Odpowiedzi

2009-11-26T16:10:33+01:00
Moje najwspanialsze wydarzenie z dzieciństwa to te w którym dostałem od rodziców rower. Bardzo się wtedy cieszyłem, gdyż to pierwszy taki prezent od moich rodziców. Rodzice kupili rowery także dla siebie. Jeździliśmy leśnymi dróżkami cały dzień. Moje szczęście nie miało końca. Następnego dnia też się tak bardzo cieszyłem i trwało to 7 dni. Tamtego dnia pękła mi dętka. Byłem bardzo załamany lecz mój kochany tata naprawił wszystko i jeżdżę tym rowerem do dziś
9 3 9
Najlepsza Odpowiedź!
2009-11-26T16:14:26+01:00
Kiedyś gdy byłam mała miałam kotka o imieniu................. był on dlamnie jak rodzina kochałam go nad życie leczpewnego razu mój kotek nie pojawił się, następnego także. Miałam mieszane uczucia napoczątku to była złość a póżniej kolejno smutek ,rozczarowanie rozżalenie ale jednak tęsknota była czymś czego nie mogłam wytrzymać. Nie spałam nocami tylko płakała .Rodzice martwili się mama nawet chciała pójść ze mną do psychologa ale tata powiedział że powód jest bezsensu. Dziś żyję dalej ale nadal zastanawiam się co mogło się stać. Nie wierzę że on uciekł gdyż był on moim przyjacielem a przyjaciół się nie opuszcza . W tej sytuacji wiem że mój tata się mylił strata ukochanej osoby zawsze boli na zależnie od tego czy to kot czy człowiek. a do dziś głęboko w sercu mam odrobinę wiary że on wróci >Moja kizia mizia
5 2 5
2009-11-26T16:25:16+01:00
Gdy miałam dwa miesiące ojciec musiał wyjechać do Anglii do pracy. Wtedy w kraju panowała bieda, ale nas to nie dotyczyło ponieważ tata pracował za granicą.
Mama mi opowiadała tą historie sporo razy, ale ja zawsze wspominam ją z szybkim biciem serca. Poszłyśmy z mamą na dworzec, ponieważ tata miał przyjechać na miesiąc. Gdy ja sobie spokojnie spałam w wózku owinięta kocami, podbiegł do mamy złodziej i jej wyrwał torebkę. Mama przejęta zaczęła krzyczeć, wołać, żeby Go ktoś zatrzymał. Nie zwróciła na mnie uwagi, a ja powoli odjeżdżałam. Stało to się tak, że gdy moja matka była zajęta wołaniem o pomoc, żeby zatrzymali tego człowieka to trąciła lekko wózek i on się odepchnął i zaczął jechać. Wpadłam na tory kolejowe. Gdy mama to zobaczyła chciała mnie wyjąć, ale jechał pociąg i właśnie na mnie najechał. Mama była w histerii. Nie wiedziała co robić. Pociąg hamował ale i tak nie wyhamował. Pociąg najechał na mnie, ale gdy sie cofnął, żeby wyjąć moje ciało, nagle zobaczyli, że ja żyję tylko jestem trochę posiniaczona.
Od tej pory moja mama pilnowała mnie jak oczka w głowie. Nawet w domu, gdy wysypały jej sie płatki na ziemię a mnie pilnowała, to najpierw spijrzała co robię a później barała się za sprzątanie .



Oczywiście ta historia jest zmyślona =D. wymysliłam ją ;]
18 1 18