Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2009-11-20T01:24:06+01:00
W tej chwili oficjalną maskotką dla Twierdzy Modlin jest miś brunatny w charakterystycznym pirogu czyli kapeluszu wojskowym z XIX wieku. Ze wszech miar słusznie. Po pierwsze - w takim właśnie trójkątnym kapeluszu chadzał stale Napoleon (stąd zresztą najbardziej popularna nazwa tego nakrycia głowy). To sam „Bóg Wojny” zwrócił uwagę na wyjątkowe pod względem strategicznym i militarnym położenie punktu w widłach Bugo-Narwi, Wisły i Wkry oraz nakazał jego fortyfikowanie. A dlaczego miś? Niedźwiedź był (i pozostał) symbolem wielkomocarstwowej Rosji, a to przecież rosyjscy carowie, po opanowani Priwislianskiego Kraju (jak zwano oficjalnie ziemie polskie) rozbudowali Twierdzę Modlin do tak imponujących rozmiarów.

W ten właśnie sposób, w postaci miłej pluszowej zabawki-maskotki dokonało się pogodzenie po dwóch prawie wiekach tych dwu potężnych wrogów – cesarza Napoleona i cara Rosji.

Z bardzo miłym skutkiem, który docenił egzotyczny turysta zwiedzający Twierdzę Modlin – pochodzący z dalekich Indii, pan Sabarinath Harhara. Otrzymał w biurze LOT napelońskiego misia a ucieszył się tym bardziej, bo niebawem powiększy się jego rodzina (z którą zwiedza Polskę) i w ten sposób dostał pierwszą przytulankę dla swego dziecka.

Ale skąd w tytule i w tym historycznym towarzystwie biała niedźwiedzica? Tu, w Modlinie? Wielu słyszało o syryjskim niedźwiadku, który z armią Andersa brał udział w bitwie pod Monte Cassino i jako regularny kanonier nosił tam skrzynki z amunicją, aż w końcu trafił do angielskiego zoo i tam żył do lat 60. XX wieku. Ale polarne misie nad Wisłą? To przecież kłamliwi oszczercy mawiali, że Polska to taki kraj, w którym białe niedźwiedzie chodzą sobie po ulicach. Ale historia tworzy najbardziej wymyślne scenariusze, ciekawsze od każdej fikcji. Właśnie tu, w twierdzy Modlin stacjonowała z pułkiem strzelców sławna Baśka Murmańska, czyli biała niedźwiedzica, która wraz z polskimi żołnierzami przemierzyła pół świata i z dalekiej północy trafiła aż do Polski w 1919 roku. Brała udział w sławnej defiladzie ku czci Niepodległej Polski, paradowała przed samym Naczelnikiem Państwa, Józefem Piłsudskim, w odpowiedniej chwili zasalutowała Mu i podała łapę, czym wzbudziła niezwykłą sensację wśród widzów.

Ale to nic dziwnego, skoro opiekunem Baśki był kapral o nazwisku …Smorgoński. Znowu Pani Historia ułożyła niezwykłą historię. Któż nie słyszał o Akademii Smorgońskiej na Litwie, w powiecie oszmiańskim (teraz na terenie Białorusi), o której to sam wieszcz, Adam Mickiewicz pisał z wielkim sentymentem. Tamże, przez kilkaset lat, bo już od XVI wieku aż po XIX-y, działała „uczelnia” tresująca brunatne niedźwiedzie, odławiane w potężnych litewskich lasach. Preceptorami w tej szkole byli Romowie-Cyganie, którzy tradycyjnie „od zawsze” uprawiali ten proceder i chadzali z tańczącymi misiami po jarmarkach całej Europy. Ale smorgońscy „absolwenci” ze wszystkich roczników znajdowali amatorów przede wszystkim na licznych szlacheckich i magnackich dworach (nawet u Radziwiłłów, Panie Kochanku, trzymano takie misie gwoli rozrywce).

Nie wiadomo czy kapral Smorgoński miał jakieś bliższe parantele z samą kadrą profesorską litewskiej Akademii Smorgońskiej, ale godnie sprostał jej sławie i tradycji – Baśka była ułożona na medal, nie dała plamy na defiladzie, ani też później w samym Modlinie. Niedźwiedzica słynęła bowiem ze swej łagodności i dobrych obyczajów. Bawiła się z dziećmi oficerów. Aż razu pewnego, kiedy urwała się z łańcucha i po dłuższej kąpieli w Wiśle (białe niedźwiedzie świetnie pływają) wyszła na brzeg – trafiła tam na krewkiego gospodarza z ostrymi widłami. A jak mówi pewna piosenka „chłop żywemu nie przepuści – jak się żywe napatoczy, nie pożyje se – a juści!”. Łagodna Baśka Murmańska nie miała szans. Jeszcze wiele lat potem stała wypchana w Muzeum Wojska Polskiego, aż w końcu zniknął ten niezwykły eksponat gdzieś bez śladu.

Warto jednak upamiętnić ten niezwykły epizod oręża polskiego, jakim byli strzelcy murmańscy, peregrynujący do Polski aż z dalekiej Syberii i fakt pobytu ich, wraz z ukochaną Baśką w garnizonie Twierdzy Modlin. Dlatego niech nie zdziwi nikogo fakt, jeżeli wraz z brunatnym misiem w napoleońskim pirogu, Twierdzę Modlin będzie reklamować biała niedźwiedzica, Baśka Murmańska. Tylko co jej wsadzimy na głowę? Ja proponuję, aby „odrobić” ją w geście owego salutowania, a na łepek wsadzić jak należy czapeczkę strzelców murmańskich, z maleńkim orzełkiem w koronie. Wszak służyła z honorem, oddała życie na dalekiej obczyźnie i nigdy się nie sprzeniewierzyła zasadom, jakie jej wpoił polski żołnierz-tułacz, kapral Smorgoński, godny spadkobierca tradycji przesławnej Akademii.


ALE NIE JESTEM PEWNA CZY O TO CHODZI:)