Odpowiedzi

2009-11-15T18:00:43+01:00
Pewnego dnia przyszedł do mnie jeden z moich synów i poprosił o rozdzielenie majątku. Zrobiłem to, co chciał. Za kilka dni młodszy syn zabrał wszystko i co do niego należy i odjechał. Nie miałem pojęcia, co się z nim dzieje. Mijały dni, tygodnie i lata, a on nie powracał. Pewnego dnia, kiedy byłem na dworzu, w oddali zobaczyłem go i wyszedłem mu na spotkanie. Wzruszyłem się. Opowiedział mi o wszystkim, co się stało. Powiedziałem do swoich sług, żeby przynieśli mu szaty, sandały na nogi i pierścień na rękę. Postanowiłem zrobić ucztę na cześć powrotu młodszego syna. Nie długo potem wrócił z pól mój starszy syn i nie chciał wejść do domu. Wyszedłem i wszystko mu wytłumaczyłem. Lecz on mi powiedział, że od wielu lat jest mi posłuszny i spełnia moje rozkazy, lecz mimo to nigdy nie otrzymał ode mnie nawet koźlęcia, żeby się zabawił. Odpowiedziałem mu, że on zawsze jest przy mnie i wszystko moje do niego należy, ale trzeba się cieszyć z tego, że jego brat ożył, bo zaginął, a odnalazł się
1 5 1