Odpowiedzi

2009-11-12T17:06:23+01:00
Od urodzenia mieszkałam w Chojnicach. Kiedy skończyłam jedenaście lat rodzice powiedzieli mi, że przeprowadzimy się do Żywca, gdzie mieszka moja babcia.
Wyruszyliśmy wczesnym rankiem następnego dnia po zakończeniu roku szkolnego. W drodze wiele myślałam, co mnie czeka na nowym miejscu, jaka będzie moja szkoła i czy znajdę tam prawdziwe przyjaciółki. Zastanawiałam się, czy w mieście będzie jakaś biblioteka, bo ja bardzo lubię czytać książki, a rzadko stać mnie na nowe. Kiedy tak rozmyślałam, oczy zaczęły mi się kleić i zasnęłam.
Stałam w głębi wielkiego parku. Wokół mnie znajdowały się potężne stare drzewa: dęby i buki. Dawały miły cień i przyjemny chłód, bo z nieba lał się żar. Kiedy spojrzałam za siebie, zobaczyłam drewniany dom, który przypominał kształtem arkę Noego, o której czytaliśmy na języku polskim. Budynek przypominał kształtem wielopiętrowy statek. Na jego burcie, z lewej strony znajdował się kolorowy napis: "Biblioteka Twoich Marzeń". Nie mogłam wytrzymać z ciekawości. Weszłam do środka przez lekko uchylone drzwi. Stanęłam jak wryta, kiedy zobaczyłam, że na ścianach były namalowane regały, a na nich namalowane książki z całego świata i w różnych językach. Zdziwiłam się jeszcze bardziej, bo zrozumiałam, że nie mogę wypożyczyć żadnej książki, bo jak tu wypożyczyć książkę namalowaną?
Rozejrzałam się wokół, nie wiedząc, co robić i wtedy zobaczyłam drzwi. Podeszłam szybko do nich, nacisnęłam klamkę i ujrzałam grubego robota, który natychmiast porwał mnie do środka. Drzwi się zatrzasnęły, a ja o mało nie zemdlałam, kiedy zobaczyłam cztery wielkie maszyny, które przekrzykiwały jedna drugą: Wejdź do mnie! Wejdź do mnie! Po chwili namysłu postanowiłam wejść do jednej z nich, na której ekranie wyświetlał się znajomy tytuł - "W pustyni i w puszczy". W środku machiny moim oczom ukazali się bohaterowie lektury, którą opracowywaliśmy na języku polskim - Staś Tarkowski i Nel Rawlinson. Najpierw zobaczyłam, jak bawią się z psem Sabą i przygotowują się do podróży, aby spotkać się ze swoimi ojcami. Potem zobaczyłam ich przerażone oczy, kiedy zrozumiały, że zostały porwane. Czułam, że te zbłąkane i spragnione wody dzieci są bardzo samotne. Chciałam im pomóc, ale wielka, przezroczysta ściana stanęła mi na drodze i obraz zgasł. Nagle wielkie metalowe łapy dotknęły mojej głowy i tajemniczy głos powiedział: Odbywa się oczyszczanie pamięci.
Po tym znalazłam się znowu w pomieszczeniu z regałami. Zobaczyłam na nich prawdziwe książki. Naszła mnie chęć, żeby znowu wypożyczyć książkę Sienkiewicza i przeczytać ją od deski do deski. Tak też zrobiłam. Zadowolona pobiegłam do domu.
Nagle otworzyłam oczy i zobaczyłam, że mkniemy szybko dwupasmówką w stronę Bielska. Do Żywca już niedaleko...