Odpowiedzi

2009-05-10T20:08:00+02:00

20.08.1998 rok.to najgorszy dzień w moim życiu i mojej rodziny.....
Nasza mała Iwonka przegrywa walkę z rakiem..taka mała bezbronna istota...
kazdy dzien modlimy sie do boga by zdarzył sie cud..dlaczego moja mała córeczka?zaczęło sie rok temu...rok czasu smierc bawi się moim dzieckiem..nie ma dla niej ratunku..dlaczego ten swiat jest tak okrutny?nigdy nie przestane pytac dlaczego akurat moja córeczka?co czują rodzice umierająch dzieci?gdy widzą wychudzone ciałko na szpitalnym łozku,gdy widzą zamiast blond loczków przezroczystą łysine na glowie?chemioterapia!!!ostantnia deska ratunku ktora zawiodla?ile jeszcze tygodni i dni?ile musi jeszcze cierpiec moje dziecko?mialem potrzebę wypicia butelki gorzaly...siedzialem w pokoju na fotelu i piłem ...kiedy wróciła żona..słyszalem stłumiony płacz dochodzący z kuchni...
23.08.1998.-wróciłem ze szpitala..Iwonka pytala dzis o aniołki w niebie...boże co mialem powiedziec dziecku?ze umiera?nie potrafię...żona próbowala..moje dziecko chyba wie...nienawidze tego miejsca!tego zapachu smierci ktory mnie prześladuje...zapachu ktory unosi sie w sali mojej córeczki...dziś tez sie upiję,nie wytrzymam zycia na trzeżwo..moja jedyna córeczka..moja Iwonka!!
24.08.1998-na kacu byłem od rana znow przy Iwonce..trzymalem ją za rączkę..jest juz taka blada..taka mizerniutka,staram sie powstrzymywac łzy ktore napływają do oczu...ona nie moze widziec mojego strachu...wyszedlem na papierosa...15 minut wracając do sali widze jakies poruszenie...slysze krzyk...krzyk rozpaczy zony...biegnę ...w drzwiach widze spojrzenie zony..i wszystko rozumiem...moja Iwonka własnie odeszla do anio łkow..moje jedyne dziecko...boze..
25.08.1998-nie ma juz mojej Iwonki...ból rozsadza moje serce...nie zycze nikomu takiej tragedi..