Odpowiedzi

2009-05-13T20:39:13+02:00
Chciałabym o coś zapytać...

Ojciec Edmund: Pytaj, proszę.

Czy byłeś szczęśliwy w życiu?

E.: Tak. Ale dopiero pod koniec życia zrozumiałem, czego Bóg ode mnie oczekiwał. Całe życie szukałem znaku od Niego.

Czy możesz mi o tym opowiedzieć? Kim jesteś?

E.: Zwykłym człowiekiem… Takim jak Ty…, który miał swój dom, Mamę, Tatę, brata. Mieliśmy swoje problemy rodzinne, bo czasy były trudne. Mieszkaliśmy w zaborze pruskim. Za przyznawanie się do polskości płaciło się konfiskatą majątku i różnymi utrudnieniami. Znasz to z historii…

Co zrobiłeś wielkiego?

E.: Zależy jak rozumiesz wielkość... Dla mnie wielkość, to wierność z dnia na dzień. Wierność Bogu, Ojczyźnie, człowiekowi i sobie. W każdym dniu stawiałem sobie pytanie: Czego Bóg ode mnie oczekuje? Kiedyś była u nas epidemia cholery. Na domach pojawiały się czarne krzyże, ludzie bardzo bali się tych znaków, bo one oznaczały śmierć. Wiedziałem, że nie mogę tych chorych pozostawić bez pomocy. Ryzykując życie niosłem im chleb, lekarstwa i pociechę. Niestety po tych czasach zostało dużo sierot… Nimi też trzeba było się zająć. Więc powstały ochronki… byli głodni więc gotowaliśmy dla nich zupę. W końcu zrozumiałem że sam nie podołam wszystkim potrzebom. Były młode, pełne entuzjazmu dziewczyny, które chciały pomóc dzieciom i chorym. Nie myślałem na początku o założeniu Zgromadzenia ale Boże drogi były inne. Teraz dzieło służenia podejmują Siostry Służebniczki …

Jak twoje zdrowie?
E.: Raczej kiepskie - całe życie chorowałem.
Moim rodzicom przysporzyłem wiele kłopotów w tym względzie.
Gdy miałem cztery lata lekarze nie dawali mi szans życia. Kochana Mama wybłagała cud dla mnie. Do dziś można oglądać Oko Opatrzności, które złożyła jako wotum u stóp Matki Bożej w Gostyniu.

Czym się kierowałeś w życiu?
E.: Wierzyłem, że wszystko co mamy, mamy od Boga. Że Bóg czuwa nad wszystkim. Ufałem Bożej Opatrzności nawet wtedy, gdy sytuacja wydawała się bez wyjścia i waliły się wszystkie moje plany. Nigdy się nie zawiodłem.


Co chciałeś w życiu robić?
E.: Zawsze interesowałem się literaturą. Sam próbowałem pisać i podobno miałem talent… Spotkałem wielu poetów mojego okresu, którzy pomogli mi wejść w obszar wielkiej poezji. Chciałem zostać pisarzem. Nawet podjąłem studia w tym kierunku. Najpierw w Polsce a potem za granicą. Niestety zdrowie przeszkodziło mi w kontynuacji nauki. Nie zrezygnowałem jednak z marzeń. Całe życie pisałem.

Czy interesowałeś się polityką?
E.: Owszem i to bardzo. Ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Trudno nie myśleć o swojej Ojczyźnie, która jest pod zaborami, trudno nie myśleć o Jej historii i pięknie kultury, i próbować to ocalić dla tego pokolenia i następnych. Chciałem nawet walczyć w powstaniu listopadowym i znów choroba pokrzyżowała moje plany. Zrozumiałem, że inaczej muszę służyć mojej umiłowanej Ojczyźnie.

To na pewno wiele ludzi Cię podziwiało? Na pewno pisano o Tobie w gazetach?
E.: Nie wiem jak Ci to powiedzieć ale wszystkie rzeczy dobre rodzą się w bólu a często w niezrozumieniu. Mi czasami też nie było łatwo, nie wszyscy rozumieli to, co chciałem zrobić. Jak by to powiedzieć, trochę wyprzedzałem epokę. Cieszyłem się jak pisano o powstającym dziele, bo przecież wszystko to, co robimy, to robimy dla Boga, a wobec takiego celu bardzo maluczkimi przedstawiają się przeszkody, choćby najdotkliwsze.…. I to było moją siłą.

Dziękując za to co usłyszałem musze to przemyśleć, bo to co usłyszałem jest takie dzisiejsze, a przecież Ty żyłeś prawie 150 lat temu.

E.: Nie…Ja wciąż żyję… żyję wśród moich sióstr. Pokazuje im jak mają odczytywać Boże wezwanie we współczesnych znakach, które przynosi świat. Wspieram ich w ich służbie dzieciom, ubogim i chorym. Wstawiam się za nimi oraz za wszystkimi, których mi polecają. Dużo przeżyłem i rozumiem ludzie problemy. Mam ciągle dużo do zrobienia…