Odpowiedzi

2009-11-16T16:36:33+01:00
Po śmierci prymasa Augusta Hlonda w 1948, gdy najpoważniejszy kandydat na jego następcę biskup łomżyński Stanisław Kostka Łukomski zginął w spowodowanym przez UBP wypadku samochodowym – Wyszyński niespodziewanie został mianowany arcybiskupem metropolitą warszawsko-gnieźnieńskim, prymasem Polski. 12 stycznia 1953 na konsystorzu w Rzymie nominowany kardynałem – członkiem kolegium kardynalskiego przez papieża Piusa XII (jako jedyny polski kardynał brał udział w czterech konklawe, w 1958 kiedy oddano na niego kilka głosów i w 1963 był jedynym przedstawicielem Europy Wschodniej).
2009-11-16T16:47:15+01:00
W roku 2001, który został poświęcony pamięci i uczczeniu zasług kardynała Stefana Wyszyńskiego, o tym znakomitym mężu stanu i wielkim człowieku nie może zapomnieć zarówno diecezja włocławska, jak i zespół wydawniczy "Ateneum Kapłańskiego". Jest to zrozumiałe, skoro się zważy, że w seminarium tejże diecezji formowała się osobowość przyszłego kapłana i dostojnika Kościoła, zaś "Ateneum Kapłańskie" nie tylko publikowało większość jego prac, ale przez szereg lat było przezeń prowadzone.

Seminarium włocławskie na przełomie XIX i XX wieku osiągnęło najwyższy poziom spośród wszystkich seminariów w zaborze rosyjskim. Stało się to za sprawą znakomitych osobistości, zgrupowanych wokół tego seminarium i tworzących zespół wybitnych teologów. Nie bez znaczenia byli biskupi kujawsko-kaliscy przełomu wieków, którzy stworzyli przyjazne warunki rozwoju włocławskiego środowiska naukowego. Stąd do seminarium włocławskiego wstępowali często alumni spoza granic ówczesnej diecezji kujawsko-kaliskiej. Jednym spośród takich był przyszły Prymas Tysiąclecia, kardynał Stefan Wyszyński. Trudno powiedzieć, dlaczego obecnie, kiedy mówi się o osobie tego księcia Kościoła, pomija się niekiedy jego włocławski okres życia i działalności. Wprawdzie dziś Włocławek nie może konkurować z takimi ośrodkami, jak Lublin czy Warszawa. Jednakże Włocławek - to także miasto z bogatymi tradycjami naukowymi. To tu w 1909 r. powstało czasopismo teologiczne "Ateneum Kapłańskie", które docierając do kapłanów we wszystkich zaborach, podnosiło nie tylko ducha kościelnego, ale i narodowego. To tu zrodziła się w umyśle ks. Idziego Radziszewskiego idea utworzenia w Polsce uniwersytetu katolickiego, zrealizowana w Lublinie. Dlatego w tamtych czasach Włocławek był znany daleko poza granicami diecezji. A kiedy powołano do istnienia Katolicki Uniwersytet Lubelski, pierwszych jego profesorów wzięto z Włocławka, tak iż początkowy okres jego istnienia nazywano nawet włocławskim.1

Stefan Wyszyński, urodzony dnia 3 sierpnia 1901 r. w Zuzeli, w ziemi nurskiej, na pograniczu Mazowsza i Podlasia, był synem organisty Stanisława i Julianny z d. Karp. Na wskroś religijna atmosfera domu rodzinnego musiała wywrzeć duży wpływ na jego osobowość. Uczył się początkowo w Zuzeli, potem w Andrzejewie, dokąd ojciec przeniósł się, szukając lepszych warunków dla coraz liczniejszej rodziny. Wiejska szkoła, prowadzona w duchu rosyjskim, nie odpowiadała wrażliwemu chłopcu. Dlatego od 1910 r. uczył się w domu. Pragnieniem ojca było wykształcenie syna, dlatego w 1912 r. Stefan zdał egzamin do Państwowego Liceum im. Reja w Warszawie, ale nie został przyjęty, ponieważ pochodził ze wsi, a w dodatku był synem pracownika kościelnego. Nie bardzo się tym zmartwiono, ponieważ przyjęto Stefana do Męskiego Prywatnego Gimnazjum Wojciecha Górskiego w Warszawie, gdzie poziom nauczania był wyższy aniżeli w szkołach państwowych, a ponadto uczono w niej więcej języka polskiego. W szkole tej uczył się do 1915 r. Z powodu utrudnień spowodowanych I wojną światową w 1915 r. przeszedł do Prywatnego Męskiego Gimnazjum Handlowego w Łomży.2

Po dwóch latach Stefan oznajmił rodzicom, że jego pragnieniem jest kapłaństwo. Wybór padł na seminarium we Włocławku ze względu na znaną tutaj opinię o wartości naukowo-dydaktycznej środowiska włocławskiego. Dnia 28 sierpnia 1917 r. wyjechał uczeń Stefan do Włocławka, gdzie po rozmowie kwalifikacyjnej został przyjęty do Liceum im. Piusa X, które stanowiło właściwie Niższe Seminarium Duchowne we Włocławku.3 Rozpoczął się właściwy okres włocławski przyszłego Prymasa Polski.

Nauka Wyszyńskiego w Niższym Seminarium trwała do 1920 r., kiedy to przeszedł do Wyższego Seminarium Duchownego. Już w tym okresie począł ujawniać się u młodego kleryka Wyszyńskiego talent i zamiłowanie do nauki oraz pisania. Bez wątpienia czas pobytu w seminarium włocławskim to także wpływ wybitnych osobowości tu przebywających jako moderatorzy i profesorowie.

Ponieważ był zdolnym uczniem, nauka nie sprawiała mu kłopotu. Ale miał kłopot ze zdrowiem. Ujawniła się choroba płuc. Gdy przygotowywał się przez rekolekcje do świeceń kapłańskich, nasiliła się do tego stopnia, że musiał rekolekcje przerwać. Zresztą nie miał jeszcze ukończonych lat 23. Jako diakon jeszcze został mianowany wikariuszem w katedrze włocławskiej.4 Święcenia kapłańskie przyjął, na polecenia biskupa Zdzitowieckiego, z rąk biskupa sufragana włocławskiego, Wojciecha Owczarka, dnia 3 sierpnia 1924 r., a więc w rocznicę swoich urodzin. Po prymicjach odprawionych na jasnej Górze i Wrociszewie i po kilkunastodniowym wypoczynku spędzonym w Licheniu, od 1 września 1924 r. wrócił do obowiązków wikariusza katedralnego.5

Ks. Wyszyńskiemu nie było danym prowadzić spokojnej pracy wikariuszowskiej, bo już od października 1924 r. skierowano go do pracy w redakcji "Słowa Kujawskiego", wydawanego przez Kurię Diecezjalną we Włocławku. Był nie tylko odpowiedzialnym za treść i dobór artykułów, ale sam zaczął zamieszczać tam swoje artykuły.6 Pracował tu do 1925 r. Zauważywszy u młodego kapłana talent organizacyjny i jego elokwencję, nie bacząc na młody wiek, a nawet słabe zdrowie, powierzono mu wykłady z katolickiej nauki społecznej na kursach dla dorosłych. Widać od początku jego szczególnym zamiłowaniem musiała być społeczna nauka Kościoła, tak potrzebna w sytuacji narastającego - także we Włocławku, nazywanym przecież czerwonym miastem - ruchu robotniczego, najczęściej wykorzystywanego przez ideologię komunistyczną, nie mającą szczerej intencji ulżenia doli robotników, a przy tym wrogą Kościołowi. Dlatego już wówczas zaangażował się w działalność w Stowarzyszeniu Robotników Chrześcijańskich.7

Chociaż wiedza ks. Wyszyńskiego już teraz stawiała go w rzędzie pierwszych osób w diecezji, było zrozumiałe, że czekają go studia na jakiejś wyższej uczelni. W Polsce były do wyboru albo wydziały teologiczne na ówczesnych uniwersytetach, albo Katolicki Uniwersytet Lubelski. Ostatecznie ks. Wyszyńskiego, z powodu szczególnych zainteresowań przyszłego studenta zagadnieniami katolickiej nauki społecznej, wysłano na Katolicki Uniwersytet Lubelski,8 na którym był Wydział Nauk Społeczno-Ekonomicznych,9 gdzie wykładał wywodzący się z Włocławka ks. Antoni Szymański.10 Studia te, rozpoczęte w 1925 r., zaowocowały uzyskaniem doktoratu z prawa kanonicznego w 1929 r.,11 na podstawie dysertacji Prawo rodziny, Kościoła i państwa do szkoły,12 oraz absolutorium z ekonomii.13 W tym czasie, nie poprzestając na zdobywaniu i pogłębianiu wiedzy, zajmował się pracą w różnych instytucjach, z których najwięcej dało mu Stowarzyszenie Katolickiej Młodzieży "Odrodzenie".14

W tym miejscu należy zaznaczyć, że w Lublinie ks. Wyszyński poznał się bliżej z ks. Władysławem Korniłowiczem, który był dyrektorem konwiktu dla księży studentów. Powstał pomiędzy nimi związek na podobieństwo ojca i syna. Ks. Korniłowicz wywarł na młodego kapłana taki wpływ, że pod urokiem tej postaci i na wzór jego posługiwania prowadził dalszą swoją działalność ksiądz, biskup i kardynał Stefan Wyszyński.15

Na odnotowanie zasługuje też fakt przynależności ks. Wyszyńskiego do włocławskiej wspólnoty księży charystów. Zobowiązywali się oni do pogłębiania życia wewnętrznego oraz połączenia osobistej ascezy z działalnością misyjną i duszpasterską. Wspólne zaś dochody miały być przeznaczane na akcje charytatywne i cele misyjne. Zyskawszy sobie uznanie, po promocji doktorskiej otrzymał roczne stypendium naukowe celem pogłębienia studiów na uniwersytetach zagranicznych. Tę podróż naukową odbył w latach 1929-1930, odwiedzając uczelnie włoskie, francuskie, niemieckie, belgijskie i holenderskie, interesując się głównie kwestią społeczną.16

Po powrocie z podróży naukowej i krótkim wypoczynku w sierpniu 1930 r., od początku września, na mocy dekretu biskupa włocławskiego, przez niespełna rok oddawał się pracy wikariuszowskiej w Przedczu,17 u boku tamtejszego proboszcza, Wacława Gajzlera. Pozornie wydawać by się mogło, że to zajęcie nie sprzyja kontynuowaniu zainteresowań naukowych. Tymczasem tam powstało sporo jego artykułów, drukowanych w "Ateneum Kapłańskim". W dziesiątą rocznicę "cudu nad Wisłą" przypomniał, z wielkim wyczuciem patriotycznym, potrzebę pamięci o interwencji Bożej, za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny, w całej kampanii wojny bolszewickiej.18 W Przedczu też dokonał podsumowania swoich podróży naukowych w książce Główne typy Akcji Katolickiej za granicą.19 Nie przerywał też kontaktu z centrami naukowymi w Polsce, biorąc udział w organizowanych kongresach czy innych spotkaniach.20

Po tym, niejako przygotowującym do właściwej pracy, okresie przyszło mu stawić się znów we Włocławku. We wrześniu 1931 r. otrzymał nominację na jednego z wikariuszy bazyliki katedralnej (niebawem został pierwszym jej wikariuszem, z tytułem wicekustosza).21 Ponieważ katedra wówczas nie była świątynią parafialną, dlatego praca jej duchowieństwa wyglądała inaczej i pozwalało to na zajęcie się sprawami ogólnymi dotyczącymi miasta. Ale nie tylko. Kwalifikacje zdobyte przez lata studiów, pogłębione następnie przez zwiedzenie głównych centrów naukowych w Europie, nie mogły zostać schowane pod korcem, czy ujawniane tylko w artykułach, chociażby najlepszych. Zlecono mu więc duszpasterstwo wśród robotników włocławskich, funkcję dyrektora Diecezjalnych Dzieł Misyjnych22 oraz sekretarza kwartalnika "Ateneum Kapłańskie". Związek z "Ateneum", teraz rozpoczęty, przetrwał do końca pobytu Wyszyńskiego w diecezji, ponieważ od stycznia 1932 r. został mianowany redaktorem,23 pełniąc tę funkcję, z przerwą wojenną naturalnie, do 1946 r.

Jednakże wkrótce po osiedleniu się na stałe we Włocławku, jeszcze we wrześniu 1931 r., ordynariusz włocławski Karol Radoński powierzył mu wykłady z socjologii w Wyższym Seminarium Duchownym.24 Gdy do tego dodać inne zajęcia, i to nie tylko te, które wyżej wspomniano, jawi się ogrom pracy. Toteż gdy w grudniu 1931 r. profesor Antoni Szymański z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego proponował mu katedrę etyki społecznej, musiał odmówić, motywując to prowadzonymi już zajęciami we Włocławku. Ale może i inna była przyczyna. Bowiem nie tylko wykłady w seminarium go zatrzymywały. Zajęciem, któremu poświęcał sporo czasu i serca, była praca w Chrześcijańskich Związkach Zawodowych na polu oświaty, poprzez prowadzenie Chrześcijańskiego Uniwersytetu Robotniczego, którego był prezesem od 1931 r.

Zajęcia seminaryjne Wyszyńskiego nie ograniczały się tylko do przekazania pewnej wiedzy klerykom, ale miały za cel także praktyczne ich przygotowanie do pracy wśród robotników zrzeszonych w Chrześcijańskich Związkach Zawodowych. Zorganizował w seminarium pracownię socjologiczną, gdzie przygotowywał przyszłych kapłanów do pracy w środowisku robotniczym. Pragnął też dać im przygotowanie praktyczne, dlatego celem oswojenia ich z tym środowiskiem, co sobotę, udając się na wykłady Chrześcijańskiego Uniwersytetu Robotniczego, zabierał ze sobą trzech kleryków, którzy brali też czynny udział w zajęciach.

W Polsce stał się jednym z głównych prekursorów nauczania w seminariach kwestii społecznej. Nie tylko opracowywał materiały pomocnicze dla profesorów tej dyscypliny, ale doprowadził, że stała się ona obowiązująca w seminariach polskich. Nauczano teologii pracy i teologii rodziny, opierając się na przesłankach personalizmu chrześcijańskiego i na zasadach filozoficznych i teologicznych.25

Swoją wiedzę z prawa kanonicznego ks. Wyszyński mógł wykorzystać pełniąc od 13 I 1932 r. do lipca 1939 r. funkcję promotora sprawiedliwości i obrońcy węzła małżeńskiego przy Sądzie Biskupim we Włocławku. W lipcu 1939 r. został mianowany sędzią prosynodalnym.26 Poza tym w latach 1936-1938 prowadził wykłady z prawa kanonicznego w seminarium włocławskim.27

Myśli o możliwości zajęć uniwersyteckich zapewne nie porzucił, skoro jeszcze w 1932 r. otworzył na Katolickim Uniwersytecie w Lublinie, pod kierunkiem profesora Antoniego Szymańskiego, przewód habilitacyjny, obierając zagadnienie Środowisko moralne pracy fabrycznej jako temat dysertacji habilitacyjnej.28 Tylko wojna 1939 r. przeszkodziła sfinalizowaniu przewodu habilitacyjnego. Do tego czasu bowiem materiały zostały już zebrane i praca w większości napisana. Jej rękopis zniszczyli Niemcy, wraz z całym księgozbiorem ks. Wyszyńskiego.29 Działalność jego na tym polu stała się znana w Polsce. Dlatego gdy utworzono Radę Społeczną przy Prymasie Polski, głównie za radą profesora Antoniego Szymańskiego z Lublina, jej prezesa, ks. Wyszyński został powołany na członka. Wkrótce też dał się poznać jako aktywny uczestnik obrad, który mógł przedstawić własne doświadczenie z prac prowadzonych w Chrześcijańskich Związkach Zawodowych we Włocławku.30

Dokonania Wyszyńskiego we Włocławku były na tyle znane w Polsce, że gdy w 1937 r. z wizytą we Włocławku przebywał prymas kard. August Hlond, nie omieszkał odwiedzić Chrześcijańskich Związków Zawodowych. Wysłuchał sprawozdania z ich działalności, przedstawionej przez sekretarza, Henryka Siemieńskiego, i prezesa, ks. Stefana Wyszyńskiego.31 Druga wojna światowa przerwała działalność Kościoła w Polsce. Ks. Wyszyński, który dzięki dobrym radom swoich przyjaciół uniknął aresztowania, chociaż był poszukiwany przez Niemców z uwagi na swoje patriotyczne publikacje,32 spędził czas wojny w Generalnej Guberni, najpierw u swojej rodziny, a potem przeważnie w Warszawie, Kozłówce i Laskach, wszędzie będąc czynny.33

Kiedy jednak okupacja niemiecka się zakończyła - pomimo zachęty, aby pozostał w Warszawie - ks. Wyszyński jako jeden z pierwszych kapłanów diecezji włocławskiej wrócił do Włocławka. A tu pracę duszpasterską trzeba było organizować niemal od nowa z powodu zniszczeń wojennych. Nade wszystko brakowało kapłanów, z których prawie połowa poniosła śmierć w niemieckich obozach zagłady czy innych okolicznościach, a większość ocalałych nie zdążyła jeszcze powrócić z wojennej tułaczki. Nie wrócił też jeszcze rektor seminarium, ks. Franciszek Korszyński. A wobec braku kapłanów należało czym prędzej wznowić zajęcia w seminarium. To zaś wydawało się niemożliwe głównie z powodu znacznego zniszczenia gmachu seminaryjnego.34

Ks. Wyszyński wespół z ks. Adamem Jankowskim zajęli się sprawami seminarium, dzieląc pomiędzy siebie funkcje rektorskie. Gdy pierwszy na miejscu we Włocławku pilnował ocalałego mienia seminaryjnego, drugi zorganizował i prowadził seminarium na plebanii w Lubrańcu.35 Nie zapomniał jednak o swoim zamiłowaniu do publicystyki i zrozumieniu roli prasy katolickiej. Dlatego zainicjował wydawanie od września 1945 r. tygodnika dla rodzin katolickich pt. "Ład Boży"36 oraz starał się o zezwolenie na wznowienie periodyku teologiczno-filozoficznego "Ateneum Kapłańskie", co nastąpiło w 1946 r.37 Chociaż, znając postawę i zalety umysłu ks. Wyszyńskiego, można było się spodziewać, że nie ominą go zaszczyty, dostojeństwa, a przede wszystkim odpowiedzialne stanowiska, to jednak mianowanie go już na początku 1946 r. biskupem lubelskim, po śmierci bpa Mariana Fulmana, stanowiło zaskoczenie dla samego nominata. Jak sam stwierdzał, dobrze czuł się w cieniu włocławskiej katedry, ale posłuszny woli Ojca Świętego, w maju 1946 r. objął obowiązki pasterskie w Lublinie.38



Przypisy

1 S. Wyszyński, Prymas Polski na złoty jubileusz Ateneum Kapłańskiego, AK 58(1959), s. 6-7.

2 A. Micewski, Kardynał Wyszyński, prymas i mąż stanu, Paryż 1982, s. 17-22; M.P. Romaniuk, Życie, twórczość i posługa Stefana kardynała Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia, [t. 1], Warszawa 1994, s. 19-41. Dane biograficzne dotyczące dzieciństwa Wyszyńskiego przytaczają bez mała wszystkie publikacje o nim.

3 A. Micewski, Kardynał Wyszyński..., dz. cyt., s. 22.

4 "Kron. Diec. Kuj.-Kal." 18(1924), s. 300.

5 A. Micewski, Kardynał Wyszyński..., dz. cyt., s. 23; M.P. Romaniuk, Życie, twórczość i posługa..., dz. cyt., s. 72.

6 A. Micewski, Kardynał Wyszyński..., dz. cyt., s. 24; M.P. Romaniuk, Życie, twórczość i posługa..., dz. cyt., s. 75.

7 M.P. Romaniuk, Życie, twórczość i posługa..., dz. cyt., s. 75.

8 B. Cieślak, Profesorowie prawa kanonicznego, w: 425 lat Wyższego Seminarium we Włocławku. Profesorowie i moderatorzy XX wieku, Włocławek 1997, s. 22.

9 Z. Skrobicki, Profesorowie katolickiej nauki społecznej, w: 425 lat..., dz. cyt., s. 82.

10 Tamże.

11 "Kron. Diec. Włocł.", 23(1929), s. 92.

12 B. Cieślak, Profesorowie prawa kanonicznego, art. cyt., s. 22.

13 Z. Skrobicki, Profesorowie katolickiej nauki społecznej, art. cyt., s. 82.

14 A. Micewski, Kardynał Wyszyński..., dz. cyt., s. 24.

15 Tamże, s. 24-25.

16 Tamże, s. 24.

17 "Kron. Diec. Włocł." 24(1930), s. 326.

18 S. Wyszyński, Katolicy i "Cud nad Wisłą", AK 27(1930), s. 66-69.

19 S. Wyszyński, Główne typy Akcji Katolickiej za granicą, Lublin 1931.

20 M.P. Romaniuk, Życie, twórczość i posługa..., dz. cyt., s. 114.

21 "Kron. Diec. Włocł.", 25(1931), s. 318.

22 "Kron. Diec. Włocł." 25(1931), s. 327.

23 M.P. Romaniuk, Życie, twórczość i posługa..., dz. cyt., s. 117.

24 Z. Skrobicki, Profesorowie katolickiej nauki społecznej, art. cyt., s. 82-86; M.P. Romaniuk, Życie, twórczość i posługa..., dz. cyt., s. 115.

25 S. Wyszyński, Autobiografia ks. Stefana Wyszyńskiego, w: Prymas Tysiąclecia. Służba miłości, Jasna Góra 1982, s. 34.

26 M.P. Romaniuk, Życie, twórczość i posługa..., dz. cyt., s. 118, 177.

27 B. Cieślak, Profesorowie prawa kanonicznego, art. cyt., s. 22.

28 A. Micewski, Kardynał Wyszyński..., dz. cyt., s. 26-27.

29 M.P. Romaniuk, Życie, twórczość i posługa..., dz. cyt., s. 123-124.

30 Tamże, s. 170; P. Raina, Kardynał Wyszyński. Droga na Stolicę Prymasowską, Warszawa 1983, s. 55.

31 Kardynał August Hlond, Prymas Polski, w Diecezji Włocławskiej, "Kron. Diec. Włocł." 31(1937), s. 348-349.

32 A. Micewski, Kardynał Wyszyński..., dz. cyt., s. 32.

33 Tamże; R. Kadziński, W kręgu wspomnień o Prymasie, "Życie i Myśl" 1981, nr 7/8, s. 69; Z. Szuba, Refleksje nad życiem i dzieciństwem wielkiego Prymasa. O biografii Kardynała Stefana Wyszyńskiego i jego losach wojennych, "Słowo Powsz." 1981, nr 139, s. 6.

34 O zniszczeniach wojennych w samym Włocławku i w seminarium, tak pod względem materialnym, jak i o stratach kulturalnych i personalnych pisze: S. Librowski, Materiały do dziejów diecezji włocławskiej czasu wojny 1939-1945. Seria 1 - ogólna, "Arch., Bibl. i Muz. Kośc." 38(1979), s. 189-317; [S. Wyszyński] X. S. W., Stan i potrzeby Seminarium Duchownego, "Kron. Diec. Włocł." 39(1945), s. 24-28.

35 K. Rulka, Rektorzy, wicerektorzy, prefekci, w: 425 lat..., dz. cyt., s. 137-138.

36 Z. Skrobicki, Profesorowie katolickiej nauki społecznej, art. cyt., s. 83.

37 Ateneum Kapłańskie [zawiadomienie podane przez bpa Radońskiego o wznowieniu wydawania tego periodyku], "Kron. Diec. Włocł." 40(1946), s. 158.

38 J.E. Ks. Dr Stefan Wyszyński, Biskup Lubelski, "Kron. Diec. Włocł." 40(1946), s. 57-60.

Riassunto

Nella vita e nell'attività del Primate di Polonia Stefan Wyszyński (1901-1981) il cosiddetto "periodo vloclaviano" (1917-1946) senza dubbio ha un significato rilevante. Quel periodo era tempo della sua formazione intellettuale e spirituale nel locale Seminario Maggiore, poi anni del lavoro di sacerdote con diversi incarichi diocesani. In quel periodo egli si lasciò conoscere quale sacerdote molto zelante, impegnato nel cerchio dei sacerdoti vloclaviani appartenenti al movimento detto "sacerdoti charisti" i quali aspiravano all'approfondimento della vita interiore e alla congiunzione dell'ascesi personale all'attività missionaria e pastorale.

Don Stefan Wyszyński a Włocławek si fece notare anzittutto grazie all'atività nell'ambiente dei Sindicati Cristiani, promovendo la cultura in quanto preside dell'Università Cristiana per gli Operai dal 1931. E' pure noto come capo redattore dell periodico teologico-pastorale "Ateneum Kapłańskie" (dal 1932), e in quanto professore delle scienze sociali nel Seminario Maggiore di Włocławek (dal 1931).

Dopo la seconda guerra mondiale grazie a don Stefan Wyszyński il Seminario Maggiore riprese la propria attività risorgendo dalle devastazioni dovute alla guerra.

Traduzione: Stanisław Jankowski

Ks. Witold Kujawski, kapłan diec. włocławskiej, prof. dr hab. Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, gdzie wykłada nauki pomocnicze historii. Prowadzi także wykłady z historii diecezji włocławskiej w Wyższym Seminarium Duchownym we Włocławku, a także seminarium naukowe z historii Kościoła w tymże seminarium oraz na Studium Teologii we Włocławku. Dyrektor Archiwum Diecezjalnego we Włocławku.

2009-11-16T17:05:08+01:00
"Najbardziej zwięzłą, a jednocześnie autorytatywną odpowiedź na pytanie: "Co Kościół katolicki i Polska zawdzięczają Prymasowi Tysiąclecia?" dał Ojciec Święty Jan Paweł II po swoim wyborze na Stolicę Apostolską. Jego słowa, skierowane do kardynała Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Polski, obiegły cały świat. Ojciec Święty powiedział do niego: "Czcigodny i Umiłowany Księże Prymasie! Pozwól, że powiem po prostu co myślę. Nie byłoby na Stolicy Piętrowej tego Papieża-Polaka, który dziś pełen bojaźni Bożej, ale i pełen ufności, rozpoczyna nowy pontyfikat, gdyby nie było Twojej wiary, nie cofającej się przed więzieniem i cierpieniem. Twojej heroicznej miłości. Twojego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła; gdyby nie było Jasnej Góry i tego całego okresu dziejów Kościoła w Ojczyźnie naszej, który związany jest z Twoim biskupim, prymasowskim posługiwaniem" (Rzym, 23 października 1978 roku). Można ten cytat poszerzyć jeszcze drugim, wyjętym z modlitwy o beatyfikację Stefana kardynała Wyszyńskiego: "Boże, źródło wszelkiej świętości, spraw, prosimy Cię, aby Kościół zaliczył go do grona swoich świętych. Wejrzyj na jego heroiczną wiarę, całkowite oddanie się Tobie, na jego męstwo wobec przeciwności, które znosił dla imienia Twego. Pomnij, jak bardzo umiłował Kościół Twojego Syna, jak wiernie kochał Ojczyznę i każdego człowieka, broniąc jego godności i praw, przebaczając wrogom, zło dobrem zwyciężając. Otocz chwałą wiernego Sługę Twojego Stefana Kardynała, który wszystko postawił na Maryję i Jej zawierzył bez granic, u Niej szukając pomocy w obronie wiary Chrystusowej i wolności narodu". Każde zdanie z przytoczonych cytatów mogłoby stanowić osobny temat dla opisania działalności prymasa Wyszyńskiego, bo i głęboka wiara będąca u źródła jego duchowości, i mężna obrona Kościoła nie cofająca się przed niczym, i obrona godności człowieka, i miłość Ojczyzny stanowią potężne nurty jego działalności i wielkości. To wszystko stanowiło pomoc, którą wielki Prymas niósł Kościołowi w Polsce. Było także - według słów Ojca Świętego - jakąś wewnętrzną przyczyną wyboru Papieża-Polaka, pierwszego Polaka w dziejach Kościoła, co jest wspaniałym wydarzeniem nie tylko dla Polski, ale dla całego Kościoła powszechnego. Ja jednak zajmę się Maryjną stroną posługiwania prymasa Wyszyńskiego, wyrażoną słowami: "Wszystko postawiłem na Maryję!" W Maryjnym dziele Prymasa Tysiąclecia czynnie uczestniczyłam, pracując w Sekretariacie Prymasa Polski w Warszawie na Miodowej, dzięki czemu byłam bezpośrednim świadkiem jego życia i zmagań o Kościół w Polsce. Pracowałam także na Jasnej Górze, w Instytucie Prymasowskim Ślubów Narodu, gdzie byłam świadkiem takich działań Maryi, Królowej Polski, które można było odczytać jako odpowiedź na heroiczne zawierzanie Jej prymasowskiego niewolnika. To co piszę, czerpię z własnego doświadczenia; będzie to więc świadectwo z pierwszej ręki, zwłaszcza dotyczące lat aresztowania Księdza Prymasa, a potem lat Wielkiej Nowenny, Milenium, lat Soboru Watykańskiego II i lat posoborowych, poprzez okres przygotowań do sześćsetlecia Jasnej Góry i aż do końca życia Wielkiego Prymasa Polski. Był on jednocześnie ojcem duchowym i współzałożycielem naszego Instytutu, dlatego mówiąc o Księdzu-Prymasie będę często określała jego osobę "nasz Ojciec". Cytowane wypowiedzi, których nie oznaczam przypisem, to są te, które słyszałam osobiście i byłam obecna przy ich wypowiadaniu; niektóre nie są nigdzie zanotowane - pozostały w pamięci świadków. Przeświadczenie o słuszności Maryjnej drogi Ksiądz Prymas czerpał z kilku źródeł: z doświadczenia historycznego, z liturgii Kościoła, a przede wszystkim z własnych przemyśleń teologicznych. Mówił: "Posiadamy dziesięciowiekowe doświadczenie. Na straży nad-przyrodzonego nurtu naszego narodu, na straży obecnego i wcielonego w życie narodu Kościoła, stała zawsze przedziwnie obecna w naszych trudnych dziejach przez Tysiąclecie, Matka Chrystusowa i nasza. Matka Kościoła, Dziewica Wspomożycielka, Królowa Polski, Maryja. Ona to skierowuje nas nieustannie ku Chrystusowi (...). Ona strzegła wiary Polaków i naszej więzi z Kościołem" (3 maja 1961 roku). "Oglądam się za niezawodną i skuteczną Pomocą. Wskazał Ją nam sam Bóg, a potwierdził Kościół święty, gdy na uroczystość Królowej Polski (3 maja) i Matki Bożej Jasnogórskiej (26 sierpnia) włożył w usta nasze słowa modlitwy: ŤBoże, któryś w Najświętszej Maryi Pannie nieustanną pomoc dla obrony narodu naszego ustanowić raczył (...) spraw, abyśmy taką Pomocą wsparci (...) mogli należycie czcić i wielbić Maryję" (Warszawa, maj 1961 roku). Ksiądz Prymas wychował się w rodzinie, która miała wszystkie cechy polskiej katolickiej rodziny, wrośniętej we wspólną nam wszystkim kulturę i tradycję religijną: "Wcześnie straciłem matkę rodzoną, która miała szczególne nabożeństwo do Matki Bożej Ostrobramskiej, dokąd jeździła z pielgrzymką jeszcze z Zuzeli. Ojciec mój natomiast ciągnął zawsze na Jasną Górę. Cześć Matki Bożej w życiu domowym była bardzo rozwinięta, często odmawialiśmy wspólnie różaniec w godzinach wieczornych (...). Święcenia kapłańskie otrzymałem w kaplicy Matki Bożej w bazylice włocławskiej. Pierwszą Mszę świętą odprawiłem na Jasnej Górze przed Cudownym Obrazem Matki Bożej Częstochowskiej. Odtąd chętnie wybierałem ołtarz Matki Bożej, by przed nim składać Bogu codzienną Ofiarę. Nabożeństwo maryjne ożywiło się we mnie szczególnie w czasie ostatniej wojny (...).

Odtąd wszystkie ważniejsze moje sprawy działy się w dzień Matki Bożej. "Zwiastowanie" biskupstwa lubelskiego miało miejsce w Poznaniu z ust kardynała Hlonda - w dzień Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny. Od razu postanowiłem sobie (...) że na mojej tarczy biskupiej będzie mi przewodziła Matka Boża Jasnogórska. Dlatego wybrałem Jej miesiąc na konsekrację i na ingres. Dlatego konsekracja miała miejsce na Jasnej Górze (...). A później, gdy otrzymałem wiadomość o powołaniu mnie na stolicę Bogurodzicy do Gniezna, w liście datowanym 16 listopada 1948 roku, a więc w dzień Matki Bożej Miłosierdzia - moje nabożeństwo do Matki Najświętszej stało się programem pracy".

Natchnieniem i potwierdzeniem tego Maryjnego programu stały się dla Księdza Prymasa słowa jego poprzednika, wypowiedziane na łożu śmierci: "Odwagi! Nie rozpaczajcie, nie upadajcie na duchu! Walczcie pod opieką Matki Najświętszej. Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Najświętszej Maryi Panny". Gdy w kilka tygodni później - mówił dalej Ksiądz Prymas - wysłannicy Piusa XII zgłosili się do mnie i przedstawili mi polecenie, abym opuścił diecezję lubelską, której służyłem od dwóch i pół roku, i objął stolicę prymasowską w Gnieźnie i metropolitarną w Warszawie, zatrwożyłem się. Każdy wobec takiego zadania mógłby ulec trwodze (...). Gdy jednak dowiedziałem się o tych słowach przedziwnego testamentu umierającego Kardynała Prymasa, nabrałem otuchy. Czyż można było nie zaufać Matce Chrystusowej, zwłaszcza gdy się wie, że na to Imię otwiera się w Polsce każde serce?" (22 października 1978 roku).

Trudne lata.

Sytuacja Kościoła w Polsce w momencie obejmowania stolicy prymasowskiej przez biskupa lubelskiego Stefana Wyszyńskiego w pierwszych latach jego służby była bardzo trudna. Zamykano małe seminaria i szkoły zakonne, rozwiązywano wszystkie organizacje katolickie, wprowadzano wychowanie młodzieży - bez Boga. Dlatego też 14 lutego 1953 roku, wobec wielkiego zagrożenia Kościoła dekretem o obsadzeniu stanowisk kościelnych, Ksiądz Prymas powiedział do najbliższego otoczenia: "Wszystko postawiłem na Maryję - i to Jasnogórską". Byłam świadkiem tych stów i byłam nimi wstrząśnięta. Tym bardziej że twarz Księdza Prymasa, gdy wypowiadał te słowa, promieniała przedziwnym wprost światłem, a nawet serdeczną radością i pokojem. Wiedziałam w tym momencie, że Ksiądz Prymas znalazł ratunek dla udręczonego Kościoła w Polsce i dla narodu. Więcej, czułam, że ten moment z natchnienia samej Matki Bożej wytycza jego prymasowskie drogi aż do końca życia. I rzeczywiście, przez wszystkie dalsze lata Ksiądz Prymas był wierny temu natchnieniu i zawsze, a zwłaszcza w trudnych chwilach swego życia i pasterzowania - wszystko stawiał na Maryję.

W imię Maryi i Jej pomocą wspierany rozpoczął konsekwentną obronę Kościoła. 8 maja 1953 roku Episkopat Polski zebrany na Wawelu z okazji 700. rocznicy kanonizacji świętego Stanisława Biskupa uchwala na Konferencji Episkopatu memoriał do rządu, napisany przez Prymasa Polski i przez niego podpisany w imieniu wszystkich biskupów: "Gdy postawiono nas wobec alternatywy - albo poddanie jurysdykcji kościelnej jako narzędzia władzy świeckiej, albo osobista wiara - wahać się nie będziemy. Pójdziemy za głosem apostolskiego naszego powołania i kapłańskiego sumienia (...). Rzeczy Bożych na ołtarzach cezara składać nam nie wolno. "Non possumus!" (8 maja 1953 roku). 25 września 1953 roku Prymas Polski został aresztowany późnym wieczorem po wygłoszeniu kazania w kościele świętej Anny, w uroczystość Ładysława z Gielniowa. Wywieziono go najpierw do Rywałdu, potem do Stoczka Warmińskiego, po roku - do Prudnika Śląskiego, wreszcie w 1955 roku - do Komańczy.

8 grudnia 1953 roku w Stoczku Warmińskim Ksiądz Prymas złożył akt osobistego oddania się w niewolę Matki Najświętszej: "Oddaję się Tobie, Maryjo, całkowicie w niewolę (...). Wszystko, cokolwiek czynić będę przez Twoje ręce Niepokalane, Pośredniczko łask wszelkich, oddaję ku chwale Trójcy Świętej - Soli Deo!".

Później, w dalszych latach swego więzienia, wołał do Maryi nawet takimi słowami: "Jeśli Ci to potrzebne, zabij mnie, byleby tylko Kościół w Polsce i naród był wolny, żył i pracował dla Twojej chwały". To osobiste zawierzenie Księdza Prymasa Matce Bożej w dniu święta Jej Niepokalanego Poczęcia w 1953 roku stało się dla niego źródłem i natchnieniem wszystkich jego późniejszych dzieł Maryjnych, podejmowanych w obronie katolickiego Narodu Polskiego.