Odpowiedzi

2009-11-17T18:32:29+01:00
Chciabym opowiedziec o tym, jak parę dni temu pomogłem przyjacielowi.
Wszystko zaczęło się tego pochmurnego popołudnia, kiedy to ja, niezły śpioch, o dziwo wstałem na tyle wcześnie, żeby zdążyc zrobic zadanie domowe, którego nie zdążyłem zrobic poprzedniego wieczoru, pójśc do sklepu po ciepłe bułeczki, spakowac się i spokojnym tępem dojśc do szkoły. Tym razem nie spóźniłem się na j. polski, z ktorego nasza poni polonistka, za spóznienia zadaje wiersze na pamięc, a miałem ich chyba ponad 10, więc od razu przeczuwałem, ze tem dzień bedzie wyjątkowy.
Na lakcji właśnie przerabialiśmy "Syzyfowe prace". Jest to jedna z najduższych lektór w tym roku, więc ponad połowa klasy jej nie przeczytała. pech chciał, ze pani zaczęła pytac. W klasie przyjmujemy zasady, że za podpowiadanie, automatycznie zmienia się pytająca osoba, na tą 'nieuczciwą'. Trafiło na mojego najlepszego kolegę, Marka. widząc jego minę i słysząc jego błagalny ton głosu, szobko zdałem sobię sprawę, że nic nie umie. Jak przystało na prawdziwego przyaciela, chciałem mu pomóc. Specjalnbie zacząłem mu podpowiadac, co zaowocowało pytaniem również i mnie. Ja wszystkiego nie wiedziałem, ale na ocenę dobrą odpowiedziałem.
Koledze się upiekło, ja załapałem dobrą ocenę, pani była zadowolona, więc doszłem do wniosku, że czytac się opłaca.




Można trochę poskracac. Mam nadzieję, że się przyda. Życzę powodzenia.