Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2009-11-16T20:17:32+01:00
Wchodzac do domu nawiedzonego mojego sasiada czulam dreszcze na plecach.
Kiedy weszlam do srodka drzwi sie zatrzasnely.
Probowalam je otworzyc ale to nic nie dalo
weszlam po ciemnych skrzypiacych schodach do holu.
Wszedzie wisaly bronie rooznego rodzaju: sikiery, zapalki, pily, pistoleyty.
W drzwiach stanal jakis mezczyzna z usmarowana krwią twarza i sikiera w rece. Zaczelam uciekac ale ten potwor mnie gponil.
Doszlam do slepego zauka. Nie bylo tam wyjscia.
Męzczyzna rzucil sie na mnie rozbijajac okno przez ktore ucieklam.
Tyle brakowalo od mojej smierci.



2009-11-16T20:34:29+01:00
Był to deszczowy dzień. Cała nasza grupa postanowiła aby się gdzieś wybrać - w jakieś ciekawe miejsce. Maciek zaproponował abyśmy wybrali się do kina ale Tomek z Agnieszką stwierdzili że to nudne i lepiej wybrać się do domu nie daleko nas który od dawna stoi pusty i przez wielu jest uznawany jako nawiedzony. Wszystkim spodobał się pomysł Tomka choć ja byłam przeciwna, jednak drogą głosów wybraliśmy się do nawiedzonego domu.
Było już dosyć ciemno i mroczno. Widziałam jak Anżelika trzęsie się ze strachu więc postanowiłam coś zrobić, sprzeciwić się lecz jak zwykle zostałam wyśmiana zresztą tak jak Andżelika.
Gdy dotarliśmy na miejsce pod samymi drzwiami poczuliśmy tak jakby zimne powietrze, które w horrorach nie wróży nic dobrego.
Weszliśmy do środka. Tak jak to zwykle w starych opuszczonych domach było tam mnóstwo pajęczyn i stare schody. Czułam, że ta wyprawa nie będzie niczym dobrym ale co miałam zrobić? Agnieszka postanowiła, że idziemy na górę i oczywiście wszyscy chłopcy ją poparli. Poszliśmy więc na górę gdzie zobaczyliśmy wielkie płótno widocznie coś zakrywające. Coś czego nie powinniśmy odkrywać. Niestety Tomek tylko wyśmiała moje poglądy i z zamachem zrzucił wielką kurtynę nie patrząc gdzie owy materiał spada. Nagle usłyszałam dziwny dźwięk. Nie był to dźwięk spadającego płótna lecz jakby spadło coś znacznie cięższego. Rozejrzałam się dookoła; gdzie Andżela? spytałam. Zaczęliśmy rozglądać się gorączkowo, gdy pomyślałam o hałasie który przed chwilą słyszałam. Zbiegłam po schodach i choć materiał nie wzbudzał podejrzeń szybko go podniosłam. To co zobaczyłam wstrząsnęło mną: Andżelika leżała na podłodze a na jej głowie ujrzałam plamę krwi. Nie ruszała się. Dzwońcie po karetkę! krzyknęłam po czym zaczęłam przyglądać się co mogło spowodować ranę na głowie. Materiał miała wbudowaną metalową belką, która gdy Tomek zrzucił płótno spadła wraz z nim właśnie na Andżelikę.
Karetka przybyła szybko. Ratownikom udała ocucić się Andżelę i stwierdzili że nic jej nie będzie. Tomek dostała naganę a wszyscy mamy zakaz zbliżania się na 10 metrów od ,,nawiedzonego domu'' który od tej pory nie tyle straszy co przynosi nieszczęście.

Mam nadzieję że pomogłam :)