Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2009-11-09T19:49:23+01:00
Ierwsza lekcja języka polskiego - opowiadanie z opisem sytuacji.Zastosuj wstęp , rozwinięcie , zakończenie. Dziex z góry :)


Nie nawidze polskiego!Tak wiem ,to mój ojczysty język.Gramatyka to moja pięta achillesowa.Co najgorsza okazało się ,że moja pierwsza lekcja odbędzię się z nauczycielką z mojego osiedla! Koszmar,a ja jej tak dokuczalem.
Więc zacznę od tego.wszystko zaczeło sie na tej okropnej lekcji -pierwszej.Siedzieliśmy w klasie,nie spodziewanie wkroczyła do klasy pani Wycisk.Jej nazwisko świadczyło samo o sobie.Tak jej krzyk wywoływał we mnie strach.Ciarki szły mi od koniuszków palców po same włosy na głowie.Klasa ucichła,nikt nie pisnoł słówka.Tylko ja zagadany,nie zwróciłem na nią uwagi.Wiem,moja wina.Kazała mi wstać.Częsłem się,mój głos był inny niz zawsze.Przez okno spoglądał kumpel,który miał ze mnie nie złe widowisko.Me oczy stały się szklane...Nic nie umiałem.Nagle nauczycielka podeszła do mnie.Myśle nmo to klapa,zaraz zgine!A tu nie spodziewanie jej ręka wylądowała na mej głowie,delikatnie głaszcząc ją.
Od tej pory mam dobre zdanie na temat tej nauczycieli.Wiem już teraz ,że pozory mylą.Nigdy nie będę zaczepiał znajomych z osiedla,bo przecierz nie wszystko może się tak dobrze zdarzyć!!!
2 3 2
  • oops
  • Rozwiązujący
2009-11-09T20:00:57+01:00
Hmmm . ;dd


Mój pierwszy dzień w szkole był dość stresujący. Koleżanki zaczęły powitanie od głupich wyzwisk, jednak nie były same. Wszystko zaczęło się od nauczycielki polskiego. Jak na dorosłą osobę zachowywała się niestosownie według uczniów oraz swojego pracodawcy.
Gdy weszłam do klasy ze spuszconą głową spojrzała na mnie z kwaśną miną i zapytała się czemu się spóźniam w tak ważnym dniu. Jak zwykle próbowałam coś wymyśłić, lecz na nic. Wiadomo gdzie byłam, z dala można było wyczuć ode mnie dym papierosowy. Tego nie dało się ukryć, a robiłam to tylko dlatego by zaimponować koleżankom. Zostałam wyśmiana przez klasę, nie było to miłe uczucie. Pomyślałam że pierwsza klasa liceum to nie pszedszkole, nie liczy się tu popis a wyniki w nauce. Co roku składałam sobie obietnicę że będę się uczyć , tylko raz udało mi się ją dotrzymać. Usiadłam w ławce i zaczęłam coś gryzmolić na ławce, nowa nauczycielka po chwli zwróciła mi uwagę i przesadziła do najgorszej osoby. Wiedziałam że to nic nie poskutkuje bo byłam uparta. Tym razem postanowiłam ulec, nie próbowałam dokuczać ani odgrywać się na niej. Dobiegło koniec lekcji, zapisałam już plan lekcji na skrawku kartki. Usłyszawszy dzwonek wszyscy wyszli z klasy, zostałam sam na sam z moją podopieczną. Nie wydawała się miła. Chciałam zapytać co się stało, lecz w ostatniej chwili stchórzyłam i wybiegłam z pomieszczenia. Kolejne godziny były męką dzisiejszego popołudnia. Musiałam wysłuchiwać tych głupot na mój temat i pouczeń. Prosiłam Boga by ten dzień już sie skończył. Gdy wychodziłam ze szkoły spotkałam polonistkę. Tym razem zaczepiłam ją i zapytałam ile godzin tygodniowo będzie miała z naszą klasą. Rozmowa powoli zchodziła do tematów mało ważnych. Nie wiedziałam, że kiedykolwiek porozmawiam na spokojnie z obojętnie jakim nauczycielem. To było śmieszne, że zawsze zgrywałam przed nimi odważną, chociaż taka nie byłam.
Do dziś dnia pamiętam jak świetnie potrafiłam porozumieć się z panią od polskiego. Jest to mój ulubiony przedmiot to teraz, a to dzięki niej.




no nie wiem. może coś z tego będzie ;)))
2 3 2