Odpowiedzi

2009-05-27T19:37:38+02:00
Maciej, wielce po pracy strudzony, z chaty się wyczłapał, co by powietrza zażyć. W ten sam czas dziewica wiejska, Marycha, gadzinę zdąrzyła napoić. Zawołała dziewoja "Maciejże, podejdź no tu czy prędzy bo szkapa mnie kopneła a ja się ino pochylić po koryto chciała!". Na toż Maciej, chłop postawny, popędził w te piechty na ratunek dziewicy swej. Jednakże mąż Marychy na próżno na łeb na szyję bo kobieta jego już trupem jeżała. Pomyślny Maciej padlinę Maryny pociachał tasakiem, co go po pradziadku miał, co by mieć na zimowe nocki mięcha. Pochował wszystek do ziemianki i uradowany poczłapał do karczmy opić ze szkapą tryumf nad odwieczną jego boleścią.


ps: proszę o odpowiedź czy się nadało ;)