Odpowiedzi

2009-11-15T13:24:19+01:00
Wiek XVIII przyniósł dalsze osłabienie polskim protestantom. Ich liczba w sposób drastyczny spadła, choć napewno znacznie przekraczała 200 tysięcy w stosunku do około 10 milionów katolików , 600 tys. prawosławnych (dyzunitów) i 1 miliona Żydów . Protestanci przestali się liczyć jako poważna siła polityczna w państwie. Posądzani o zdradę w okresie wojny północnej 1700-1721 i opowiadanie się po stronie luteranina króla szwedzkiego Karola XII mieli być winni za wiele nieszczęść, ktore spadały na kraj. Przy istnieniu takiej propagandy łatwiej nam zrozumieć krwawe wyroki po tumulcie toruńskim 1724 roku czy ustawy sejmowe z lat 1717-1733 spychające dysydentów ( protestantów i prawosławnych) do pozycji obywateli drugiej kategorii. Protestanci byli zobowiązani zburzyć kościoły pobudowane po roku 1632, nie mogli posłować na sejmy, nie mogli wreszcie pełnić urzędów państwowych. Powiedzmy dla sprawiedliwości, iż z podobną dyskryminacją spotykali się katolicy w Holandii czy Szwecji oraz katolicy i untarianie w Anglii. I tu i tam pozostawiono im natomaist swobodę w prowadzeniu działalności gospodarczej i w pewnym stopniu działalności kulturalnej. Sprawa dysydencka okazała się 3o lat póĽniej karta przetargową w rękach Prus i Rosji. Na sejmie warszawskim 1768 roku dysydenci odzyskali na krótko prawa polityczne. Ostatecznie rozbiory Polski a zwłaszcza przemiany w mentalności społeczeństwa polskiego związane z Oświeceniem zdeaktualizowaly tą kwestię. Wiek XVIII przyniósł protestantyzmowi w Polsce zastrzyk świeżej krwi. Mam tu na myśli napływ osadników z Niemiec - głównie luteran, rzemieślników, robotników i przedsiębiorców, którzy ze względu na swoje umiejętności i kapitał mogli tutaj liczyć na lepszą prace, płacę i zyski. Zagadnienie tzw. protestanckiego osadnictwa głównie w miastach polskich w 18 stuleciu, a zwłaszcza w I połowie 19 stulecia ( już tylko w l. 1810-1817 do Królestwa Polskiego miało ich przybyć ok. 50 tys.) warte jest osobnego zbadania . W każdym razie już pod koniec XVIII w. nastąpiła zasadnicza zmiana proporcji między kalwinistami a luteranami na korzyść tych ostatnich.
2009-11-15T13:26:18+01:00
Dzieje tarnogórskich protestantów w okresie reformacji i kontrreformacji

Protestantów tarnogórskich starano się pozbawić zajmowanej przez nich pozycji na drodze legislacyjnej. Świadczy o tym nakaz cesarski z roku 1664. Według niego, monarcha zastrzegał sobie i swym następcom prawa patronackie nad Kościołem. Ponadto zakazał pod karą stu dukatów posyłania młodzieży do szkół domowych oraz wyboru różnowierców do rady miejskiej. Oprócz tego zabroniono pod karą dwudziestu pięciu grzywien srebra uczęszczania do pozamiejskich zborów.



Wnętrze kościoła ewangelickiego, pocztówka
z lat 1904-1906. Ze zbiorów Beaty i Jacka Kalke
Ciekawe są dwa inne nakazy, mówiące, iż mieszkańcy miasta zmuszeni są do uczęszczania na nabożeństwa w kościele parafialnym pod karą dwóch funtów wosku. Drugi dotyczył chodzenia na ofiarę przynajmniej cztery razy w roku. Zakazano również zbierania się w domach prywatnych podczas nabożeństw w kościele parafialnym. Rzeźnikom zaś nie pozwolono sprzedawać mięsa w czasie postu. Nakazano, by dzieci mieszanych wyznaniowo rodzin wychowywane zostały w wierze katolickiej.

O dalszym umocnieniu pozycji katolików w Tarnowskich Górach a osłabieniu sytuacji ewangelików świadczyć może wizytacja z roku 1665. Przeprowadził ją proboszcz z Krzcięcic Mikołaj Trzebiński z polecenia biskupa krakowskiego Andrzeja Trzebickiego.


Akta wizytacyjne zawierają wzmiankę, że proboszcz Marcin Guttmann ma dużą i solidnie wybudowaną, lecz nieco zaniedbaną, plebanię. Natomiast informacje dotyczące parafii w Reptach oraz w Tarnowicach Starych, mówiące o zdewastowaniu przez heretyków tamtejszych kościołów wskazują na to, że w Tarnowskich Górach i w okolicy istniało jeszcze silne skupisko protestantów.

Pomimo zakazów, luteranie nadal prowadzili nauczanie szkolne w domach prywatnych. Stało ono na wysokim poziomie, skoro mieszczanie, nie zważając na konfesję woleli posyłać swoje dzieci do tej pokątnej szkoły. Wynikało to m.in. z faktu, iż uczono w niej w dwóch językach polskim i niemieckim. Katolicki proboszcz Aleksander Klaybor, obawiając się konkurencji dla szkoły katolickiej, zażądał od rady miejskiej usunięcia z miasta nauczycieli protestanckich. Rada zdominowana przez ewangelików, odmówiła jednak wykonania tego polecenia. Dlatego też na początku marca 1666 r. ks. Klaybor sprowadził do miasta nowego rektora Andrzeja Kuźniewicza (bądź Kuźnickiego). Ponadto na własny koszt ściągnął do miasta kantora znającego język niemiecki, Jerzego Kroczka. Działania te miały na celu podniesienie poziomu szkoły katolickiej. Rada miejska zgłosiła jednak sprzeciw, podważając umiejętności przybyłych nauczycieli. Wówczas katolicki proboszcz złożył skargę do władz śląskich, które opowiedziały się po jego stronie nakazując opuszczenie Tarnowskich Gór przez nauczycieli protestanckich pod karą stu dukatów. Miasto zaś zobowiązano do opłacania rocznych poborów rektora (37 talarów), organisty (35 talarów) oraz kantora (33 talary).

Także na odebranie kościołów luteranie tarnogórscy znaleźli środki zaradcze. Mianowicie udawali się oni, pomimo zakazów, do zboru w Kluczborku, leżącym ok. 80 km od Tarnowskich Gór. Świadczyć może o tym ostrzeżenie Karola Maksymiliana Henckel von Donnersmarcka z 24 kwietnia 1680 r., w którym zabraniał poddanym takiego postępowania. Pomimo tego, proceder ten utrzymywał się prawdopodobnie aż do czasów pruskich. Warto również wspomnieć o nielegalnej działalności tzw. „leśnych kaznodziei” w okolicach Tarnowskich Gór. Udzielali oni posług duchowych luteranom w pobliskich lasach.

Bardzo ważnym momentem warunkującym dalszą sytuację protestantów tarnogórskich było sprowadzenie do miasta jezuitów. Przybyli oni z Opola w roku 1675. Byli to ks. Jerzy Pośpiel (Pośpiech) oraz Tomasz Witkowicz. Do roku 1713 mieszkali u jednego z mieszczan. W tymże roku otrzymali dom przy obecnej ul. Zamkowej. Rok później otwarli w nim progimnazjum. Stosowane przez nich metody, na ogół pokojowe, sprawiły, że wielu wahających się luteran zmieniło wyznanie. Ponadto jezuici przyczynili się znacznie do podniesienia poziomu szkolnictwa katolickiego w mieście. Odebrało to ewangelikom argument o niskim poziomie szkoły katolickiej. Tarnogórzanie zaczęli więc chętniej posyłać swoje dzieci do szkoły kierowanej przez ojców jezuitów.

Wydaje się, że pewne powstrzymanie kontrreformacji na terenie Tarnowskich Gór nastąpiło po podpisaniu układu w Altranstädt w roku 1707. Świadczą o tym nieco późniejsze skargi ks. Jakuba Chudzika, jakie kierował do Urzędu Zwierzchniego. W jednej z nich stwierdzał, iż miejscowi luteranie zwiększają ciągle swój stan posiadania. Sytuacja musiała być poważna, skoro władze skierowały 20 sierpnia 1714 r. pismo do Karola Maksymiliana Henckel von Donnersmarcka.W punkcie pierwszym tego rozporządzenia czytamy, iż w wyniku konwencji altransztadzkiej ewangelicy otrzymali pewne swobody. Po drugie, zezwolono im na zbieranie się w domach prywatnych w celu modlitwy, zakazywano natomiast prowadzenia szkoły, jaka funkcjonowała w domu Samuela Gawłowskiego. W trzecim punkcie nakazywano, by pani Salomea Ducjusz zaprzestała budowy domu mającego być najprawdopodobniej miejscem modlitw luteran. Było to swoiste przyznanie luteranom ograniczonej swobody kultu. Świadczy o tym jeszcze jedno zezwolenie. Wynikało ono z paragrafu trzeciego wspomnianej konwencji. Zgodnie z nim, mogli przybywać do miasta duchowni ewangeliccy z komunią dla ciężko chorych. Jak więc widzimy wydarzenia wojny północnej wpłynęły częściowo na poprawę życia religijnego luteran na terenie Śląska, a tym samym w Tarnowskich Górach. Na całkowitą poprawę swego losu musieli czekać protestanci aż do roku 1742.

Kontrreformacja doprowadziła jednak do poważnego wzmocnienia pozycji katolików w mieście. O nikłej liczbie protestantów w Tarnowskich Górach w początkach XVIII w. świadczy kolejna wizytacja z 17 listopada 1720 r. Czytamy w niej, iż w mieście znajduje się kościół parafialny pod wezwaniem św. Apostołów Piotra i Pawła oraz, że patronat nad nim sprawuje cesarski majestat. Akta zawierają również zaniżone dane odnośnie liczebności luteran mieszkających w Tarnowskich Górach, których rzekomo było tylko 20 oraz przekazują informację o spowiedzi wielkanocnej. Miało do niej przystąpić w 1720 r. ok. 500 wiernych. W aktach wspomina się również o kaplicy cmentarnej św. Anny (niegdyś protestanckiej pod wezwaniem Apostoła Jakuba). Odnośnie cmentarza dokument stwierdza, że znajduje się na nim miejsce wydzielone dla pochówku ewangelików. W świetle tych informacji można wnioskować o ostatecznym umocnieniu się i zwycięstwie kontrreformacji na terenie Tarnowskich Gór.
O bytności luteran w XVIII w. na terenie Tarnowskich Gór świadczyć mogą sporadyczne incydenty z duchownymi katolickimi. Na przykład 11 czerwca 1700 r. skazano Franciszka Altenberga na więzienie i 20 grzywien kary, za to, że w czasie procesji Bożego Ciała nie zdjął czapki i nie uklęknął. Podobnie wydarzenie miało miejsce 25 kwietnia 1709 r., gdy rzeźnik Jan Strenka podczas odwiedzin księdza z monstrancją u chorej, w jatce rąbał mięso, nie zdjął czapki i nie uklęknął. Ksiądz nazwał go za to grubianinem i bestią. Oburzony rzeźnik odparł księdzu, że w swojej jatce może robić, co mu się podoba. Sąd skazał Strenkę na karę 10 grzywien.
Podsumowując niniejsze rozważania należy stwierdzić, iż w dziejach tarnogórskich protestantów w okresie od XVI do początków XVIII w. można wyodrębnić dwa zasadnicze okresy. Pierwszy obejmuje lata 1526-1620. Jest to czas największego rozkwitu reformacji na terenie miasta. Drugi dotyczy lat 1620-1742, związanych z prześladowaniami protestantów złagodzonymi nieco po 1707 r. Pomimo tych ostatnich nie udaje się całkowicie wyprzeć luteran z życia miasta. Pełne odrodzenie życia religijnego ewangelików nastąpi dopiero w roku 1742, gdy Śląsk znajdzie się pod panowaniem pruskim.