Odpowiedzi

2009-11-11T13:33:09+01:00
Tak naprawdę, może to nastąpić w każdej chwili, np na skutek uderzenia wielkiej planetoidy, która kiedyś zmiotła z ziemi dinozaury, jednak świat odrodził się, tak i tym razem wydaje mi się, że świat może skończyć się dla nas, a dla innych zacząć na nowo, jest wiele teorii mówiących o tym jak i kiedy zginie świat, ja przedstawiam 5:
Niewykluczone, że wszyscy zamarzniemy na śmierć (polecam film "wszystko dla miłości"), globalne zlodowacenie mogłoby nastąpić za około 60 mln lat, jeżeli nie zabije nas mróz, istenieje prawdopodobieństwo, że usmażymy się na skutek eksplozji olbrzymich gwiazd i błysku gamma, warstwa ozonowa znikłaby bez śladu, nas uśmierciłoby promieniowanie i dwutlenek węgla - może to nastąpić także w każdej chwili, te dwa rozwiązania, mimo, że tragiczne są mniej prawdopodone niż trzy kolejne. 65mln lat temu wyginęły dinozaury ponieważ ogromna planetoida uderzyła w okolice Meksyku, a Ziemię spowiła mgła pyłu, życie stało się niemożliwe, coś takiego może się powtórzyć i jest to dosyć realne zagrożenie. Ale jeśli nie uśmierci nas planetoida życie na Ziemi może zakończyć gigantyczny nuklearny piec - Słońce, kiedy wodór zacznie się wyczerpywać, Słońce zacznie się zmniejszać, a jego powłoka rosnąć i pochłaniać planety wokół niego spowijając rozgrzanym do około 4000 stopni Celsjusza powietrzem co może nastąpić za około 4mld lat, ale znacznie wcześniej może nastąpić znaczne rozgrzanie Słońca i rosnący upał na Ziemi może wyparować ziemską wodę a bez wody nie ma życia. Mam jednak nadzieję, że nic z tych rzeczy nie zdarzy się za naszego życia i życia naszych bliskich i potomków.
2009-11-11T13:34:33+01:00
Http://bartek9011.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?37699
Tutaj jest dużo napisane!!!
1 1 1
2009-11-11T13:37:57+01:00
Wracam spokojnie ze szkoły, aż nagle widzę że robi się coraz ciemniej. Dziwne bo jest dopiero 13. Patrzę w niebo a tam ciemne chmury jakich nikt nigdy nie widział. Były przerażające. Inni krzyczeli w panice. Nie wiedzieli co się dzieje. Później pojawiły się potężne grzmoty i błyskawice przeszywające niebo. Wszyscy biegali w panice i wołali "koniec świata". Nagle przyszła mi do głowy myśl "to nie wielka burza, to naprawdę koniec świata". I nagle zapadła całkowita ciemność. Nie czułam ziemi pod nogami. Wtedy dało się widzieć szybko przelatujące jasne komety. Aż w końcu nastała taka jasność że trzeba było oczy mrużyć. Dziwne było to, że mnie nie bolały. Nie czułam nic. Nic nie słyszałam. Czekałam tylko co będzie dalej. I wtedy dało się zobaczyć coś na kształt piekła-dochodziły z tamtąd jęki i krzyki. Ludzie tam cierpieli za życie na ziemi. Po przeciwnej stronie ujrzałam niebo. Było błękitnobiałe i pełne spokoju. Dochodziła z tamtąd spokojna muzyka. Spojrzałam na siebie. Nie wyglądałam tak jak zawsze. Byłam przezroczystą mgiełką, jakby duszkiem. I wtedy poczułam że jakaś delikatna siła pcha mnie do przodu, w kierunku nieba. Od tamtej pory czuję tylko radość i spokój...