Odpowiedzi

2009-11-22T21:02:10+01:00
Uważam, że zarzuty stawiane Antygonie są bezpodstawne. Postąpiła Ona bardzo szlachetnie i moralnie wobec swego brata. Wprawdzie złamała zakaz króla Kreona, ale zastanówmy się czy ten rozkaz był słuszny. Czy naprawdę miał on pomóc obywatelom? Myślę, że nie. Przeciwstawiał się on prawom boskim, zwyczajowym i moralnym. Król powinien pozwolić na pochówek, mimo iż Polinejkes był w jego oczach zdrajcą. Antygona postanowiła stanąć w obronie praw boskich i zwyczajowych. Zdawała sobie sprawę z niebezpieczeństwa jakie jej grozi, nie słuchała jednak swojej siostry Ismeny:
„Zginiemy marnie, jeżeli wbrew prawu
Złamiemy wolę i rozkaz tyrana”
Wolała jednak zachować prawo boskie, nie ziemskie. Wiedziała, że dla Greków rodzina była wartością najwyższą, a przecież Polinejkes był Jej bratem. Antygona stwierdziła, iż kocha swego brata:
„Współkochać przyszłam,
nie współnienawidzić.”
Była nieustępliwa, nie ugięła się nawet przed władzą Kreona. Do końca wierzyła, iż ma rację. Nawet idąc na śmierć mówiła:
„Jakże do bogów podnosić mam modły
Wołać o pomoc, jeżeli czyn prawy
Który spełniłam uznano za podły?”
Antygona została zabita lecz moim zdaniem zginęła w obronie słusznej sprawy. Wolała zginąć ze świadomością zachowania praw bożych, niż żyć z myślą o nie podporządkowaniu się im. Myślę, iż śmierci Antygony winien jest sam król Kreon. Wydał on zakaz, którym przeciwstawiał się bogom. Mimo, iż Polinejkes był zdrajcą powinien zostać pochowany, gdyż poniósł już karę: został zabity. Każdemu człowiekowi należy się szacunek, szczególnie po śmierci. Dlatego uważam, iż Antygonę należy w pełni usprawiedliwić. Przeciwstawiła się ona niesłusznemu zakazowi. Stanęła w obronie zasad moralnych. Udowodniła Kreonowi, że: „Prawem jest to co prawe” a nie to co on zarządzi. Władca zrozumiał swój błąd jednak było już za późno aby zmienić sytuację.
Tak więc uważam Antygonę za niewinną zarzucanych Jej czynów i proszę Wysoki Sąd o przychylne ustosunkowanie się do mojego wniosku.