Odpowiedzi

  • Użytkownik Zadane
2009-11-10T07:10:17+01:00
DROGA KASIU!
Piszę do Ciebie, ponieważ chcę opowiedzieć Ci o ważnym wydarzeniu w moim życiu. Wiem, że zawsze mogę liczyć na Twoją dyskrecję, wyrozumiałość, a także radę w każdej sytuacji. Jestem Ci za to niezmiernie wdzięczna i zawsze o Tobie pamiętam. Nikomu jeszcze nie opowiadałam o tym, co zdażyło się w tamtym tygodniu. Jesteś więc pierwszą osobą, z którą chciałam podzielić się poniższymi informacjami. Ten fakt zdecydował o tym, że zabrałem się do pisania z jeszcze większą determinacją.

Jak dobrze wiesz,uczęszczam do gimnazjum plastycznego i uwielbiam malować,w związku z tym dosyć często udaję się ze składaną sztalugą w plener i oddaję się swojej pasji. Moje niezwykłe przeżycie zdazyło się akurat,kiedy malowałam kwitnące dzikie róże w ogrodzie botanicznym.Malowałam w wielkim skupieniu,kiedy nagle nadszedł nie wiadomo skąd jakiś staruszek,na oko miał może jakieś 70 lat...?Wyglądał mi jakoś znajomo,jednak nie mogłam sobie przypomniec gdzie widziałam jego twarz.Człowiek stanął koło mnie i przyglądał się na karton na którym właśnie rodziła się pszczoła zapylająca purpurowy kwiat.Wpatrywał się w rysunek z jakieś 10 minut,aż w końcu nieco skrępowana jego towarzystwem,spytałam czy mogę w czymś pomóc.Mężczyzna usmiechnął się i przedstawił.Możesz wierzyć lub nie,ale byl to Marian Szczerba! Podejrzewam iz nie wiesz kim jest ten człowiek,wiec wyjasnie Ci skad mój entuzjazm.

Marek Szczerba urodzil sie w Zabkowicach Bedzinskich w 1929r.Studiowal w akademii sztuk pieknych w krakowie,na wydziale malarstwa.Jest on wspólczesnym malarzem.Uczestniczyl w kilkudziesieciu wystawach zbiorowych,okręgowych,ogólnopolskich,oraz prezentacji sztuki polskiej za granica.Teraz juz chyba nie dziwisz sie,dlaczego to spotkanie bylo dla mnie takie pasjonujace.zrozumialam czemu jego twarz byla mi znajoma.Zaczeam z nim gawedzic o malarstwie,powiedzialam ze ucze sie w szkole plastycznej,a on udzielil mi wielu praktycznych wskazówek na temat tego,co powinnam jeszcze poprawic w swoich pracach,a co jest dobre.Mial przy sobie w kieszeni malutki szkic ktory wykonal tego dnia w ogrodzie botanicznym.Nie wyobrazasz sobie,jaka byla moja radosc,kiedy zadedykowal go i wreczyl mi na pamiatke!YTeraz wisi on w moim pokoju na honorowym miejscu i dzieki niemu na zawse zapamietam to spotkanie.

Chetnie napisalabym jeszcze,ale niestety czas mnie nagli i musze konczyc.
Z niecierpliwoscia czekam na odpowiedz i wiesci od Ciebie.

Pozdrawiam
Marlenka