Odpowiedzi

2009-11-25T17:57:44+01:00
To był najgorszy dzień w moim życiu... NO może tak było tylko na początku. To spadlo na mnie jak grom z jasnego nieba. Rodzice kupili nowy dom wiec przeprowadzka była oczywista.Trudno było mi wyjeżdzac. Miałam tam dużo kolegow i kolezanek. A w nowym miejscu nie znalam nikogo. Mama pocieszała mnie, ze przeciez nie moze byc tak zle. No i w sumie miala racje. Zawieziono mnie do szkoły i pozostawiono na pastwe losu... Dobrze, ze chociaz wiedzialam gdzie jest wejscie .... Rece trzesly mi sie jak nigdy!
Tłok, masy ludzi. Nie wiem gdzie jest moja klasa.Nogi jak z waty.Serce wali mi jak młot. Nagle jak z nieba spadla mi przemila pani (jak sie pozniej okzalao moja wychowawczyni) i od razu zaprowadzila mnie do nowej klasy.
Weszłam i stanęłam... O rany! W głowie miałam totalny metlik, nie wiedzialam co powiedziec.20 par oczu wlepionych tylko we mnie.
Ledwo przez gardło przeszło mi ciche "czesc, jestem aga".Z trudem wytrzymałam. Myslalam ze zaraz wybuchne placzem. Z racji ze jestem wysoka posadzono mnie kolo Sylwi w ostatniej ławce.
Sylwia okazala sie byc swietna osoba. Obiecala ze oprowadzi mnie po szkole i zapozna z wszytskimi. Klasa tez jest swietna. Wszyscy sa bardzo koleżenscy, no prawie wszyscy. Nie taki diabeł straszny jak go maluja. Teraz w nowej szkole czuje sie jeszcze lepiej niz w tej starej :)


mysle ze nie jest to najgorsze. mozna jeszcze gdzieniegdzie dodac przezycia wewnetrzne.
5 4 5