Odpowiedzi

2009-11-17T18:59:10+01:00
Pewnego razu jechałem na rowerze przez łąki, a że było już ciemno pędziłem co sił w nogach. Przejechałem dwa kilometry z prędkością światła. Byłem już blisko mojej ulicy gdy nagle w ciemnościach dostrzegłem, że coś rusza się w krzakach. Zatrzymałem się i zeszedłem spokojnie z wysokiej BMKi. Usłyszałem cichy pisk i poszedłem w tamtą stronę, a że było bardzo ciemno starałem się nie przewrócić idąc po wzgórzach tej łąki. Zobaczyłem zza krzaczka znajomą twarz i po chwili domyśliłem się, że to nikt inny tylko Kaśka.! Siedziała na kamieniu i opłakiwała w rękaw trzymając się za zakrwawione kolano. Przestraszyłem się, bo była to moja najlepsza przyjaciółka, a zarazem dziewczyna, która zawsze pozwalała mi od siebie ściągać. Podałem jej rękę i jednym ruchem przeciągłem ostrożnie w stronę trawy. Zaczęła płakać jeszcze bardziej gdy mnie ujrzała.
Przytuliła mnie mocno rękami podziękowała jak to cała Kasieńka. Obwinąłem jej nogę swoim nowym swetrem i nie martwiąc się tym pomogłem wsiąść na rower. Chodź droga do mojego domu prowadziła całkiem w inną stronę ja bez słowa zawiozłem ją pod same drzwi i pocieszyłem, że nic jej nie będzie. Tak kończy się opowieść jak pomogłem przyjacielowi, bo nazajutrz byłem wielkim bohaterem, który pomógł klasowej kujońce . :)