Odpowiedzi

2009-05-17T20:17:37+02:00
Widzieliśmy jak państwowość kahalna tworzyła istne państwo w państwie. Pod wpływem oświaty i ogłady obyczaju- poczynała się kurczyć ciemna synteza i niewątpliwie przestawała działać niejedna z obskurnych stron kahałów. Ileż natomiast nowej broni, a wydoskonalonej, przynosiła Żydom "polskim" emancypacja ! Wiemy, że tamto nie przestało istnieć aż do drugiej wojny powszechnej, chociaż częściowo zmieniało kształty. Kahały ciągnęły się faktycznie dalej w zarządach rozmaitych stowarzyszeń l bractw przy bóżnicach, w sądach rabinacklch i na dworach cadyków, a obok tego działał wieloraki arsenał broni nowoczesnej w rękach żydów oświeconych i zorganizowanych nowocześnie.

Kwestia Judeopolonii rozwinęła się dopiero po równouprawnieniu Żydów. W marzeniu Franka, żeby mieć pod swoją władza kilka mil kwadratowych, tkwiła ta kwestia w słabym zarodku, nawet bez wiedzy samego twórcy pomysłu, który powzięty był zgoła bez myśli o ogólnej sprawie żydowskiej. Dopiero w XX wieku miało rozwinąć się świadome i konkretnie obmyślane dążenie do Judeopolonii terytorialnej, by wyciąć naprawdę "kawał Polski" dla Żydów, na państwo wyłącznie żydowskie. Wytknięto sobie cel śmiały, a przez pewien czas okoliczności tak się składały, iż mimo swej śmiałości zdawał się nietrudnym do urzeczywistnienia. Nie porzucano jednak przez to metody poprzedniej, żeby tworzyć państwo żydowskie na spółkę z tubylcami, z gojami, na całym obszarze ziem polskich, ażeby na miejsce państwa polskiego wsunąć nowy rodzaj państwa żydowsko-polskiego, Judeopolonię oficjalną, uznawaną i przez Polaków i przez czynniki międzynarodowe.

Wytworzyły się dwa programy, które bynajmniej się nie wykluczają. Na pewnym obszarze powstałoby państwo żydowskie, w którym Polacy nie mieliby całkiem głosu, a niezależnie od tego i obok tego mogliby żydzi stanowić w całej Polsce drugi obok Polaków czynnik polityczny, równouprawniony. Byłoby to kwestią zabiegów i zdatności, który z tych dwóch czynników okaże się silniejszym, który stanie się przodowniczym, kierującym.

W Europie wschodniej przebywa niemal połowa żydów całego świata, a z tego w Polsce 2/3, więc niemal trzecia część całości. Jakżeby mogli nie mieć swoich względem nas zamysłów?

Należy jednak przypomnieć sobie, jak Żydzi nie tylko nie prosili się o emancypację, lecz byli jej długo stanowczo przeciwni. Równouprawnienie jest darem chrześcijan. Goje wpraszali się sami Żydom. Tak było wszędzie i tak było w Polsce w imię "postępu".

"U nas w Polsce nie wolno było dotknąć żyda pod grozą obruszenia się całej niemal myślącej inteligencji narodu". Doprawdy, że kierujące długo opinią sfery literacko-postępowe ,"zwalczały u nas wprost namiętnie wszelki odruch samoobrony narodu przed Żydami, wszelką ich krytykę, dyktowaną zdrowym instynktem zbiorowym, który jednak przez cały polski "postęp" wnet piętnowany był jako zachłanność, ciemnota i fanatyzm ".

Działało zaś równouprawnienie: wolne zawody przechodziły w ręce żydowskie w nieproporcjonalnym odsetku, prasa poszła w znacznej części na żołd Żydów, ekonomia żydowska zapanowała niepodzielnie nad stosunkami gospodarczymi, a po miastach topniała własność ruchoma chrześcijańska. Sytuację w miastach określił doskonale żydowski uczony, mając na myśli Lublin: kiedy reformy Wielopolskiego w 1862 roku "otworzyły, znękanym walką Żydom bramy miasta, oto w krótkim czasie obsiedli Żydzi prawie wszystkie domy ... I Stare Miasto stało się żydowskim, tylko mała jego część, tuż obok bramy ariańsklej, katedry (kościoła Jezuitów) i zabudowań podominikańskich pozostały w ręku chrześcijańskim ... Lecz właściwe-miasto Lublin, owa prastara civitas lublinensis, uciekło przed Żydami i rozsiadło się na dawnym Krakowskim Przedmieściu, na zachód i południe od bramy Krakowskiej". [2]

Opis jest jak najzgodniejszy z rzeczywistością, a można go przyjąć jako pars pro toto, bo podobnie działo się we wszystkich miastach zaboru austriackiego i rosyjskiego: wszędzie tubylcy uciekali przed Żydami na peryferie miasta. Handel żydowski przybrał cechy jakby monopolu, a rolnictwo popadało w niesłychane zadłużenie u Żydów, rzemiosło zaś grzęzło w nędzy i, niestety, w ciemnocie. Rozrost zaludnienia żydowskiego wyprzedzał przyrost ludności polskiej coraz silniej; poczęły się wprost obliczenia, kiedy ilość żydów zrówna się z liczbą Polaków na polskich ziemiach, kiedy ją prześcignie. Zadawano sobie już całkiem poważnie pytanie; czy oni są u nas czy też my u nich ?