Odpowiedzi

Najlepsza Odpowiedź!
2009-11-21T19:48:56+01:00
Mam na imię Tadeusz Zawadzki i całkiem niedawno zdałem maturę w szkole im. Króla Stefana Batorego. Razem z moimi kolegami – Alkiem i Rudym należymy do grupy harcerskiej o nazwie Buki. Niedawno nasz zespół przyłączył się do zespołu, który nazywa się Mały Sabotaż i prowadzony był przez podziemną organizację Wawer. Było to coś nowego. Mogliśmy nareszcie w jakiś czynny sposób walczyć z hitlerowcami.
Pierwszym zadaniem małego sabotażu było zniechęcenie fotografów do wystawiania w szybach zdjęć niemieckich generałów. Zadanie to wydawało się dziecinnie łatwe, jednak wszystko musiało być dobrze przygotowane. Początkowo Wawer pisał listy, jednak to nie przynosiło żadnych większych efektów. Dlatego następnym pomysłem było tłuczenie szyb w oknach wystawowych. Początkowo nie było to takie proste, ponieważ odgłos tłuczonego szkła był bardzo słyszalny. Dopiero Alek wpadł na pomysł, żeby tłuc szyby w momencie mijania się tramwajów. Pomysł był dobry i szybko wprowadziliśmy go w życie. Alek z Rudym cały czas rywalizowali, kto ile stłukł szyb, jednak nie to było najważniejsze, ważne było samo działanie.
Następnym problemem były kina. Ludzie chodzili do kin, a przed każdym filmem puszczano propagandowe dodatki niemieckie. Kiedy cała nasza grupa dowiedziała się o tym zaczęliśmy szybko działać. Zaczęło się od napisów na murach „Tylko świnie siedzą w kinie”, tym razem najlepiej spisywał się Rudy, którego talent plastyczny bardzo się przydał. Niestety jednak nawet to nie przynosiło takich rezultatów, jakich oczekiwaliśmy. Dlatego też postanowiliśmy zagazowywać sale kinowe. Ludzie wychodzili z kin i wymiotowali na ulicach. Nawet to nie skłoniło ich do opuszczania seansów. Niektórzy chodzili tam żeby przeżyć samo gazowanie, co uważali za wielkie przeżycie. Nie mieliśmy już więcej pomysłów. Jednym słowem Mały Sabotaż poniósł klęskę.
W następnym zadaniu Alek i Rudy zjednoczyli swoje siły w akcji przeciwko Paprockiemu, który był właścicielem restauracji i zajmował się jednocześnie kolportażem niemieckiej gazety „Der Sturmer”. Wysyłaliśmy listy, dzwoniliśmy i dawaliśmy ogłoszenia do gazet, że Paprocki sprzedaje po niższej cenie, np. węgiel. Nawet zamieściliśmy klepsydrę z zawiadomieniem, że Paprocki nie żyje. W końcu nasze poczynania przyniosły skutek, pewnego dnia ukazała się wiadomość, że Paprocki już nie kolportuje niemieckich gazet. Mogliśmy być z siebie dumni, nareszcie coś nam się udało.
Ale również do naszych działań i całego Małego Sabotażu należało rysowanie na murach różnych symboli ( V – Victory, oraz kotwic oznaczających „Polskę Walczącą”). Niszczyliśmy również plakaty niemieckie lub zmienialiśmy ich treść. Było to nawet ciekawe doświadczenie.
29 3 29