Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2009-11-13T23:13:49+01:00
„Kordian” jest dramatem romantycznym autorstwa wybitnego polskiego pisarza, Juliusza Słowackiego. Został wydany po raz pierwszy w Paryżu (1834 r.), ale jego oficjalna polska prapremiera odbyła się dopiero w pięćdziesiątą rocznicę śmierci twórcy. W zamyśle „Kordian” miał stanowić odpowiedź na trzecią część „Dziadów” Adama Mickiewicza, głównie w zakresie mesjanistycznej interpretacji przeznaczenia Polski, która była odmienna u każdego z wieszczów. Mickiewicz w cierpiącej pod zaborami Polsce dostrzegał analogię do Chrystusa konającego na krzyżu, Mesjasza przynoszącego zbawienie innym. Z kolei Słowacki uważał swoją ojczyznę za Winkelrieda* narodów; za państwo, które powinno odrzucić bierną mękę i stawić czoła realnemu, carskiemu zagrożeniu. Te dysonanse, polemiki i aluzje do dzieła Mickiewicza, chociażby w postaci głównego bohatera, są w „Kordianie” bardzo wyraźne.

OGÓLNA SYLWETKA PSYCHOLOGICZNA KORDIANA

Aby móc odpowiedzieć kim jest Kordian, musimy w pierwszej kolejności wziąć pod lupę wszystkie cechy jego charakteru, które ujawnił zarówno w przytoczonym fragmencie, jak i pozostałych wersach dramatu. Nasz bohater to zdeterminowany, dorastający mężyczyzna, człowiek tchórzliwy, chociaż sprawiający wrażenie odważnego w kwestiach patriotycznych. Jest osobnikiem zagubionym, samotnym, egoistycznym, niekochanym, werterowskim, słabym, szukającym bezskutecznie celu swojego życia, przepełnionym marzeniami i pragnieniem dokonania czegoś wielkiego („A dzieje będą memu imieniowi dłużne”). Traci wiarę w podstawowe wartości i uczucia ludzkie, przeżywa wewnętrzne rozdarcie, opanowuje go niepewność dokonywanych czynów, waha się, a jednocześnie pragnie doprowadzić swój plan zamordowania cara do końca.

SPISKOWE ZACHOWANIE KORDIANA

Do przeprowadzenia zamachu próbuje namówić spiskowców zebranych na tajnej naradzie w podziemiach kościoła św. Jana. Kordian, przebrany za Podchorążego, powołuje się na krzywdy, jakich doznała Polska od Rosji („O Polszcze, kiedy była kwitnąca, szczęśliwa”, „Ha! carze, ty nam polską ukradłeś krainę?”, „(...) tyś ją zabił i rozdarł na ćwierci, / Potem kawały spadłe z gilotyny ścienic / Przybiłeś do trzech tronów jak do trzech szubienic”) i nawołuje spiskowców do kontrofensywy („Za to śmierć! bo wiedziałeś kradnąc, żeś wart śmierci!”). Odwołuje się więc zarówno do najwyższych (Bóg, honor, ojczyzna, wolność) jak i najniższych wartości ludzkich (zemsta, agresja). Wspomina dawne czasy dzieciństwa, pragnie poprowadzić lud do walki.
Pomysłowi Kordiana sprzeciwiają się Prezes i ksiądz („Róbcie jak chcecie... Lecz ja ręce z krwi umywam.”). Po chwili do spiskowców chce dołączyć mężczyzna nie znający hasła. Zostaje uznany za szpiega, zamordowany i pogrzebany w lochu. Spiskowcy postanawiają głosować nad propozycją zamachu na cara, jednak zaledwie pięć osób (w opozycji do stu pięćdziesięciu) aprobuje ten pomysł. Kordian jest w szoku, atakuje postępowanie Prezesa i reszty zgromadzonych („Wiecznie śpiewasz to samo! hymn starości piejesz;”, „Idźcie za srebrną głową w noc niewoli czarną”). Jest rozgoryczony tym, że starsi ludzie nie mają w sobie woli walki i wychowują młodzież w duchu przyjęcia niewoli carskiej, która to młodzież również nie ma specjalnej ochoty, by dokonywać wielkich dzieł patriotycznych. Kordian traci wszelką nadzieję („Boście z tłumu wysiani jak największe ziarno, / A tak mali jesteście...”), zarzuca w końcu zgromadzonym zdradę i zrywa maskę ze swojej twarzy. Opuszcza podziemia, zapewniając, że sam jeden dokona zemsty na carze.

KORDIAN – INDYWIDUALISTA CZY PATRIOTA?

Rozważmy, czy w świetle przytoczonej charakterystyki i zachowania Kordiana w scenie czwartej aktu trzeciego, jakie zachowania przemawiają za indywidualnością (wybitnością) naszego bohatera. Po pierwsze, jest to człowiek wyróżniający się z tłumu, posiada odmienne od większości przekonania, które głosi z emfazą typową dla romantyków. Po drugie, jako jeden z nielicznych, dostrzega prawdziwą przyszłość kraju, który zatraci antycarską siłę sprawczą jako główny filar w budowie mostu ku wolności. Po trzecie, rozumie bezsens nauk starców, zblazowanych i wypalonych po latach spędzonych w niewoli własnej niemocy. I w końcu, jak mawiają Anglicy, last but not least, Kordian przy wszystkich swoich chęciach i staraniach, nie potrafi przemienić się w prawdziwego wodza narodu. Tak silne rozdarcie charakteru jest wyjątkowe i rzadko w literaturze spotykane. Bohater dorasta, dojrzewa, ale nie jest w stanie pogodzić własnych marzeń z realnymi możliwościami. Chociaż sam kreuje się na wielkiego patriotę, nie potrafi poświęcić się dla ojczyzny, przegrywa wewnętrzny dylemat „być albo nie być” cara. Czuje się wybrany, ale jest to tylko efekt działania jego rozdmuchanego ego, panicznie szukającego własnej przydatności życiowej (gdyż, jak wiemy, Kordian nie znajdywał sensu w swoim męczeńskim istnieniu). Narzuca sobie rolę, która nie została mu dana i której brzemienia nie jest w stanie udźwignąć. Spod powłoki dorosłego i odważnego patrioty drastycznie przebija dziecięca nieumiejętność radzenia sobie z problemami „prawdziwego” życia, lęk przed zapomnieniem i skrajnie romantyczne rozumowanie. W głębi duszy marzy nie „o Polsce wyzwolonej”, ale „o Polsce wyzwolonej przez Kordiana, wspaniałego bohatera, o którym będą pisać wiersze, eposy, a imię Jego po wsze czasy sławione będzie”. Kordian zachowuje się jak duże dziecko. Co prawda, dla mnie duże dziecko to po prostu osoba godna politowania, ale już duże dziecko, które zaczyna decydować o czyimś życiu lub śmierci to niebezpieczny szaleniec z wszystkimi wynikającymi z tego tytułu konsekwencjami.

TO KIM JEST TEN KORDIAN?

Kordian był indywidualistą i nie działał wedle zasady „wszystko dla ojczyzny – nic dla mnie” – taka narzuca się konkluzja. To jednak nie do końca prawda. Gdy rozszerzymy pole widzenia, dostrzegamy, że bohaterów podobnych do Kordiana w czasach romantyzmu było wielu – i chociaż nie gros, to jednak na tyle dużo, by móc polemizować o ich jednostkowej indywidualności. Inna sprawa, że Kordianowi wydawało się, że jest wyjątkowy i oddany ojczyźnie. I chociaż nie zamierzam go za to piętnować, nie odmówię sobie zacytowania innego wielkiego twórcy romantycznego, który – według mnie – w doskonały sposób ukazał błędy w rozumowaniu jemu współczesnym. W końcu ja sam, gdy po raz pierwszy przeczytałem te dwie linijki, a były to jeszcze czasy szkoły podstawowej, nie mogłem przyjąć do wiadomości ich autentyzmu. Wtedy jeszcze, jako niepoprawny marzyciel, nie chciałem pogodzić się z istnieniem szarości w moim czarno-białym świecie...
1 5 1