Odpowiedzi

2009-05-22T03:58:01+02:00
Aparacik przenoszący ludzi przeniósł mnie w XIX wiek do miasteczka Barsey, nie daleko wybrzeża Camass w Ameryce. Nie wiedziałem co się dzieje, gdzie ja jestem, co ja teraz zrobię... Przecież pojawiłem się w całkiem mi obcym miejscu, bez przyjaciół, znajomych, rodziny. Jak ja mam teraz wrócić do rzeczywistości !? - Zastanawiałem się kilka chwil, gdy nagle zauważyłem przechodzącego obok mnie tygrysa. Był spokojny, a zarazem roztrzęsiony. Za nim szło trzysta gepardów i dwie antylopy. Pomyślałem: "Król Lew" i się głośno zaśmiałem, gdy nagle wszystkie zwierzęta ruszyły w moją stronę. Przestraszony wstalem i bez zastanowienia zaczelem uciekac. Bieglem bardzo dlugo i szybko, w koncu zauwazylem ze owe zwierzeta juz mnie nie gonia. Zatrzymalem sie chwile by odpoczac i przez przypadek zeslizgnelem sie ze stroem gorki po czym wpadlem do jakiegos domku znajdujacego sie w niedalekim miasteczku. Od razu sie ucieszylem, gdyz wiedzialem ze tutaj spotkam ludzi i bede mogl sie czuc chociaz troche bezpieczniej niz sam w jakiejs dzungli. Wyszlem z domku i uslyszalem ludzi, mnustwo glosow mowiacych po francusku. Uradowalem sie, gdyz w szkole ucze sie jezyka Francuskiego i bez problemu bede potrafil sie z nimi dogadac. Zapytalem pierwszego lepszego francuza, a wlasciwie francuzke, ktory mamy rok, a ona odpowiedziala ze 1791, wiedzialem ze nie jest to dobry moment na odwiedziny, gdyz jest to czas Rewolucji Francuzkiej... Porozgladalem sie troszke po okolicy lecz po kilkunastu godzinach chcialem juz wrocic do domu, przytulic sie do mamy i napic sie jej pysznego kompociku. Tak zamyslony przechodzilem przez ulice, gdy mocno cos uderzylo mnie w glowe. Dostalem zawrotow glowy i zobaczylem aniolki, padlem na ziemie jak kamien na ktore dziala sila ciazenia. Gdy sie ocknelem bylem juz w domu i ucieszony pobieglem do mamy, opowiadajac jej swoj niesamowity sen.
3 5 3