Odpowiedzi

2009-11-20T18:37:40+01:00
Kilka miesięcy temu Astra walczyła z Jarotą w finale okręgowym Pucharu Polski. W jego nowej edycji odpadła z rozgrywek już po swoim pierwszym meczu.

Do tej pory IV runda Pucharu Polski na szczeblu okręgu, a pierwsza z udziałem zespołów czwartoligowych, inaugurowała wiosenną rywalizację na piłkarskich boiskach. Tym razem było inaczej. W minioną środę Wydział Gier Kaliskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej uznał, że warunki pogodowe pozwalają na przeprowadzenie jej jeszcze jesienią. Grano więc w niedzielę. W wyniku losowania okazało się, że przeciwnikiem Astry będzie Calisia Kalisz, zespół zajmujący środkowe miejsce w lidze okręgowej. Z racji gry w wyższej klasie byliśmy faworytami. W naszym składzie zabrakło jednak Artura Hyżyka i Tomasza Dudka, którzy nie będą już bronić barw Astry. Nie zagrali także Michał Kosiński, Michał Potarzycki i Wojciech Falentin. Natomiast w zespole gospodarzy wystąpiło kilku doświadczonych piłkarzy, m.in. Jacek Kuświk, Grzegorz Zapała, Arkadiusz Maciejewski, Maciej Zapart, Mariusz Kaczmarek czy Tomasz Kobyłka. Część z nich obecny sezon rozpoczynała w czwartoligowym KKS-ie, a gdy pojawiły się w nim problemy finansowo–organizacyjne, przeszła do Calisi.

Pierwszą groźną sytuację stworzyli w 6 min. krotoszynianie, ale po podaniu Tomasza Szajkowskiego minimalnie niecelnie główkował Adam Zieliński. Tymczasem w 20 min. z rzutu wolnego w samo okienko naszej bramki trafił Arkadiusz Maciejewski. W 33 min. Piotr Półtoraczyk w sytuacji sam na sam nie dał się pokonać Tomaszowi Kobyłce, a 180 sekund później znów wolnego, tym razem z około 25 metrów wykonywał Maciejewski, strzelając mocno niecelnie. W 39 min. bliski odrobienia strat był Łukasz Smyczyński, na 10 metrze nieczysto jednak trafił w piłkę i ta tuż obok słupka wyszła na aut. Pierwsza połowa zakończyła się zmarnowaną dobrą okazją Kobyłki.

Po zmianie stron nasi piłkarze powiększali przewagę, ale brakowało skuteczności w decydujących momentach. W 55 min., po strzale Bartosza Nowaka, wspaniałą interwencją popisał się Jacek Kuświk, wybijając piłkę na róg. Po następnych pięciu minutach tak samo zakończyła się akcja kaliskiego napastnika, Mariusza Kaczmarka. W 67 min. minimalnie niecelnie główkował Zieliński. Po chwili Kuświk złapał piłkę po rzucie wolnym Łukasza Wawrockiego, jak i po strzale Huberta Wronka (78 min.). W 81 min. mieliśmy rzut wolny niemal z linii pola karnego, ale zarówno uderzenie Rafała Szpilewskiego, jak i dobitka Zielińskiego zostały zablokowane. W 84 min. ten drugi pomylił się minimalnie. Po chwili silny strzał po ziemi z około 20 metrów oddał Szpila, ale nie zdołał zaskoczyć Kuświka. W samej końcówce, gdy graliśmy już tylko z dwójką obrońców i mocno się odkryliśmy, dwie dobre sytuacje miał Maciej Zapart. Za pierwszym razem Półtoraczyk obronił jego strzał, ale za drugim był już bezradny i gospodarze wygrali 2:0.

W ten sposób Astra podzieliła los Miłośników Piłki Nożnej, CKS-u Zduny i Sulimirczyka, którzy odpadli w trzech wcześniejszych etapach obecnej edycji pucharowych rozgrywek. Szkoda to tym większa, że poza KKS-em grali wszyscy pozostali czwartoligowcy z naszego okręgu, a spośród nich tylko krotoszynianie przegrali. Na ewentualny kolejny udział Astry w okręgowym finale będziemy musieli poczekać co najmniej półtora roku. Jeszcze raz potwierdziło się, że bardzo potrzebujemy wzmocnień. Czy pozwoli na to sytuacja finansowa Astry?

Witold Blandzi
1 5 1