Odpowiedzi

2009-11-17T17:37:59+01:00
KSI ĘGA IX BITWA
Nocą, gdy napastnicy spali, zostali związani przez przybyłych Moskali. Do niewoli dostali się również
Hrabia i Gerwazy, którzy nocowali na zamku. Do dworu przyjechała szlachta – przyjaciele Sędziego, którzy przybyli mu na odsiecz.
Rankiem zaczęło padać. Major kazał zakuć jeńców w dyby i pozostawić na deszczu. Zarówno Sędzia próbuje się za nimi wstawiać, ale major Płut nie chce ich słuchać. Sędzia z Asesorem myślą jak zatuszować całą sprawę, nie mieszać w to sądu ani władz. Dogadują się z kapitanem Rykowem, który namawia majora, by wypuścił jeńców. Ten godzi się - jeśli dostanie po 1000 rubli za głowę. Sędzia próbuje się targować, ale zyskuje tylko tyle, że major i jemu grozi zsyłką na Sybir.
Tymczasem na dziedziniec dworu zajechał ksiądz Robak z kilkoma przebranymi za chłopów z dobrzyńskiej szlachty. Przyjechali w kilka wozów. Ksiądz, zwykle ponury, tryskał teraz radością. Chwali Moskali za wspaniale przeprowadzoną akcję, namawia, by ich przykładnie ukarać. Robak pragnie wszystkich ugościć, na co rosyjscy dowódcy chętnie przystają. Raczy ich obficie jadłem, a jeszcze bardziej piciem. Proponuje też by dać gorzałki dzielnym jegrom, którzy marzną na dworze. Major wyraża zgodę. Wkrótce żołnierze też są pijani.
Płut chce tańczyć. Zbyt nachalnie prosi do tańca Telimenę i zostaje za to spoliczkowany przez Tadeusza. Wściekły major chce przebić Tadeusza szpadą. Ratuje go Robak. Do walki włączają się Rykow i Wojski. Tymczasem do izby wpada szlachta i rzuca się na Moskali. Jednocześnie inni uwalniają zakutych z dybów. Uwolnieni biegną do wozów księdza, gdzie była ukryta broń.
Rykow próbuje zebrać pijanych jegrów do walki. W walce biorą udział stary Maciej i słynący ze swej siły Kropiciel, który ze swoją potężną maczugą, zwaną Kropidłem, przeważa szalę zwycięstwa na ich stronę.
Szlachta już zaczęła fetować zwycięstwo, tylko Robak wołał wszystkich, by zgromadzili się wokół niego i ostatecznie pokonali Rykowa. Robak posłał do kapitana ultimatum. Ten jednak poddawać się nie myślał. Zgromadziła się wokół niego spora grupka jegrów, którzy chociaż pijani, bronili się całkiem skutecznie. Mieli dużą przewagę w broni palnej – szlachta nie mogła się do nich zbliżyć dla walki wręcz. Kule Moskali powaliły sporo szlachty.
Tadeusz, który z rozkazu stryja został w domu bronić kobiet, widząc, że jest coraz gorzej – rusza do bitwy. Do walki włącza się też Podkomorzy, obejmując nad szlachtą dowództwo. Ogień nieprzyjaciela jest jednak tak silny, że atak się załamuje.
Darmo szlachta wstrzymuje z przodu, strzela z boku,Szereg już pół dziedzińca przeszedł bez oporu;Kapitan, pokazując szpadą na drzwi dworu,Krzyczy: "Sędzio! poddaj się, bo dwór spalić każę!""Pal - woła Sędzia - ja cię w tym ogniu usmażę".
Teraz szalę zwycięstwa przechylił szlachcic Konewka, który dotąd nie brał udziału w walce. Skrada się w trawie bliżej walczących i ze swojego garłacza pali do wrogów z bliska. Zaskoczony niespodziewanym atakiem szereg jegrów się załamuje, co wykorzystuje szlachta. Rykow próbuje przeformować swoich jegrów.
Do walki włącza się Hrabia ze swoimi dworzanami. Kiedy pilnujący ich w zamku strażnicy uciekli dosiedli koni i przybyli walczyć. Jednak i ich rażą kule Moskali. Padł koń Hrabiego, Hrabia znalazł się na ziemi. Klucznik biegnie mu na ratunek. Bliżej jest Robak, który swoim ciałem osłania Hrabiego i otrzymuje przeznaczoną dla niego kulę. Uprowadza go jednak z pola walki. Robak każe szlachcie się rozstąpić, poukrywać w zakamarkach podwórza, chroniąc się w ten sposób przed kulami. Tadeusz ukryty za drewnianą studnią strzela do Moskali z dubeltówki, starając się wybierać oficerów. Major Płut próbuje go wywabić z kryjówki – nawołuje, by bił się honorowo, na środku, nie z ukrycia. Tadeusz odpowiada mu, że jeśli chce mogą, bez dalszego rozlewu krwi, sami rozstrzygnąć losy bitwy swoim pojedynkiem. Rykow namawia majora do tego pojedynku, ale ten wolałby, żeby wystąpił w nim zamiast niego kapitan. O dziwo Rykow się godzi i machnąwszy białą chustką występuje na środek ze szpadą. Tadeusz szpady nie miał i gdy jej dla niego szukano, wkroczył Hrabia i zerwał te układy. Stwierdził, że Tadeusz wzywał majora, zaś co do kapitana, to on - Hrabia staje do pojedynku – chce go ukarać za najazd na zamek.
Strzały cichną i na polu zostają tylko Hrabia i Rykow. Płut poleca jednemu z jegrów, zastrzelić Tadeusza, ten jednak chybia. Kropiciel ze szlachtą, widząc w tym zdradę, ruszają do walki. Szlachta dobrzyńska walczy teraz ramię w ramię z litewską, pomimo dawniejszych między nimi zatargów.
Wojski z Protazy wycofują się do ogrodu. Tam, pod samym parkanem stała stara sernica, służąca do produkcji serów. Była to spora konstrukcja z powiązanych belek, podobna do klatki. Jeden ze słupów przegnił i sernica groziła upadkiem. Pochylona konstrukcja wychylała się na tę stronę, gdzie po drugiej stronie parkanu bronili się jegrzy Rykowa. Wojski z Protazy podważyli podpierające ją drągi i sernica zwaliła się na głowy Moskali. Szlachta rusza do ataku. Broni się jeszcze tylko ośmiu jegrów. Biegnie ku nim Gerwazy ze swoim Scyzorykiem, oni jednak chcą wypalić do niego z karabinów. Ksiądz Robak zabiega Klucznikowi drogę i podcina mu nogi – ratując w ten sposób od śmierci. Gerwazy rusza dalej do walki. Wkrótce na placu boju pozostaje sam Rykow. Chce się jednak bić do końca. Poddaje się na prośbę Podkomorzego, który docenia jego honor i odwagę. Rykow o klęskę obwinia majora. Prosi Podkomorzego, by oszczędzić resztkę jegrów. Ten kończy bitwę, każe opatrzyć rannych, pochować poległych. Rozbrojonych jegrów bierze do niewoli. Major Płut schował się w krzakach pokrzywy. Wyszedł stamtąd, gdy zobaczył, że jest już po bitwie.
Taki miał koniec zajazd ostatni na Litwie.