Odpowiedzi

2009-11-10T20:42:11+01:00
Ostatnie wakacje spędziłam nad morzem, były bardzo ciepłe i słoneczne. Moja przygoda rozpoczęła się 3 dzień po przyjeździe do Mielna.. ja osoba bojąca się wody, natknęłam się na rówieśników ,którzy szkolili się na ratowników. Nic sobie z tego nie robiąc wróciłam do wynajmowanego domku. wieczorem znów wyszłam na spacer brzegiem morza i zaczepiła mnie dziewczyna w moim wieku..zaczęłyśmy rozmawiać okazało się że i ona była w grupie osób ,które szkoliły się na ratownika.. zapytała czy może nie wybrałabym się z nią popływać na pobliski basen/Aqua park ja się wymigałam mówiąć zę nie potrafię ,że się boję.. po namowach Kingi i instruktora postanowiłam jednak spróbować i nauczyłam się pływać. od tamtej pory minęło już kilka lat i teraz ja jestem instruktorem młodych ratowników. Tamte wakacje wspominam bardzo miło bo pokonałam swoje lęki i słabostki. :D


Pozdrawiam..
3 3 3
2009-11-10T20:50:40+01:00
"Letnia przygoda"
Wakacje 2007. Pojechałam do cioci, jakieś 35kilometrów od domu, akurat na tym osiedlu była moja koleżanka ze szkoły. Miała bardzo ładnego ciotecznego brata. Jeszcze tego samego dnia wymieniliśmy się numerami fona. Byłam w nim zabujana na maksa.
Ceniłam w Nim szczerość, otwartość, po prostu bycie sobą. Miał swoje teksty: Ogarnij! , albo jak każdy miał dni i humory. Po kilku dniach zaczęliśmy ze sobą chodzić. Była to zwariowana przygoda. Ja byłam bardzo zaangażowana w ten związek. On zresztą też. Kochałam Go.
Pierwszy spacer we dwoje, blask księżyca i jego dotyk na mych biodrach. Czego chcieć więcej? Wtedy świat już się nie liczył..tylko On. Moja i tylko moja letnia przygoda. Wakacje jednak się szybko skończyły..było to moje najwspanialsze lato.
Teraz jesteśmy jak On stwierdził "suuuper przyjaciółmi" takimi na zawsze. Gadamy o wszystkim, śmiejemy się z tego samego, mamy te same gusty, kupujemy razem prezenty. Mimo tego, że dla nas szans już nie ma, to..nadal Go kocham.
Wie o tym i też nie jestem mu obojętna. Może kiedyś, bajka wróci.
4 2 4
2009-11-10T20:58:25+01:00
Drogi Pamiętniku!
Tegoroczne wakacje były jednymi z najlepszych, jakie przeżyłem w życiu. Przez te dwa miesiące lata zdarzyło się bardzo dużo. Miałem masę przygód, większość radosnych i śmiesznych, lecz były też przykre zdarzenia. Wszystkie jednak mają miły początek, i bez względu na ich zakończenie chce je zpamiętać. Opowiem najciekawszą, bo nie mam czasu na pisanie wszystkiego. Zdarzenie to działo się dokładnie miesiąc temu. Byliśmy z kolegami na plaży, a że słońce akurat mocno świeciło poszłyśmy do wody, żeby się za bardzo nie spiec. Co chwila urządzaliśmy zawody na nurkowanie. Maciek ciągle był pierwszy, ja zaraz po nim, ale nie mogłem go przegonić. Może to wina tego, że nie mogę otwierać oczu w wodzie. Mniej więcej w czasie trwania 5 zawodów z rzędu poczułem się jakoś dziwnie. Nie uderzyłem jeszcze w żadnego człowieka. Postanowiłem jednak skusić się i otworzyć oczy, żeby zbadać sytuację. To, co zobaczyłem wywarło na mnie ogromny szok. Wokół mnie było ciemno, prawie nic nie widziałem, wszędzie było pełno małych rybek. Przestraszyłem się nie na żarty, nie mogłem sobie przypomnieć, abym kiedykolwiek widział taką głębie w naszym niedużym jeziorku. Zaczęło mi brakować tchu, do tego zachłysnąłem się wodą. Była słona - jak w morzu. coś mi nie pasowało. Odwróciłem się w wodzie i zobaczylem, że spod jakiegoś płaskiego kamienia ulotniają sie bąbleki. Ktoś lub coś musi tam oddychać - pomyślałem. podpłynąłem tam szybko i przepłynąłem przez wielką gumę, ktra miałą jakby powstrzymywać wodę, przed wpłynięciem do pomieszczenia niżej. A na początku moje oczy musiały sięp rzyzwyczaić do otaczającej mnie jasności, a oranizm do tlenu, którego było z pewnością dużo. Bo krótkiej chwili zobaczyłem dziewczyne, która od dawna mi się podobała. Zaprzyjaźniliśmy się przez te pare godzin, które u niej siedziałem. W końcu musieliśmy wrócić, żeby się nie martwili. Ale przed tym dziewczyna wyjaśniła mi, że jezioro ma tajemne przejście do morza, na które przypadkowo natrafiłem. wróciliśmy razem, a koledzy nawet się nie spostrzegli, że mnie nie ma, bo jakimś dziwnym trafem dopiero skończyli 5 runde w naszych zawodach - tą, z której przypłynąłem do morza. Gdy zauważyli, że idę z najładniejszą dziewczyną w mieście za rękę, bardzo się zdziwili. Opowiedziałem im po krótce o mojej przygodzie i od tąd razem tam pływamy.
4 3 4