Odpowiedzi

2009-11-26T18:34:24+01:00
Pewnego dnia w wakacje jak byliśmy nad morzem.Byłam tam z młodszą siostrą i mamą.Moja siostra miała na imię Ola.Chciała trochę popływać.Wzięła koło ratunkowe i zaczęła pływać.Ja w międzyczasie robiłam babki z piasku.Nagle Ola zaczęła tonąć choć miała koło ratunkowe.To koło jej nie pomogło.Zaczęłam krzyczeć pomocy.Zobaczyłam psa który zaczął bardzo szybko biec.Na początku trochę się przestraszyłam.Ale po chwili zobaczyłam że ten pies zaczął ratować Olę.Mama zaczęła płakać ze szczęścia że ten pies ją uratował.Ten pies zasługiwał na to żeby go nazwać bohaterem.
15 3 15
2009-11-26T18:53:02+01:00
Pewnego poranka, gdy zjadlem sniadanie postanowilem wyjsc z psem na spacer. Wzialem smycz , psa i wyszedlem z domu. Po wyjsciu przypialem psu smycz i ruszylem. Nagle zaczal on mocno jeczec. Niewiedzialem o co mu chodzi. Po chwili urwal on smycz i uciekl mi . Zaczalem go wolac :
- Azor, Azor. Wracaj. Azor...
Lecz nic nie pomoglo. Postanowilem za nim pobiec. Po chwili ujrzalem go jak biegl w strone mojego kolegi. Po chwili zauwazylem , ze pali sie jakis dom. Gdy podbieglem blizej , zauwazylem, ze to dom mojego kolegi. Wkolo domu bylo duzo ludzi . Widzialem tez wsrod nich rodzicow mojego kolegi , ktorzy plakali. Podbieglem do nich i spytalem:
- Co sie stalo?
Oni odpowiedzieli:
- Ktos rzucil palaca sie zapalke na trawe i zaczela sie ona palic. Po chwili ogien zajal dom. W srodku jest nasz synek Adrianek. Lecz ogien jest tak duy, ze nie mozemy tam wejsc.
Po chwili przyjeczala straz pozarna i zaczela gasic pozar. Nagle z okna wylonila sie jakas postac. Byl to Adrian. Wolal on:
- Ratunku! Pomocy! Niech mi ktos pomoze!!!
Lecz nikt nie szedl go ratowac. Po chwili Adrian zniknal. Rodzice pytali straz:
- Czemu nie wchodzicie go ratowac!!! On sie tam zaczadzi! Ratujcie go.
Lecz oni odpowiedzieli:
- Naprawde staramy sie robic co w naszej mocy , lecz nie mozemy wejsc. Ogien jest zbyt duzy.
Nagle zza gromady osob wylecial moj pies. Pobiegl on do palocego sie domu. Straz chciala go zatrzymac. Lecz na prozno. Zniknal on w plomieniach. Po paru minutach Azor wyciagnal Adriana za sweter. Byl on nieprzytomny. Po chwili podbiegla do nich straz. Na szczescie Adrian zyl. Podbiegli do niego jego rodzice. Ja tez postanowilem podejsc tam. Gdy Adrian odzyskal przytomnosc , dziekowal Azorowi za to ,ze go uratowal. Jego rodzice tez mu dziekowali. Po kilku minutach straz ugasila pozar. Niestety, dom spalil sie doszczetnie. Lecz od tamtej pory Azor byl bohaterem.
To byla niesamowita przygoda.
23 4 23