Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2009-11-21T12:23:13+01:00
Nigdy nie zapomnę tego dnia gdy bylam z moja rodzina pewnego slonecznego dnia nad rzeka gdzie modlismy robic co tylko sie chcialo.Czekalam bardzo dlugo by tam pojechac bo rodzice opowiedali mi jak tam jest pieknie Wyruszylkismy bardzo wczesnie by szybko tam dojechac i spedzic tam duzo czasu.Jadac nie moglam juz sie doczekac.Bedac juz na miejscu pomyslalam soebie ze rodzice mieli racje bo jestu naprawde śliczne.Ja z moim bratem(siostra) i tata odbijalismy pilka a mama lezac na lezaku opoalala sie i przyokazji odpoczywala.Nieublagalny czas szybko mijal ,ktorego nie dalo sie zatrzymac i dluzej zostac w tym pieknym miejscu.Rodzice obiecali mi ze na nastepny weekend tez tutaj przyjedziemy i spedzimy razem milo czas.Jadac do domu bylam napelniona radoscia ktora moglam sie dzielic z kazdym a i 6ak mialam jej duzo.Lezac juz wieczorem w luzku myslamam co bedziemy robic nastepnym razem nad rzeka.
9 1 9
2009-11-21T12:25:55+01:00
Nigdy nie zapomne tego dnia gdy wyjechalam na wakacje do Krakowa.Zwidzałam tam wiele ciekawych miejsc.Pewnego razu szłam ulicą i zobaczyłam dziewczyne ktora siedziala i wpatrywalas sie w rzeke podeszlam do niej i zapytalam sie co sie stalo ze ona siedzi tak sama.Dziewczyna odpowiedziala ze nie ma zadnych przyjaciol i dlatego tak siedzi sama.Postanowilam z nia sie zaprzyjaznic.Co dziennie wychodizlysmy razem na dwór,rozmiawialysmy i chodizlysmy na spacery. Zaprzyjaznilam sie z nia i zawsze do siebie dzwonimy iw iem ze moge na nia liczyc !!


Moze byccos takiego ? ale nie wiem czy to dobrze xD
11 3 11
2009-11-21T17:12:07+01:00
Było to 11 sierpnia zeszłego roku. Poszłam spotkać się ze znajomymi. Wspólnie chodziliśmy, robiliśmy sobie zdjęcia i wygłupialiśmy się. Zaczęło nam się nudzić, wiec poszliśmy wspólnie na tory. Nikt się nie sprzeciwiał prócz Kaśki, która twierdziła, że źle się to może skończyć, ale udało nam się ją przekonać.
Po jakichś 30 minutach dotarliśmy na miejsce. Dziewczyny stały obok torów a chłopacy po nich skakali. W pewnym momencie było słychć nadjeżdzający pociąg, więc wszyscy zeszli. Nagle Maciek, najstarszy z nas, wpadł na pomysł i założył się z chłopakami o to, który dłuzej będzie stał na torach. Więc wszyscy się ustawili, a on na środku. Pociąg był co raz bliżej. Jeden z chłopaków powiedział, że to nie dla niego i że idzie. Magda powiedziała, żeby się nie wygłupiali, bo może się to źle skończyć i żeby zeszli. Oni nie słychali. Nagle gdy pociąg był w odległości około 50m chłopacy pozbiegali, a Maciek się potknął. Więc natychmiast pociągnęłem/am go do siebie. W ostatniej chwili udało mi się go uratować. Gdyby nie to, pociąg rozjechałby mu jego nogę. On mi podziękował i wszyscy udaliśmy się do domu nikomu o tym nie mówiąc.
Tamtego dnia nie zapomnę o końca życia. Od wtedy już wcale nie chodzę na tory i staram się uważać na miejsca niebezpieczne. Myślę, że było to najgłupszy pomysł, jaki mogliśmy wymyśleć.
9 3 9