Odpowiedzi

2009-05-06T18:17:12+02:00

Dnia 8 stycznia 1914 roku przyszedłem na �wiat jako ósme dziecko rolnika Ignacego Żurowskieg, gospodarujšcego na trzynastu dziesięcinach (15 hektarach) niezbyt urodzajnej ziemi. Przede mnš �wia-tło dzienne ujrzały trzy siostry: Werusia (Weronika), Jula i Jadzia oraz czterech chłopców: Franek, Igna�, Józef i Julek. Po mnie siostra Gienia, a dwa lata pó�niej najmłodszy brat, Janek. Teraz, kiedy obliczam, ile każde z braci i sióstr miało w tym czasie lat, odejmuję od wieku najstar-szego brata, urodzonego w roku 1899, po dwa lata i w ten sposób mogę ustalić wiek poszczególnych członków rodziny.
W naszej rodzinie, oprócz matki Anny z Borówków, żyła starsza siostra ojca, czyli nasza ciotka Antonina i obca zupełnie, przygarnięta na dożywocie, starsza kobieta, Barbara, której nazwiska nie mogę przypo-mnieć, chociaż osobi�cie wycinałem je na jej krzyżu mogilnym po jej �mierci. To musiało być w roku 1924 lub 1925, bo umiałem już dobrze pisać. Uczęszczałem do szkoły powszechnej w miasteczku Worniany, na Wileńszczy�nie.
W pierwszych tygodniach po urodzeniu chowałem się zdrowo, odżywiany mlekiem matki i codziennie zawijany lnianym powijakiem, tak, że nie mogłem ruszyć ani rękš ani nogš. Wyglšdałem jak kukiełka, majšca tylko głowę. Odwijano mnie kiedy się zmoczyłem lub zaczšłem płakać. Po zmianie powijaka kładziono mnie do kołyski umocowanej na sznurach zwisajšcych z sufitowej belki. Zasypiałem, lecz czasami budzi-łem się za szybko i zaczynałem ponownie płakać. Wtedy matka dawała mi do ssania zamiast smoczka, którego w tym czasie na wsi jeszcze nie stosowano, namoczony i okurzony mak, zawinięty w lnianš szmatkę. Wszystkie niemowlęta były tak chowane od najdawniejszych lat.
2 1 2