Odpowiedzi

2009-11-21T17:27:24+01:00
- Maniek! - Krzyczał Bartek. Biegł z dużą prędkością do kolegi, aby powiedzieć mu o czymś ważnym. Wbiegł do domu.
- Maniuś, Maniuś! Słuchaj! -
- Co? - Rzekł ociągając się Maniek.
- Znalazłem krzesiwo! Rozumiesz! Krzesiwo! - Powiedział Bartek, i gdy wyciągał kamień zbyt mocno pociągnął rękę skutkiem czego było przewrócenie solniczki.
Maniek spojrzał na niego rozszerzonymi oczami.
- Dobrze, chodźmy lepiej już. -
- Gdzie i dlaczego? - Zdziwił się Bartek.
- Nie wiem i będziesz miał pecha. - Powiedział z dumą Maniek.
Bartek posmutniał. Czyżby solniczka miała wyznaczać szczęście?
Chłopaki idąc przez wieś strasznie się nudzili. Bartek zapatrzony w krzesiwo nie zauważył samochodu.
- Ty idioto, uciekaj! - Krzyknął Maniek.
Bartek obrócił się, i gdy chciał biec potknął się i wypadł za ulicę. Kierowca pogroził palcem i pojechał dalej.
- A jednak! Już myślałem, że to przez solniczkę, jednak ty masz więcej szczęścia niż rozu... - Wtedy przerwał.
Czarny kot przeszedł im przez ulicę.
- Oj Maniek, to tylko kot, chodź, rozpalimy ognisko... - Rzekł Bartek.
Marian niechętnie na to przystanął, jednak potem wszystko wiodło mu się dobrze.
- Nie bądź przesądny Marian... To nie działa. - Rzekł sam do siebie i wrócił z Bartkiem do domu.