Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2009-11-15T20:18:49+01:00
1.Reprezentanci Polski zdobyli złoty medal w przeprowadzonym w chińskim Chengdu dziewiątym finale Światowych Igrzysk Cybernetycznych (World Cyber Games - WCG), których uczestnicy rywalizują, grając w gry komputerowe - poinformowano na stronach internetowych WCG.

Polska drużyna, w składzie: Filip Kubski, Łukasz Wnęk, Wiktor Wojtas, Jakub Gurczyński i Mariusz Cybulski, rywalizowała w grze Counter-Strike, polegającej na zmaganiach antyterrorystów z terrorystami.

Dzień wcześniej brązowy medal wywalczył Piotr Zajkowski w grze sportowej FIFA 09

2. swiat
W Belgradzie zmarł patriarcha Pavle, który stał na czele serbskiej Cerkwi prawosławnej w czasie wojen na obszarze byłej Jugosławii w latach 90. Miał 95 lat. Od 2008 roku, w związku z chorobą, był zwolniony z obowiązków zwierzchnika Cerkwi.

Na wiadomość o jego zgonie setki wiernych przyszły do głównej cerkwi w centrum Belgradu. - Śmierć patriarchy Pavle jest wielką stratą dla Serbii - ogłosił prezydent Boris Tadić. Jak dodał, są ludzie, którzy wiążą całe narody i Pavle był taką osobą.

Pavle urodził się jako Gojko Stojcewić w miejscowości Kucanci, na obszarze ówczesnego Cesarstwa Austro-Węgierskiego (obecnie Chorwacja). W 1957 roku został biskupem diecezji obejmującej również Kosowo, mające wówczas status okręgu autonomicznego w ramach Socjalistycznej Republiki Jugosławii. W tym czasie odważył się niejednokrotnie mówić otwarcie o trudnościach, na jakie napotykają Serbowie w zamieszkanym przez większość albańską Kosowie. Być może śmiałość jego ówczesnych wypowiedzi spowodowała, że został wtedy napadnięty i pobity.
3. Kraj
Idziesz na solarium? Musisz się zarejestrować - to najnowszy pomysł posła PiS. Waldemar Andzel zabiega, by ministerstwo zdrowia wprowadziło w solariach obowiązek imiennego ewidencjonowania klientów - dowiedział się portal tvp.info. Powód? Zdaniem posła, korzystanie z solarium może wywołać raka skóry i pacjent powinien mieć możliwość udowodnienia przed sądem, dlaczego zachorował.

Parlamentarzysta przypomina, że związek opalania na solarium ze zwiększoną zapadalnością na raka skóry jest dowiedziony naukowo. Badania wykazały, że osoby opalające się na solarium przed 30. rokiem życia o 75% częściej chorują na czerniaka. W związku z tym w czerwcu niemiecki Bundestag podjął decyzję o tym, że z solarium mogą korzystać jedynie osoby pełnoletnie.

Opinia : Wg mnie to przesada, korzystanie z solarium wg. pewnych zasad( nie nadużywanie dobra filtrów opalających ) nie szkodzi zdrowiu. No i pan szanowny poseł zapomniał wspomniec ,ze solarium ma tez dobroczynny wpływ na zdrowie człowieka, np. pomaga w leczeniu łuszczycy.

Komisja dyscyplinarna Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej (FIFA) ukarała selekcjonera Argentyny Diego Armando Maradonę dwumiesięczną dyskwalifikacją i grzywną w wysokości 25 tysięcy szwajcarskich franków za niesportowe i wulgarne zachowanie po meczu Argentyna - Urugwaj.

Po październikowym spotkaniu w Montevideo, które zapewniło Argentynie awans do przyszłorocznych MŚ, Maradona w wulgarnych słowach zaatakował dziennikarzy. Zarzucał im bezpodstawną krytykę i brak wiedzy piłkarskiej. Gdy zespół opuszczał autobusem stadion, wykonywał obsceniczne gesty.



4 4 4
2009-11-15T20:19:52+01:00
Niesławne hasło "Żydzi na Madagaskar" i literatura podróżnicza Arkadego Fiedlera - takie są pozostałości po przedwojennych, polskich planach kolonizacji Madagaskaru. W poniedziałek mija rocznica urodzin majora Mieczysława Lepeckiego, podróżnika i literata, który dowodził rządową misją, mającą zbadać możliwości kolonizacyjne wyspy.
Mieczysław Lepecki urodził się 16 listopada 1897, zmarł 26 stycznia 1969 r. Walczył w Legionach Polskich. Pracował w Ministerstwie Spraw Wojskowych, w latach 1931-1935 pełnił służbę w Generalnym Inspektoracie Sił Zbrojnych, gdzie był adiutantem marszałka Józefa Piłsudskiego. Był autorem licznych książek podróżniczych.

W 1937 r. kierował tzw. Komisją Studiów, której zadaniem było zbadanie możliwości skolonizowania Madagaskaru przez polskich osadników. Uczestnikiem misji na Madagaskar i niezależnym ekspertem był także m.in. pisarz i podróżnik Arkady Fiedler.

"Plany pozyskania Madagaskaru jako polskiej kolonii były od początku mało realne" - powiedział prof. Witold Mazurczak, kierownik Zakładu Najnowszej Historii Politycznej Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

"Sprawa kolonii nie była oficjalnie podejmowana przez rząd Polski. Pretensje do przyznania Polsce zamorskich krajów rościła przede wszystkim utworzona w 1930 roku polska organizacja społeczna Liga Morska i Kolonialna. Rozpoczęła nawet nieformalne rozmowy z Francuzami na temat polskiej kolonizacji Madagaskaru. Pomysł nigdy jednak nie wyszedł poza sferę planów" - stwierdził.

Dr Marek Arpad Kowalski, autor książki "Kolonie Rzeczypospolitej" uważa, że pewne zainteresowanie sfer rządowych koloniami pojawiło się przy okazji koncepcji przebudowy gospodarki kraju z typowo rolniczej na rolniczo-przemysłową.

"Polsce nie były potrzebne kolonie ze względów mocarstwowych, chodziło raczej o względy gospodarcze i ekonomiczne, tj. np. dostęp do surowców mineralnych i roślinnych. Istniało też przekonanie o przeludnieniu kraju. Twierdzono, że +nadwyżki+ ludnościowe można by kierować do kolonii, gdzie bezrobotni i bezrolni mogliby znaleźć warsztaty pracy i gospodarstwa" - powiedział.

Do misji dołączyli też przedstawiciele niektórych organizacji żydowskich związanych z syjonistami, którzy dążyli do utworzenia własnego państwa.

"Liczono na to, że uda się przekonać Francuzów do zgody na autonomię językową, kulturalną dla zgrupowanych w jednym regionie polskich plantatorów. Przedstawiciele organizacji żydowskich liczyli z kolei na to, że uda im się znaleźć na Madagaskarze dobre miejsce na stworzenie kolonii żydowskiej dla tych, którym nie udało się wyjechać do Palestyny" - powiedział.

Jak wyjaśnił, pomysł syjonistów podniosła polska endecja, która zaczęła głosić hasło "Żydzi na Madagaskar".

"Hasło endeków nie miało żadnego związku z elementami kolonizatorskimi, chodziło po prostu o to, by Żydów wypędzić z kraju" - powiedział.

Misja Lepeckiego wykazała możliwości rozpoczęcia kolonizowania badanego terenu na Madagaskarze, takie możliwości były też zawarte w raporcie przygotowanym przez Arkadego Fiedlera. Jednak pisarz otwarcie krytykował "naiwne mrzonki" dotyczące kolonizacji. "Lepecki wyliczył, że na obszarze, który mieliby zająć polscy kolonizatorzy można by ulokować do 70 tys. osób. Zdaniem Fiedlera na możliwym do zasiedlenia obszarze ok. 44 tys. ha. zmieściłoby się najwyżej ok. 1,5 tys. rodzin. Dopuszczał on kolonizację, lecz obwarowywał ją wieloma zastrzeżeniami, wyliczył że potrzebne byłyby potężne nakłady na prace melioracyjne i inwestycyjne. Ustalenia Lepeckiego nazywał niepoczytalną fantazją i naiwną mrzonką" - powiedział PAP syn pisarza, Arkady Radosław Fiedler.

Pomysł kolonii upadł m.in. w związku z publikacjami prasy francuskiej, donoszącej, że Polska chce przenieść Żydów na ich wyspę. Polskie plany kolonialne ostatecznie zakończyła II wojna światowa.

Jak podkreślił prof. Mazurczak, ewentualne pozyskanie Madagaskaru jako kolonii w niczym nie zmieniłoby sytuacji prawnej Polski po 1939 roku - po wybuchu II wojny światowej funkcjonował rząd Rzeczypospolitej Polskiej na uchodźstwie, który został uznany za reprezentanta narodu polskiego.

Owocami wyprawy z 1937 roku, poza raportami dotyczącymi możliwości skolonizowania wyspy, były książki: m.in. "Madagaskar, Ludzie Kultura i Kolonizacja" Mieczysława Lepeckiego oraz "Jutro na Madagaskar" Arkadego Fiedlera.

Po wojnie Lepecki wydał także książkę "Maurycy August Beniowski. Zdobywca Madagaskaru" poświęconą podróżnikowi żyjącemu w XVIII w., który odwiedził Madagaskar i w 1776 roku został obwołany królem wyspy. W dwudziestoleciu międzywojennym Beniowski był w Polsce uważany za prekursora polskich kolonizatorów.








Po dwóch latach kierowania resortem obrony jego szef Bogdan Klich na koncie sukcesów zapisałby uzawodowienie Sił Zbrojnych, zmiany organizacyjne w armii, programy modernizacyjne, wzrost wynagrodzeń w wojsku i wzmocnienie pozycji Polski w NATO oraz Unii Europejskiej.
Wśród niepowodzeń minister wymienia niskie poparcie społeczne dla misji w Afganistanie i niepowołanie Agencji Uzbrojenia. Pytany o zbliżające się wyzwania, mówi o reformie wojskowych emerytur i budowaniu Narodowych Sił Rezerwowych.

Minister w wywiadzie dla PAP na półmetku rządu ocenił, że proces profesjonalizacji armii przebiega sprawnie i pierwsze jego etapy zostały zrealizowane. - Do końca zeszłego roku udało się zlikwidować przymusowy pobór, a w sierpniu tego roku ostatni żołnierze zasadniczej służby wojskowej opuścili koszary. Mamy ok. 99 tys. żołnierzy zawodowych. Przed nami jeszcze przyjęcie do służby do końca roku kilkuset ochotników, którzy uzupełnią skład naszych Sił Zbrojnych do poziomu 100 tys. - powiedział.

Szef MON podkreślił, że legislacja dotycząca procesu profesjonalizacji w przyszłym roku jest już praktycznie zakończona. - Z siedmiu projektów ustaw w tym zakresie sześć zostało przyjętych, a nad siódmą - ustawą o zakwaterowaniu - kończą się w tej chwili prace w parlamencie - wskazał.

Zdaniem ministra, najpoważniejsze wyzwania dla dokończenia procesu profesjonalizacji w nadchodzącym roku to rozpoczęcie naboru do Narodowych Sił Rezerwowych (NSR) i wprowadzenie świadczenia mieszkaniowego. Na 2010 r. planowane jest pozyskanie ok. 10 tys. ochotników do NSR i kolejnych dziesięciu tysięcy do końca roku 2011. Świadczenie mieszkaniowe ma - jak planuje resort - zagwarantować, że każdy żołnierz będzie mógł otrzymać co miesiąc dodatek pieniężny, jeśli nie będzie korzystał z wojskowych form zakwaterowania np. w internacie lub w koszarach.

Szef MON pozytywnie ocenia zmiany organizacyjne w wojsku - zarówno jeśli chodzi o administrację, jak również te dotyczące wielkości i rozlokowania jednostek. Zachodzą one w oparciu o podpisany w kwietniu tego roku aneks do programu rozwoju sił zbrojnych oraz zatwierdzone w październiku plany: reformy - administracji i logistyki oraz rozwoju - wojsk lądowych, sił powietrznych, marynarki wojennej i wojsk specjalnych.

- I w sprawach dużych, i sprawach drobnych podejmuję decyzje wykonujące to wszystko, co znalazło się w aneksie do programu rozwoju, a co ma zaowocować zmianą proporcji między jednostkami walczącymi a jednostkami zabezpieczającymi - mówi minister. Jak podkreśla, celem zmian jest "uczynienie wojska lżejszym, bardziej mobilnym, nowocześniejszym, tańszym oraz takim, które będzie mogło być łatwiej użyte do zadań, które stawia strategia bezpieczeństwa czy zasady użycia wojsk".

Proporcja między jednostkami bojowymi a logistyką ma się zmienić - z obecnych 53 proc. pierwszych i 47 proc. drugich do relacji 62 proc. jednostek walczących i 38 proc. zabezpieczających. MON planuje osiągnąć taki stan pod koniec 2012 r. - Profesjonalizacja i zmiany strukturalne oraz dyslokacyjne odbywają zgodnie z maksymą "więcej wojska w wojsku", tak aby żołnierz służył bardziej w wojsku aniżeli w administracji wojskowej - mówi Klich.

Jako przykład wskazuje m.in. decyzję o połączeniu lotniczych eskadr i baz, co przynosi już oszczędności na poziomie ok. 86 mln zł i zmniejszenie stanu etatowego sił powietrznych o 1036 stanowisk. Minister wymienia w tym kontekście także m.in. plany likwidacji dwóch okręgów wojskowych, co - jak mówi - "zmniejszy o jeden szczebel struktury zarządzania administracją wojskową i logistyką w terenie". Dzięki temu do 2012 r. resort ma zaoszczędzić 145 mln zł i zmniejszyć zatrudnienie w swoich terenowych oddziałach administracji o 2030 etatów. - Chodzi o znaczące odbiurokratyzowanie wojska - wyjaśnia minister.

Wśród wielu drobniejszych decyzji reorganizacyjnych znalazła się m.in. ta dotycząca ograniczenia liczby wojskowych klubów garnizonowych o 57 proc. - Nie ma powodu, by utrzymywać kluby garnizonowe takie jakimi były za czasów wojska z poboru, nie ma też potrzeby, aby było ich aż tyle - ocenia minister. Zmianie ulec ma też m.in. liczba wojskowych orkiestr - z 20 do 18.

W myśl zasady "więcej wojska w wojsku" MON planuje także wycofywanie swoich żołnierzy z innych ministerstw i urzędów. - Powiadomiłem moich kolegów z rządu oraz prezesów urzędów centralnych o tym, że w ciągu najbliższego półtora roku będą musieli zamienić żołnierzy służby czynnej na cywili lub żołnierzy w stanie spoczynku. Miejsce żołnierza jest w wojsku - powiedział Klich.

Jako sukces minister ocenia resortowy program modernizacji, który "ma umożliwić wojsku planowanie z dużym wyprzedzeniem zakupy sprzętu i uzbrojenia, a przemysłowi obronnemu lepszą perspektywę rozwoju". - Gdyby nie kryzys, prawdopodobnie bylibyśmy w stanie przeznaczyć na ten cel większe środki i ogłosić decyzje kilka miesięcy wcześniej, ale postanowiłem, że programy zbrojeniowe będą dostosowane do ścieżki finansowej, tak jak ona w tej chwili się jawi na najbliższe lata - mówi szef MON.

Minister podpisał w październiku 14 programów - pięć głównych i dziewięć szczegółowych, dotyczących zakupów do roku 2018. - Na centralne plany rzeczowe, a przypomnę, że jest ich pięć - plan modernizacji technicznej, czyli ten, w którym zawarte są projekty zakupów uzbrojenia i sprzętu wojskowego, plan inwestycji budowlanych, plan remontów nieruchomości, plan zakupów środków materiałowych oraz NSIP (Programu Inwestycji NATO w Dziedzinie Bezpieczeństwa -PAP) resort chce przeznaczyć 80 mld zł - podał szef MON.

Pozwoli to, jak poinformował, na przeznaczenie 42,5 mld zł na zakupy sprzętu i uzbrojenia. MON planuje m.in. zakupy śmigłowców, broni rakietowej, elektronicznych systemów wsparcia dowodzenia oraz bezzałogowych systemów rozpoznawczych i uderzeniowych, samobieżnej haubicy Krab i wyposażenia indywidualnego żołnierzy.

Wśród sukcesów kierowanego przez siebie resortu Klich wymienia także m.in. sprawne wycofanie polskich wojsk z Iraku. - Udało się bez przeszkód, płynnie zamknąć naszą obecność wojskową w Iraku w 2008 r. i zgodnie z planem, w sposób cywilizowany, bez przeszkód i niepotrzebnych napięć przekazać Irakijczykom odpowiedzialność za prowincję Kadisija - powiedział.

Jego zdaniem, pozytywnie można także ocenić działania polskich żołnierzy w Afganistanie. Klich wyraził jednocześnie przekonanie, że niestety wciąż "nie udaje się przekonać większości opinii publicznej w Polsce, że jest ona niezbędna dla bezpieczeństwa naszego kraju". - Przy niewielkim poparciu społecznym trudno jest podejmować niełatwe decyzje polityczne, a przecież każda decyzja o kolejnej zmianie w Afganistanie to decyzja o reputacji naszego kraju w NATO - dodał.

Szef MON uważa, że w ciągu ostatnich dwóch lat udało się wzmocnić pozycję Polski w Sojuszu Północnoatlantyckim i Unii Europejskiej. - Wiemy czego chcemy w NATO i co powinniśmy wspierać. Nasz głos w sprawie konfliktu rosyjsko-gruzińskiego był na forum Sojuszu bardzo słyszalny, a deklaracje o ważności art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego w dużym stopniu były odpowiedzią na nasze oczekiwania, że Sojusz pozostanie sojuszem obronnym - mówi minister. - Także ostatnia sesja ministrów obrony w Bratysławie pokazała, że polski głos ws. programu NSIP jest zauważany - dodał.

Minister wskazuje także jako osiągnięcie, że "w trudnym roku budżetowym udało się poprawić sytuację materialną żołnierzy" i podkreśla, że wzrost wynagrodzeń w wojsku był większy niż w innych obszarach, za które odpowiada rząd i wyniósł 6,9 proc. Klich zastrzega jednak, że "w przyszłości nie będzie już tak dobrze". Pozytywnie szef MON wypowiada się też o trwającej "wymianie pokoleniowej na poszczególnych szczeblach dowodzenia" oraz planach zmniejszania liczby stanowisk oficerskich i podoficerskich, a radykalnym zwiększeniu liczby stanowisk szeregowych.

Szef MON przyznaje, że nie udało się dotychczas zrealizować jego "ulubionego projektu" dotyczącego powołania Agencji Uzbrojenia, co sprawia, że podmioty zajmujące się polityką zbrojeniową i zaopatrywania nadal są rozproszone. - Mam nadzieję, że Agencja powstanie, bo konsolidacja struktur w także tej dziedzinie jest potrzebna - mówi.

Klich zapowiada, że po zakończeniu procesu profesjonalizacji, w końcu przyszłego roku zamierza przeprowadzić reformę wojskowych emerytur, co - jak przyznaje - nie będzie łatwym przedsięwzięciem. Deklaruje, że nastąpi to w myśl m.in. zasad respektowania praw nabytych i maksymalnej zbieżności z reformami w innych służbach mundurowych. - Zakłada to oczywiście, że przez lata w wojsku będą dwa portfele - stary i nowy, ale uważam, że prawa tych, którzy służą obecnie w wojsku, winny być respektowane - mówi szef MON.











Prawie trzy czwarte Brytyjczyków chce wycofania wojsk z Afganistanu
Za stopniowym wycofaniem w ciągu jednego roku wojsk z Afganistanu opowiada się 71 proc. Brytyjczyków, a tylko 22 proc nie zgadza się z tym stanowiskiem - podał w niedzielę "The Independent on Sunday", publikując wyniki sondażu, który był częścią jego kampanii na rzecz zakończenia wojny w Afganistanie.
Sondaż, przeprowadzony na zlecenie dziennika "The Independent" przez instytut ComRes, pokazał, że 47 proc. Brytyjczyków uważa, iż obecność brytyjskich żołnierzy w Afganistanie zwiększa ryzyko ataków terrorystycznych na terenie W. Brytanii; 44 proc. ankietowanych jest przeciwnego zdania.

Według tej gazety, obecny konflikt w Afganistanie, w którym zginęło do 32 tys. osób cywilnych, a 235 tys. przesiedlono, stał się dla premiera Gordona Browna w związku z wyznaczonymi na rok przyszły wyborami jednym z najtrudniejszych problemów.

Brytyjczycy mają w tym środkowoazjatyckim kraju kontyngent złożony z 9 tys. żołnierzy, a Brown zobowiązał się do wysłania jeszcze pięciuset.

Jako podał niedzielny "The Observer", brytyjski premier planuje uruchomienie specjalnej pomocy materialnej dla rodzin żołnierzy walczących na wojnie afgańskiej.













Barack Obama z historyczną wizytą w Chinach
Prezydent USA Barack Obama przybył w niedzielę do Szanghaju, rozpoczynając swoją pierwszą wizytę w Chinach. Rozmowy z przedstawicielami chińskich władz mają dotyczyć m.in. kwestii gospodarczych, międzynarodowych punktów zapalnych, takich jak Iran czy Korea Północna, oraz walki ze zmianami klimatycznymi.
Obama zapowiedział, że w trakcie wizyty w Chinach podejmie delikatne tematy związane z prawami człowieka oraz często napiętymi relacjami handlowymi między Chinami a USA, a także z chińską walutą, którą amerykańscy przedsiębiorcy uważają za niedoszacowaną.

Prezydent USA wylądował w Chinach późnym wieczorem czasu miejscowego. W Szanghaju pozostanie jeden dzień. Na niedzielę nie zaplanowano żadnych spotkań. W poniedziałek ma się spotkać z władzami tego portowego miasta i chińskiej stolicy finansowej oraz z przedstawicielami młodzieży. Następnie uda się na dwa dni do Pekinu gdzie m.in. zostanie przyjęty przez prezydenta Chin Hu Jintao.

Chińskie strony internetowe zorganizowały konkurs, którego uczestnicy mogli sformułować pytania, jakie powinny być zadane Obamie podczas spotkania z młodzieżą w Szanghaju. Wielu uczestników prosiło, aby wyjaśnił kwestie związane z ewentualnym spotkaniem z duchowym przywódcą Tybetańczyków Dalajlamą XIV, którego Chiny uważają za separatystę.

W weekend Obama uczestniczył w szczycie Forum Współpracy Gospodarczej Azji i Pacyfiku (APEC) w Singapurze, wcześniej złożył wizytę w Japonii. W ramach swojej podróży do Azji odwiedzi jeszcze Koreę Południową.




int. Moim zdaniem Barack Obama postąpił źle ponieważ odmówił spotknia z dalajlamą a przyjmują go wszyscy prezydenci i inne ważne osoby, jest on za pokojem a barack po prostu go olał. Tymczasem chiny gdzie podstawowe prawa człowieka są łamane i nikt nie przejmuje się biedakami,a w wyborach barack był za pokojem i skończeniem wojen.




2009-11-15T20:36:28+01:00
Kraj
-sld wybrało swojego kandydata na prezydenta2010 ,jest to wicemarszałek sejmu Jerzy Szmajdziński
-posłanka prof. Joanna Senyszyn (SLD) wystapiła w sprawie usuniecia krzyzy ze szkół,dodała ze jest to niezgodne z polska konstytucja , ze ta zasada powinna sie tyczyc wszystkich wyznan
świat
- Światowa Organizacja Zdrowia nakazała krajom członkowskim ogłoszenie pandemii grypy typu A/H1N1, pierwszej globalnej od 41 lat epidemii grypy.
-20 ROCZNICA ZBURZENIA muru berlinskiego.W okolicach bramyBrandenburskiej,trwały uroczystości zwiazane z upadkiem muru.mówiono m.in. ze solidarnośc przyczyniła sie do upadku komunizmu.