Odpowiedzi

2009-11-14T20:24:01+01:00
Drogi Sw.Mikołaju!
mam nadzieje ze moj list dotrze do dalekiej Laponi i w tym roku znow przyniesiesz mi moje nwsyzstkie wyamzrone prezenty.Na poczatek poprosze Cie o prezenty dla moich bliskich.Prosze bys mojemu Tacie przyniosł Skrzynke piwa "Żubr" ponieważ zawsze mówi ze ma go za mało.Mojej Mamie przywiózł cała sterte nowych ubran poniewaz zawsze mówi ze nie ma sie w co ubrac.Ja chcialbym w tym roku dostac nowa piłke,nowiutkie skarpetki oraz 2.kg Marchewki poniewaz bardzo ja lubie.W tym roku starałęm sie śłucahc Mamy oraz Taty wiec mysle ze moje prosby zostana wysłuchaene.
Goraco Pozdrawiam Tomek!
  • Użytkownik Zadane
2009-11-14T20:24:57+01:00
Piszę do Ciebie ten list z wielką nieśmiałością, pełnen wątpliwości czy powinienem. Nawet nie wiem czy ten list do Ciebie dotrze, wszak nie posiadłem dotąd bardzo przydatnej jak się okazuje umiejętności wstawiania linków. Jak wieść niesie, tu na broszce, elfy aby ułatwić Ci pracę, nakazały segregować listy na te elektroniczne przydatne z linkami i te z „usterkami”, które powinny być pisane tradycyjną metodą czyli piórem. Drogi Mikołaju w tym roku pragnę dostać od Ciebie:Pamiętnik na hasło i Grę operację ostry dyżur.A pod choinkę wielkiego misia z TESCO. Jeśli możesz przyjdź 6 grudnia,ale nie kiedy śpię bo chcę Cię zobaczyć

PS:Nie zawracaj sobie głowy moim byłym zachowaniem,ponieważ już się zmieniłem na grzecznego chłopca.
2009-11-14T20:42:45+01:00
Drogi Św. Mikołaju.
Pisze do Ciebie, ponieważ zbliżają się święta.
Mój tegoroczny list do Ciebie nie będzie tak samolubny jak rok temu. Tym razem chciałbym prosić Cię o prezent dla mojej młodszej siostry. Nazywa się Zosia i ma 7 lat, ciągle podkrada mamie kosmetyki i maluje się nimi... Robi to w sposób wyjątkowo nieumiejętny. Rodziców tym bawi, ale mnie przeraża ten widok i podejrzewam, że niedługo zacznie pojawiać się w moich najgorszych snach. Więc zważając na moje zdrowie psychiczne, chciałbym prosić Cię o płaczącą i sikającą lalkę dla niej. Może jak zajmie się czymś innym to przestanie nadwyrężać mojego świętego spokoju. Cholera, miało nie być samolubnie. No cóż... mógłbyś jeszcze dorzucić jej pastę do zębów o smaku jaki będzie jej odpowiadał, bo ostatnimi czasy niemal każdego wieczora w łazience odbywa z mamą istną wojnę. A kiedy dostanie "smaczną" pastę jest nadzieja, że ta wojna w końcu się skończy. Pozdrawiam Cię serdecznie. Ps: Już szykuj sanie, czerwone wdzianko i renifery, aby w święta zdążyć na czas a nie tak jak w zeszłym roku. (podpis)