Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2009-11-13T20:27:15+01:00
Na bezludną wyspę zabrał bym książkę pod tytułem ,,Dzieci z Bullerbyn''. Ponieważ jest bardzo wciągająca dużo akcji. Opowiada o losach dzieci które chodziły do szkoły. Mieszkały blisko siebie komunikowali się ze sobą za pomocą sznurka i puszki zakończonej ja każdym końcu. Pod koniec szkoły wszyscy zdawali egzamin oczywiście wszyscy zdali bardzo dobrze po czym zaczęły się ich upragnione wakacje. Na bezludną wyspę zabrał bym tom książkę ale zabrał bym też inne książki. Wybrałem tą książkę ponieważ bo jest moją faworytką. Bardzo lubię takie typy książek.
W tej książce jesteśmy nasypywani informacjami o rodzinę Zuzi i Krystiana że mają rodzeństwo ile maja lat itp. Nie którzy wybrali by grubsza książkę ale ja wolałem tą.
2009-11-13T20:30:33+01:00
Na bezludną wyspę zabrałabym książkę o miłości. Każdy człowiek jej potrzebuje.
Jestem osobą spragnioną uczuć i opieki kogoś bliskiego, a tam nie byłoby to łatwe, gdyż jest to bezludna wyspa. Jak sama nazwa wskazuje, bezludna. Brak miłości, opieki, mogłaby doprowadzić mnie do poważnej depresji, która mogłaby skończyć się tragicznie. Powodem byłby brak ludności obok mojej osoby. Nie chwaląc się, moja natura jest marzycielska. Często wyobrażam sobie romantyczną opowieść o miłości od pierwszego wejrzenia. Ogarnia mnie wtedy nienaturalna błogość. Czuję podniecenie. Czekam na coś niezwykłego, co mogłoby zmienić moje, jak dotąd nudne życie. Książka ta musiałaby być także o przyjaźni, którą zawiera człowiek na całe życie. Walczy o nią do samego końca, jak za swoją własną ojczyznę, bo przecież mamy Polskę, z którą życie oddało bardzo dużo naszych przodków. Właśnie dziś dzięki nim, bohaterom z tamtych czasów możemy chodzić do szkoły i wyznawać naszą wiarę w Boga, wszechmocnego stwórcę. Lecz wracając do tematu, cenię sobie to, co najważniejsze dla każdego człowieka- miłość. Bez niej człowiek w samotności byłby nikim. Bo to właśnie człowiek rodzi się z miłości rodziców, matki o ojca którzy go kochają. Choć w tych czasach nie jest to już aż tak bardzo jasne. Rodzice choć chcieli tego małego, bezbronnego człowieczka, porzucają go bezkarnie. Nikt by chyba nie chciał znaleźć na miejscu tej osoby. Więc wniosek jest jeden: bez miłości nie ma życia. Na bezludnej wyspie można pokochać choćby takiego małego robaczka. Może on być całym życiem dla niektórych ludzi. Ale najpierw tej miłości trzeba się nauczyć.
Wnioskiem z tego jest to, że trzeba się nauczyć miłości, a więc jej doświadczyć. A więc na bezludną wyspę zabrałabym książkę o miłości. Polecam.