tylu Polaków urodziło się na emigracji i jak Włodek nie miało pojęcia jak wygląda ich Ojczyzna. Chciałem jak najbardziej szczegółowo opisać im krajobrazy, w jakiś sposób przekazać dźwięki i uczciwość, serdeczność oraz dobro tamtejszych ludzi. Postanowiłem napisać coś całkiem nowego. „Ku pokrzepieniu serc”. Nowe dzieło będzie nosiło tytuł „Pan Tadeusz”.
Pospiesznie wepchnąłem w dłonie Olszańskiego artykuł, który miałem poprawić i przed słowami pożegnania burknąłem aby przekazał, że nie będzie mnie przez kilka, albo nawet kilkanaście dni.




Patronujemy