Odpowiedzi

2009-11-23T19:30:25+01:00
Stało się... Dziś porzuciłem różę. To była dla mnie trudna decyzja. Bardzo trudna, bo bez względu na jej charakter, na jej kaprysy, to właśnie ona była dla mnie wszystkim. Codziennie opiekowałem się nią. Codziennie zasypiałem z myślą, czy nie zawieje jej wiatr. Codziennie budziłem się z myślą, że muszę się nią zająć. Kocham ją mimo to, jaka jest. Kocham ją bardziej od wszystkich zachodów słońca.

Dopiero przed chwilą się rozstaliśmy. Przed kilkoma minutami... Godzinami... Nie ważne. Nawet jeżeli minęło już kilka godzin, dla mnie to tylko kilka chwil. To było smutne pożegnanie. Do ostatniej chwili wahałem się. Po tak długim czasie, Róża dopiero teraz odważyła się powiedzieć mi o swoich uczuciach. I kazała mi jechać. Miała tylko mnie. Odrzuciła swoje szczęście. Kazała mi zrobić to, co według niej dla mnie było najlepsze. Pojechałem.Mam nadzieję, że w moich poszukiwaniach jest sens, że może mi się udać. Jak długo będę wędrował, w ilu znajdę się miejscach... Nie wiem.

Czy kiedykolwiek wrócę na moją planetę? Czy zobaczę jeszcze moją Różę? Mam wiele pytań, na które nikt nie może odpowiedzieć...