"(...) wszytsko jest ludzi błądzić udziałej i z prostej zejść drogi " czy bładzenie jest rzecza ludzką? - ustosunkuj się do tego pytania w oparciu o Antygone i życiu codziennie.

Prosze pomóżcie musze to mieć na jutro, jedna stronka kartki A4

1

Odpowiedzi

  • Użytkownik Zadane
2009-11-12T21:51:22+01:00
W ciągu ponad dwóch tysięcy lat dzielących nas od starożytności świat ulegał bezustannie przemianom, które w rezultacie doprowadziły go do takiego stanu, jaki jest obecnie. Stanu, wydawałoby się, diametralnie różnego od tego panującego przed wiekami. Stanu, który wydawałby się obcy i wręcz wrogi naszym przodkom, tak jak obca i wroga prawdopodobnie wydawałaby się nam przyszłość. Świat, jak się wydaje, idzie cały czas naprzód, a razem z nim człowiek, próbując dotrzymać mu kroku. Ten pozornie oczywisty wniosek, po głębszym przyjrzeniu się historii i bardziej wnikliwym spojrzeniu na kondycję człowieka na przestrzeni dziejów, wydaje się być zbyt pochopnym.

Spoglądając na problemy trapiące ludzkość w różnych okresach historii nie sposób oprzeć się wrażeniu, że ich istota pozostaje niezmienna. Znajduje to swoje odzwierciedlenie w literaturze, w której pewne motywy bezustannie powracają już od czasów starożytnych. Jednym z najbardziej charakterystycznych i trudnych do jednoznacznej interpretacji jest problem winy i kary.

Ludzkość radzi sobie z tym problemem na wiele sposobów. Generalnie, u podstaw wszystkiego leży w tym wypadku proste ale dobitne przekonanie, które wyraził Mickiewicz w ?Liliach? słowami: ?Nie masz zbrodni bez kary?. Próby urzeczywistnienia tego hasła zdają się pochłaniać bardzo wiele ludzkich wysiłków. Tworzenie nowych, coraz doskonalszych systemów prawnych, wewnętrzna organizacja grup społecznych i państw są mechanizmami mającymi na celu między innymi zapewnienie sprawiedliwości i bezpieczeństwa ludziom. Świadomi niedoskonałości tych systemów, wprowadzili ludzie abstrakcyjne pojęcie sprawiedliwości wyższej, ?boskiej?, która ma niejako być źródłem ziemskich praw i być uosobieniem idei ?doskonałego sędziego?, który ma karać za wszelkie zło, a wynagradzać dobro.

Analizując dokładniej sytuację panującą w społecznościach ludzkich, można dopatrzyć się jednak zupełnie innego ?pochodzenia? praw i norm moralnych panujących na świecie. To człowiek sam nakreśla sobie swój własny system moralny i etyczny, w różnych sytuacjach zarówno wina i niewinność, jak i kary przypisane poszczególnym wykroczeniom zmieniają się. Literackim przykładem tego może być na przykład przypadek Jagny, bohaterki powieści ?Chłopi? Władysława Reymonta. Jedynym przewinieniem żony Boryny było to, że nie mieściła się w marginesie ?przyzwoitości? określonym przez społeczność wsi. Z punktu widzenia współczesnego człowieka zarówno fakt winy bohaterki, jak i wymierzona jej kara wygnania ze wsi jest bardzo wątpliwy. Zatem jednoznacznym wnioskiem jest w tej sytuacji jest to, że zarówno fakt winy jak i sposób jej karania zmieniają się w zależności od miejsca i czasu, w sposób określony przez dane społeczności.

Nawiązując do przykładu ?Chłopów? można postawić kolejne pytanie: czym jest wina jednostki, na jakiej podstawie społeczności wyznaczają granicę między tym, co dopuszczalne, a tym, co jest nie do przyjęcia. Wyższe, ?boskie? pochodzenie przyjętych praw wydaje się być, w świetle już podanego przykładu oraz faktu, że wina i kara są pojęciami relatywistycznymi, dalece nieuzasadnione. U podstaw takiego spojrzenia na ten problem może tkwić odwieczne dążenie człowieka do poszukiwania głębszego sensu podejmowanych przez niego działań. Religia, sztuka czy też wreszcie nauka, są stworzonymi przez człowieka systemami, które mają pomóc mu zrozumieć świat, nadać kierunek życiu, wskazać jego sens czy też pokryć brak tego sensu. Gdy odrzucimy hipotezę pochodzenia praw moralnych i etycznych od boga, jedynym możliwym ich źródłem pozostaje człowiek, a raczej społeczeństwo ludzkie. Społeczeństwo jako struktura wie dobrze co jest dla jego stabilności dobre a co złe. Rozdzielenie i określenie tych dwóch pojęć wydaje się być oparte o obiektywne przesłanki i rachunek zysków i strat. W ten sposób wszelkie działania destabilizujące społeczność, obniżające poczucie bezpieczeństwa poszczególnych jednostek są postrzegane w kategoriach przewinień i poddawane odpowiedniej karze.

Motyw winy i kary jest bardzo intensywnie eksploatowany literacko. Odpowiedź na pytanie, czy podejście do tej kwestii prezentowane w poszczególnych dziełach może być przestrogą i pouczeniem dla czytelnika nie jest oczywista. Z jednej strony możemy uznać wszelkie nakazy i normy moralno-etyczne wobec braku ich głębszego uzasadnienia za bezwartościowe. O tym, jak niebezpieczna jest to postawa możemy się przekonać analizując właściwie dowolny utwór poruszający problematykę winy i kary. Przykład Lady Makbet z dramatu Szekspira ?Makbet? znakomicie obrazuje, jak brak poszanowania dla najbardziej podstawowego przykazania ludzkości: nie zabijaj, wpływa na psychikę człowieka. W przypadku tej bohaterki postawienie dążenia do władzy ponad wszystkimi innymi rzeczami doprowadza ją do szaleństwa a w końcu śmierci. Rodzi się w tym momencie pytanie: jeżeli etyka naprawdę jest dziełem od początku do końca ludzkim, to dlaczego człowiek jest tak silnie z nią związany i nie może uwolnić się spod jej wpływu. Odpowiedź na ten problem wydaje się być prosta: człowiek raczej nie rodzi się moralnie i etycznie ukształtowany. To społeczeństwo, poczynając od rodziców a na przyjaciołach czy wreszcie obcych ludziach kończąc kształtuje człowieka. Trudno oczekiwać, by kierunek tego kształtowania był inny, niż ten, którego chce ogół ludzi, niż to wypływa z ?rachunku zysków i strat? całej ludzkości. Wreszcie zapewnienie własnego bezpieczeństwa i dobrobytu leży także w interesie jednostki i tutaj należy upatrywać genezę obecnie panującego systemu. Jest on wynikiem społecznej, intelektualnej i duchowej dojrzałości człowieka, które to cechy odróżniają go od zwierząt. Wnioski, jakie wypływają z doświadczeń bohaterów literackich związanych z problemem winy i kary są jednoznaczne. Człowiek jest częścią społeczeństwa, współtworzy je, ale też jest od niego zależny. Jednostka nie jest w stanie sprzeciwić się narzuconym jej z góry normom, obojętnie czy mogą się one wydawać jej słuszne czy nie. To nie człowiek określa to co jest dla niego dobre a co złe, dużo bardziej liczy się w tym wypadku interes grupy, lokalnej czy też tej szerszej w postaci narodu albo całej ludzkości. Oczywiście, otwartym pozostaje pytanie, czy w obliczu tak silnego zakorzenienia świadomości konieczności poniesienia konsekwencji popełnionych grzechów, jakikolwiek sens ma poruszanie tych kwestii w literaturze. Człowiek, sięgający do dzieł Szekspira czy Mickiewicza ma już na ogól wpojone podstawowe zasady, jakimi powinien się kierować. Z drugiej strony trudno oczekiwać, aby efektowne literackie przykłady klęsk zbrodniarzy wytrąciły komuś z ręki nóż i zmusiły go do cofnięcia się przed tym krokiem. Pojęcia dobra i zła, jak i też konieczności poniesienia kary są wpajane człowiekowi od małych lat, i każdy jest świadomy konsekwencji ogólnie pojętego czynienia zła.